W połowie Kreszczatika jest plac (wczoraj — Rewolucji Październikowej, teraz — Niepodległości) wznoszący się pod górę do miejsca, w którym dziś jeszcze (jest 31 sierpnia 1991) stoi pomnik Lenina. Dziś jeszcze, ponieważ właśnie od rana robotnicy montują dźwig — będą zdejmować pomnik. Operacji tej przygląda się gawiedź miejska oraz kilkanaście ekip telewizji zachodniej, które nudzą się w Kijowie setnie, a oto nareszcie będą miały zajęcie. Pomnik trzeba zdjąć, ponieważ, poza wszystkim, na kamiennej postaci Wodza Rewolucji pojawiły się nieprzychylne mu napisy w rodzaju — KAT, SS czy — najłagodniej — LUCYFER. Pomników Lenina są na Ukrainie krocie, podają, że 5 tysięcy. Skąd wzięto tę liczbę? To proste. Wystarczy dodać liczbę fabryk, szkół, szpitali, kołchozów, jednostek wojskowych, portów, dworców, uczelni, wiosek, miasteczek, miast, skrzyżowań dróg, większych placów, mostów, parków itd. itp., wystarczy to wszystko zsumować wiedząc, że wszędzie musiał stać pomnik Lenina, a otrzymamy ową liczbę pięciu tysięcy.

Zresztą ze stawianiem pomników Lenina bywały kłopoty wcale nie mniejsze niż teraz z ich zdejmowaniem. W sąsiadującej z Ukrainą Mołdowie poznałem człowieka, który spędził 10 lat w łagrze za to, że musiał umieścić w świetlicy na piętrze ciężkie popiersie Lenina. Drzwi były za wąskie, więc ów nieszczęśnik postanowił wciągnąć popiersie przez balkon, okręcając szyję autora „Marksizmu i empiriokrytycyzmu” grubym sznurem. Jeszcze nie zdążył odsupłać pętli, a już wrzucili go na dno więziennego lochu.

Jeżeli miniemy pomnik i pójdziemy jeszcze wyżej w górę, dojdziemy do małej i zacisznej uliczki imienia Ordżonikidze, na której (symbolicznie) rozegrała się cała obecna rewolucja ukraińska. Na początku tej uliczki stoi niepozorny i dość zniszczony pałacyk — siedziba Związku Pisarzy Ukrainy, kwatera główna rewolucji. Natomiast w pobliżu, niemal naprzeciw, wznosi się potężne, gigantyczne, przygniatające gmaszysko KC Komunistycznej Partii Ukrainy — miejsce urzędowania tych, którzy byli postrachem republiki — Kaganowicza, Szczerbickiego, Iwaszko. Dwa domy — architektoniczny Dawid i Goliat, częste między nimi zmagania i finał tym razem pomyślny: Dawid pokonał Goliata.

W pałacyku przy Ordżonikidze byłem przed rokiem, ponieważ powiedziano mi, że tu mogę spotkać przywódcę Ludowego Ruchu Ukrainy na Rzecz Przebudowy (RUCH), poetę Iwana Dracza. RUCH powstał stosunkowo późno — we wrześniu 1989, a weszły do niego różne ugrupowania niezależne i opozycyjne, latami prześladowane i tępione, z których głównym była Ukraińska Grupa Helsińska. Jest charakterystyczne, że do gnębionych i zwalczanych należało Towarzystwo Języka Ukraińskiego. Jak każda rewolucja, tak i ta, na Ukrainie, rozgrywała się m.in. o język. Połowa mieszkańców 52-milionowej Ukrainy albo nie mówi po ukraińsku, albo zna go słabo. 350 lat rusyfikacji musiało dać taki wynik. Przez całe dziesięciolecia obowiązywał zakaz drukowania książek po ukraińsku. Już w 1876 Aleksander II poleca, aby nauka w szkołach na Ukrainie odbywała się tylko po rosyjsku. Niedawno, bo kilka miesięcy temu, byłem w trzecim co do wielkości mieście Ukrainy — Doniecku. Drugi rok trwała tam walka o otwarcie bodaj jednej szkoły powszechnej z językiem ukraińskim. Nauczycielki zbierały dzieci w parku i tam uczyły je ukraińskiego. Uczyć ukraińskiego? Toż to była kontrrewolucja, imperialistyczna intryga!

W tymże Doniecku, w czasie jakiejś manifestacji, młody działacz RUCH-u odważył się wyjąć spod marynarki i unieść do góry żółto-niebieską flagę ukraińską. Ludzie patrzyli zdumieni, oszołomieni. „Niech się przyzwyczajają”, powiedział do mnie porozumiewawczo.

W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że są dwie Ukrainy: zachodnia i wschodnia. Zachodnia (dawna Galicja, tereny, które wchodziły w skład przedwojennej Polski) jest bardziej „ukraińska” niż wschodnia. Jej mieszkańcy mówią po ukraińsku, czują się stuprocentowymi Ukraińcami, są z tego dumni. Tu przetrwał duch narodu, jego osobowość, jego kultura. Inaczej wygląda to na Ukrainie Wschodniej — terytorialnie większej niż Zachodnia. Tu mieszka ponad 13 milionów rdzennych Rosjan i co najmniej drugie tyle pół-Rosjan, tu rusyfikacja była bardziej intensywna i brutalna, tu Stalin wymordował niemal całą inteligencję. W latach 1932-33 Stalin zagłodził na śmierć kilka milionów chłopów ukraińskich i kazał rozstrzelać dziesiątki tysięcy ukraińskich inteligentów. Uratowali się ci, którzy uciekli za granicę. Kultura ukraińska przechowała się lepiej w Toronto i Vancouver niż w Doniecku i Charkowie.

Перейти на страницу:

Похожие книги