ptaka nos Severusa. Dwa nagie ciała, przyciśnięte do siebie tak mocno, iż wydawały
się niemal stopione ze sobą. I... brzęk spadających butelek?
Harry na ułamek sekundy otworzył oczy, żeby zobaczyć co się dzieje. Severus
błądził ręką po stojącej obok szafce nocnej, najwyraźniej czegoś szukając.
Och...
Harry ponownie opuścił powieki, poddając się pocałunkowi i owijając nogi oraz ręce
wokół mężczyzny. Wiedział, czego Severus szukał i sama myśl o tym wystarczyła,
aby jego penis jeszcze bardziej zainteresował się sytuacją, chociaż i tak był już
niemożliwie twardy.
Harry usłyszał dźwięk odkorkowywanej butelki i po chwili Severus, nie przerywając
pocałunku, uniósł się odrobinę, wsunął rękę pomiędzy ich ciała i ostrożnie nawilżył
swoją erekcję. Harry, drżąc z niecierpliwości, podniósł biodra, jeszcze mocniej owinął
nogi wokół pleców mężczyzny i... jęknął w jego usta, kiedy poczuł, jak ten wchodzi w
niego płynnym, ostrożnym pchnięciem. Penis Severusa był tak gorący, że
przypominał roztopiony żelazny pręt. Pulsował w jego wnętrzu, przedzierając się
przez ciasny tunel mięśni, zatapiał się w nim, wypełniając go płynnym szczęściem. I
Harry chciał więcej. Jeszcze więcej Severusa. W sobie.
Oplótł własnym językiem penetrujący jego usta język Severusa i zaczął go ssać.
Mężczyzna pochylał się... nie, leżał na nim, podpierając się na łokciu i jedną ręką
gładził Harry'ego po włosach, a drugą wysunął spomiędzy nich, zdjął ze swojej szyi
rękę Harry'ego, łapiąc go za dłoń, kładąc ją na pościeli i mocno splatając ich palce.
Przerwał na chwilę pocałunek i wyszeptał wprost w pulsujące wargi Harry'ego:
- Jesteś tylko mój. A reszta niech idzie do diabła.
W tym samym momencie wycofał się nieznacznie i zaczął wchodzić w niego
powolnymi, głębokimi pchnięciami, jakby pragnął wydłużyć te chwile jak najbardziej,
rozsmakować się w nich, przeciągać je, torturując ich obu w najprzyjemniejszy
możliwy sposób. Severus jęczał gardłowo przy każdym pchnięciu, ciągnąc zębami za
wargę Harry'ego, podczas gdy Harry łapczywie nabierał powietrza, a następnie
ponownie zatapiał się w ustach Severusa.
I wśród tych wszystkich pojękiwań, pomruków, pocałunków, pchnięć i westchnień, w
zamroczonym, upojonym umyśle Harry'ego pojawiła się pewna myśl. Że nigdy
wcześniej on i Severus... nie byli złączeni ze sobą tak bardzo jak teraz. Połączeni
ciałem, ustami, smakiem, zapachem... byli jednością. Harry czuł to w każdym
pchnięciu, w każdej eksplozji przyjemności wybuchającej w jego lędźwiach, w
każdym muśnięciu języka, w każdym oddechu Severusa, mieszającym się z jego
własnym, w każdym czułym pogładzeniu po włosach, w każdym uścisku dłoni, kiedy
Severus musiał przerywać na moment, aby ochłonąć, ponieważ pragnął być w
Harrym jak najdłużej... ale ostatecznie nie potrafił się już powstrzymywać. I wchodził
w niego ponownie, coraz szybciej, zachłanniej, a penis Harry'ego ocierał się o włoski
na jego brzuchu i pulsował, tak bardzo pulsował... Każde uderzenie było jak
smagnięcie naelektryzowanym biczem i te gorące usta... były wszędzie, przygryzały
jego wargi, ssały język, pieściły policzki, podniebienie, muskały zęby i smakowały
ziołami i słodyczą... naga skóra ocierała się o jego skórę, tak blisko, tak bardzo,
bardzo blisko... i czuł szybkie bicie serca, tuż naprzeciw swojego serca, biło coraz
szybciej i szybciej i szybciej i... tak, o boże, tak, tak, tak!
Dwa zduszone jęki jednocześnie wyrwały się z połączonych ze sobą ust. Dwa
spocone ciała napięły się, przywarły do siebie i zakleszczyły w uścisku tak silnym,
jakby pragnęły pozostać tak na zawsze. I drżały. Drżały wtulone w siebie bardzo
długo, dopóki w napiętych jądrach nie pozostało już nic, co mogłyby sobie
podarować, a fale płomiennego orgazmu nie odpłynęły, pozostawiając po sobie
spełnienie oraz ciszę, wypełnioną jedynie dwoma płytkimi oddechami owiewającymi
gorącym powietrzem wargi naprzeciw.
Harry z trudem otworzył oczy. Wszystko wokół wirowało z zawrotną szybkością,
sprawiając, że miał problem ze skupieniem wzroku, ale przepełniało go takie...
szczęście! Krążyło w żyłach, pulsowało w wyczerpanych mięśniach, szumiało w
uszach, przepływało przez układ nerwowy.
Oczy Severusa również się otworzyły. Nadal były lekko zamglone, jakby mężczyzna
jeszcze nie do końca doszedł do siebie, ale Harry widział w nich ten sam ciepły
blask, teraz jeszcze silniejszy. Wpatrywał się w ich głęboką, nieskończoną czerń i
wiedział, że jeszcze nigdy, przenigdy... nie czuł czegoś podobnego. Czegoś tak...
niesamowicie... uzależniającego. Absorbującego. Potężnego. Pięknego.
- Kocham cię - wyszeptał zachłannie. Oczy Severusa rozszerzyły się nagle i
pociemniały.
O boże, powiedział mu to! Naprawdę to powiedział! Nie zamierzał, ale... to było
silniejsze. Tak silne, iż niemal porażające.
- Tak bardzo cię kocham, Severusie... - Nie potrafił tego powstrzymać. Słowa same
wypłynęły.
Z bijącym szaleńczo sercem wpatrywał się w mężczyznę, czekając na jakąś reakcję i
wtedy... nie do wiary... zobaczył na jego twarzy smutek. Nie mógł się mylić. To było
zbyt wyraźne. Zbyt wstrząsające. Twarz Severusa posmutniała.