Grom Orm obrzucił wzrokiem twarze obecnych, na których malował się szczery smutek. Ale ludzie doby Pierścienia unikali namów i perswazji, szanowali bowiem decyzje innych i mieli do nich zaufanie.

Mir Om odbył krótką naradę z członkami Rady. Licznik podjął pracę na nowo i podał do wiadomości wynik głosowania. Wniosek Groma Orma został przyjęty jednogłośnie, z tym jednak zastrzeżeniem, by pełnił obowiązki przewodniczącego do końca posiedzenia.

Grom Orm odpowiedział ukłonem, ale na jego twarzy jakby zakutej w pancerz woli nie drgnął ani jeden mięsień.

— Muszę teraz wyjaśnić powód, dla którego omówienie wyprawy kosmicznej zostało przeniesione do drugiego punktu — znów zabrał głos przewodniczący. — Pomyślne zakończenie sprawy poprzedniej było do przewidzenia i sądzę, że Komisja Kontroli Honoru i Prawa zgodzi się na nasze rozwiązanie. Obecnie więc proszę Mvena Masa o zajęcie miejsca w Radzie, jako że jego wiedza jest nam potrzebna, tym bardziej że członek Rady Erg Noor nie będzie mógł wziąć udziału w dzisiejszych obradach.

Mven Mas wstał i ruszył w kierunku loży, którą zajmowali członkowie. Przez cały czas, gdy szedł, towarzyszyły mu zielone błyski świateł.

Mapy planetarne rozsunęły się bezszelestnie, ustępując miejsca czarnym, ponurym tablicom, na których kolorowe światełka gwiazd były połączone niebieskimi nićmi przypuszczalnych marszrut, zaplanowanych z góry na całe stulecia. W zachowaniu się przewodniczącego zaszła wyraźna zmiana. Zniknął beznamiętny chłód, szarawe policzki nabrały rumieńca, złagodniał stalowy błysk oczu. Na trybunie znów się ukazał Grom Orm.

— Każda kolejna wyprawa kosmiczna to nasza wielka nadzieja, nowy szczebel w drabinie wiodącej ku wyżynom. Z drugiej strony jest to wysiłek milionów, który musi dać jakiś poważny efekt naukowy i gospodarczy. W przeciwnym razie nasz ruch naprzód i dalszy podbój przyrody mógłby ulec zahamowaniu. Mając to na względzie powinniśmy plan trzydziestej ósmej wyprawy kosmicznej opracować bardzo dokładnie. W ciągu ostatniego roku zaszły zmiany, które zmuszają nas do ponownego rozpatrzenia trasy i zadań wyprawy zatwierdzonych przez poprzednie Rady i przez naradę planetarną. Wykrycie sposobu obróbki stopów pod wysokim ciśnieniem w temperaturze prawie bezwzględnego zera dało możność wzmocnienia korpusu statku kosmicznego. Udoskonalenie silników anamezonowych zezwala na znacznie dalszy zasięg lotu pojedynczego statku. Przeznaczone na trzydziestą ósmą wyprawę statki „Aella” i „Tintagel” uznać należy za przestarzałe w porównaniu z „Łabędziem”, którego budowę niedawno ukończono. „Łabędź” jest statkiem typu pionowego o czterech stępkach równowagi statycznej. Osiągamy możność coraz dalszych lotów. Erg Noor po powrocie z trzydziestej siódmej wyprawy na „Tantrze” zakomunikował o odkryciu gwiazdy czarnej klasy „T”. Na planecie tej gwiazdy ujawniono statek kosmiczny nieznanej konstrukcji. Próba dostania się do wnętrza statku omal nie spowodowała śmierci całej załogi. Udało się zdobyć kawałek metalu z korpusu statku. Jest to substancja nam nie znana, choć zbliżona do czternastego izotopu srebra, wykrytego na planetach niezwykle gorącej gwiazdy klasy „O8”, znanej od bardzo dawna jako Dzeta Rufy Okrętu. W Akademii Granic Wiedzy dyskutowano na temat kształtu wspomnianego statku mającego wygląd dwuwypukłego dysku o spiralnej powierzchni. Junius Ant przejrzał zapisy mechanizmów pamięciowych zawierające informacje Pierścienia, nagromadzone w ciągu czterechset lat naszej przynależności, i stwierdził, że taki typ konstrukcji statku kosmicznego jest niemożliwy do zrealizowania przy naszym poziomie wiedzy i obowiązującym kierunku badań naukowych. W tych światach Galaktyki, z którymi utrzymujemy łączność i wymieniamy wiadomości, typ taki jest także nieznany. Dyskowaty statek kosmiczny o tak kolosalnych wymiarach jest niewątpliwie gościem z niewiarygodnie dalekich planet, możliwe nawet, że ze światów pozagalaktycznych. Być może, po milionach lat wędrówki wylądował na planecie gwiazdy żelaznej, w naszym pustynnym okręgu na skraju Galaktyki. Nie muszę chyba uzasadniać, jak wielkie znaczenie będzie miała specjalna wyprawa na gwiazdę „T” w celu dokładnego zbadania tego statku.

Grom Orm włączył półkulisty ekran. Sala znikła. Przed oczyma widzów przepływały zapisy mechanizmów pamięciowych.

— Mamy tu odebrany niedawno komunikat sprawozdawczy planety CR519 z wyprawy do systemu gwiazdy Achernar.

Położenie gwiazd robiło dziwne wrażenie i nawet najbardziej doświadczone oko nie było w stanie rozpoznać znanych i od dawna zbadanych ciał. Były to plamy mdławo świecącego gazu, ciemne obłoki i wreszcie duże, zastygłe planety odbijające potwornie jaskrawe światło gwiazdy.

Перейти на страницу:

Похожие книги