Pracujący tu ludzie, gdy się przyzwyczaili do bardzo małej siły ciążenia, nabrali sprawności i zręczności w ruchach. Jednakże tych sprawnych pracowników mieli zastąpić niebawem nowi. Długotrwała praca w warunkach zredukowanej siły ciążenia powodowała zmiany w krwiobiegu, które mogłyby trwać nadal po powrocie na Ziemię i spowodować ciężkie schorzenie, czyniące ze zdrowych ludzi inwalidów. Toteż każdy przebywał na satelicie nie więcej, niż sto pięćdziesiąt godzin roboczych i powracał na Ziemię po przejściu kwarantanny reaklimatyzacyjnej na stacji „Rozdroże”, obiegającej planetę na wysokości dziewięciuset kilometrów.

Dar Wiatr, kierując budową, starał się nie przemęczać fizycznie, mimo że nieraz gorąco pragnął pomóc w pracach, aby je przyspieszyć. Musiał wytrwać tu, na wysokości pięćdziesięciu siedmiu tysięcy kilometrów, przez kilka miesięcy.

Praca nocna umożliwiała przyspieszenie terminu powrotu młodych przyjaciół na Ziemię i powołanie zmiany przed właściwym czasem. Drugi statek planetarny przydzielony do budowy, „Barion”, znajdował się na pustyni w Arizonie, gdzie przy ekranach telewizyjnych i pulpitach mechanizmów rejestracyjnych czuwał Grom Orm.

Decyzja prowadzenia prac bez przerw, w godzinach lodowatej nocy kosmicznej mogła znacznie przyspieszyć montaż. Dar Wiatr nie chciał rezygnować z takiej możliwości. Monterzy otrzymawszy pozwolenie, rozproszyli się na wszystkie strony, rozwieszając jeszcze bardziej skomplikowaną pajęczynę przewodów i olinowań. Statek planetarny „Ałtaj”, który był bazą mieszkalną dla pracowników budowy, dotąd wiszący nieruchomo przy belce wspornikowej, nagle odcumował liny z blokami, wiążące jego właz z rusztowaniem satelity. Długie strugi oślepiających płomieni trysnęły z jego silników. Ogromne cielsko statku obróciło się szybko. Ani jeden dźwięk nie przeszył przestrzeni międzyplanetarnej. Sprawnemu dowódcy „Ałtaja” wystarczyło zaledwie kilku wybuchów silnika dla odejścia na wysokość czterdziestu metrów od miejsca budowy i obrócenia swych reflektorów lądowania ku platformie montażowej. Pomiędzy statkiem a rusztowaniem na nowo poprowadzono liny komunikacyjne i cała masa zawieszonych w przestrzeni przedmiotów znów uzyskała względną nieruchomość, nie przerywając jednocześnie swego krążenia dokoła Ziemi z szybkością około dziesięciu tysięcy kilometrów na godzinę.

Z położenia mas obłocznych Dar Wiatr wywnioskował, że budowa znalazła się obecnie ponad antarktycznym rejonem planety, co oznaczało, że wejdzie niebawem w cień rzucany przez Ziemię. Udoskonalone ogrzewacze skafandrów nie są w stanie całkowicie oprzeć się lodowatemu oddechowi przestrzeni kosmicznej i biada temu podróżnikowi, który by przez lekkomyślność zużył zbyt szybko energię swoich baterii! W ten sposób zginął architekt montażu, ukrywszy się przed nagłym deszczem meteorytów w wyziębionym wnętrzu otwartego kadłuba rakiety, w którym już nie doczekał się przejścia na stronę słoneczną… Inny inżynier został zabity przez meteoryt. Wypadków takich nie możną przewidzieć, nie można im także zapobiec z góry. Budowa satelity zawsze pociąga za sobą ofiary. Prawa stochastyki, których co prawda nie da się stosować do tak drobnych pyłków jak pojedynczy ludzie, powiadają, że największe niebezpieczeństwo zagraża właśnie jemu, Darowi Wiatrowi… Jest przecież najdłużej ze wszystkich na tej wysokości otwierającej dostęp wszelkim możliwym przypadkom… Ale głos wewnętrzny mówił mu, że jego osobie nic złego się nie przydarzy. I jakkolwiek podobna pewność siebie czyniła wrażenie niedorzecznej u człowieka o umyśle matematyka, jednakże bardzo ułatwiała mu spokojne balansowanie na belkowaniach i kratach otwartego, niczym nie chronionego rusztowania w otchłani czarnego nieba.

Montaż części konstrukcji na Ziemi przeprowadzały specjalne mechanizmy noszące nazwę embriotektów, ponieważ pracowały na zasadzie rozrostu żywego organizmu. Oczywiście, cząsteczkowa budowa istoty żywej, realizowana przez odziedziczone mechanizmy cybernetyczne była bardziej skomplikowana, jako podporządkowana nie tylko fizyko-chemicznemu doborowi, ale i nie rozszyfrowanej jeszcze rytmice falowej. Jednak żywe organizmy rosły jedynie w warunkach ciepłych roztworów jonizowanych cząstek, gdy embriotekty pracowały zazwyczaj w prądach spolaryzowanych, w świetle lub w polach magnetycznych. Znaki i symbole zaznaczone na poszczególnych członach za pomocą promieniotwórczego talu orientowały prawidłowo i ściśle detale łączone przez mechanizmy, tak że montaż odbywał się z szybkością i ścisłością, która by niechybnie zadziwiła każdego niewtajemniczonego. Tu, na wysokości, nie było owych mechanizmów montażowych, tak że budowa satelity przypominała staromodny proces budowlany, polegający na czynnościach rąk ludzkich. Mimo wszystkie niebezpieczeństwa praca ta budziła takie zainteresowanie, że ciągnęły do niej tysiące ochotników. Doświadczalne stacje psychologiczne ledwie nadążały z przebadaniem wszystkich chętnych.

Перейти на страницу:

Похожие книги