Kali b zhadziŭsia sviet uvieś z taboj,

Dyk praz kapu hadoŭ žyccia b nie stała.

Niachaj pačvary, vyradki usie

Na sviecie našym zhinuć biez raspłodu.

A ty, za ŭsie dary tvajoj krasie,

Pavinien ščyra dziakavać pryrodu.

Ty, jak piačać, što vyrazaŭ raźbiar,

Pavinien šmat razoŭ viarnuć svoj dar.

<p>12</p>

Kali hadzinnik adbivaje čas nam,

A dzień viasioły niknie ŭ šery zmrok,

Ci siviznu na čornych baču pasmach,

Fijałki kvołaje panikły zrok,

Kali pabaču drevy pry darozie —

Ŭsie biez listoŭ, biez zasieni hustoj,

Abo płasty suchoj travy na vozie,

Niadaŭna što była žyvoj travoj, —

Tady ciabie mižvolna ja zhadaju:

Tvajoj krasy nie viečny takža cviet.

Adno žyvie, druhoje pamiraje,

A treciaje ŭ žyccio ciarebić sled.

Jak stanie smierć pa-nad taboj z kasoj, —

Zmahacca z joj pačnie naščadak tvoj.

<p>13</p>

Kab moh ty viečna być samim saboju!

Ale žyvieš na sviecie da pary.

Pakul cie stanie smierć pierad taboju,

Sabie padobny vobraz ty stvary.

Krasa tabie addadziena na raty,

Ale i viečnaj moža stać, kali

Tvoj vobraz budzie novym pieraniaty

I budzie krasavać z im na ziamli.

Chto dasć, kab dom cudoŭny byŭ zrujnovan

Ci sciužaj smierci, ci lichoj zimoj?

Haspadarom ruplivym apilnovan,

Ustoić jon pierad navałaj złoj.

Ty baćku mieŭ. Dazvol druhomu, miły,

Skazać takoje ž la tvajoj mahiły.

<p>14</p>

Nikoli ja nie varažyŭ na zorkach,

Choć razumieju ich spradviečny šlach.

Nie papiaredžu ab časinach horkich,

Što nam prynosiać hoład, vojny, žach;

Nie viedaju, ci navalnica budzie,

Ci budzie nieba jasnaje biez chmar,

Ci buduć žyć ščasliva ŭ sviecie ludzi,

Ci ščasliviejšym budzie uładar, —

Ale ŭ tvaich vačach čytaju jasna,

U hetych zorkach viečnaj čyscini, —

Što praŭda z charastvom tady nie zhasnie,

Kali potomki ŭdoŭžać tvaje dni.

Kali ž stvaryć ty hetaha nie ŭ sile,

Krasa i praŭda zhinuć u mahile.

<p>15</p>

Kali padumaju, što ŭsio žyvoje

Krasuje na ziamli karotki mih,

Što sviet — teatr, a my, jaho hieroi,

Ad zor zaležym na šlachach svaich,

Kali padumaju, što ludzi, jak rasliny,

Žyvuć i hinuć z łaski nieba ŭsie,

Što poŭny sił junackija časiny,

A stałasć adcvitannie nam niasie, —

Tady zhadaju ja ab tym mižvolna,

Jak brodzić našaj maładosci sok

I jak zniščalny čas idzie pavolna,

Kab dzień zmianić na šery, chmury zmrok.

Ja za ciabie idu na čas vajnoju,

Kab adnavić pryščepkaju svajoju.

<p>16</p>

Čamu na čas vajnoju sam nie jdzieš ty

I nie zmahaješsia z tyranam sam?

Moj vierš słabaja abarona, zrešty,

A što ž macniejšaje ad ryfmy dam?

Ty dasiahnuŭ ciapier svajho uzvyšša,

I kolki z radasciu dali b tabie,

Kab ty sady ich apracoŭvać vyjšaŭ,

Pryniaŭ udzieł u viesnavoj siaŭbie.

Zakrasavali b tam žyvyja kviety

I da ciabie byli b padobny lepš,

Čym samych lepšych mastakoŭ partrety,

Čym vydatniejšaha paeta vierš.

Svaim mastactvam stvoryš ty takoje,

Što budzie žyć i biez ciabie — taboju.

<p>17</p>

Pavieryć chto ŭ nastupnym časie mnie,

Kali ciabie ŭ svaim prasłaŭlu vieršy?

Samo žyccio schavana u trunie,

A vierš ci moža za žyccio być lepšym?

Kab ja spramoh malunak dać krasy,

Dać vobraz tvoj z usioju pieknatoju,

Nastupny viek skazaŭ by: «Vo chłusy!

Na niebie moža tolki być takoje!»

I jak smiajalisia b tady jany

Z mianie i z arkuša rudoj papiery.

Dla ich staryja ŭsie — bałbatuny,

Jakija chłusiać biez nijakaj miery.

Ale kab syn tvoj byŭ dasiul žyvym,

Ty b dvojčy žyŭ: u vieršy raz i ŭ im.

<p>18</p>

Ja z letnim dniom ciabie nie paraŭnaju,

Milej, vyšej ty charastvom svaim.

Surovy viecier kryšyć kvietki maja,

I leta borzda kocicca za im.

To z nieba Voka palić nas zaciata,

To zniknie tak, što nie vidać nidzie.

Pryhožaha byvaje małavata,

Dzie vypadkovasć našy dni viadzie.

Tvajo ž nie zmienicca nikoli leta,

I smierć nie zmoža pachvalicca tym,

Što ty zabrany nazusim sa svietu:

Znajšoŭ biassmiercie ŭ vieršy ty maim.

Ty budzieš žyć, až pokul buduć ludzi,

I buduć vočy bačyć, dychać hrudzi.

<p>19</p>

O čas! Lvu — prytupi ty kipciury,

U tyhra złoha — z paščy ikły rvi,

Prymuś ziamlu hłytać svaje dary

I fieniksa spali ŭ jaho kryvi;

Tasuj naš hod, rabi što chočaš z im,

Kruci naš sviet, jak zdumaješ kali, —

Adzin złačyn zabaraniu pry tym,

Złačyn strašniejšy samy na ziamli.

Ty nie čapaj lubimaha čała,

Jaho piarom stareckim nie krani,

Kab, jak uzor, krasa jaho žyła

Na ŭsie nastupnyja časy i dni.

Ale kali ty ŭsio ž tki zakranieš,

Jaho krasu moj abaronić vierš!

<p>20</p>

Žanočy tvar dała tabie pryroda,

Z bolš daskanałaj navat pieknatoj.

Mianie pryvabiła tvaja uroda, —

Ty pan i pani dla dušy majoj.

Piaščotny pohlad, ščyry i pryhožy,

U pazłacistasć apranaje sled.

Mužčyn jon vabić siłaju vialmožnaj,

Sardečnasciu čaruje jon kabiet.

Ciabie pryroda ładziła žančynaj,

Pasla adnu drabničku dadała,

Što nie patrebna mnie nijakim čynam,

A dla žančyn pryvabnaju była.

Kali takaja sprava — mnie luboŭ,

A im — jak možna bolš jaje pładoŭ.

<p>21</p>

Natchniennia ja nie maju ad krasy,

Jakaja zvonku ŭsia nafarbavana,

Choć mnohija raŭnujuć hałasy

Jaje da nieba, sonca, akijana.

Uspomnić možna pierły ŭsioj ziamli

Ci paraŭnać da miesiaca, da zorak.

I kvietki, što z-pad sniehu rascvili,

Da vieršavanych pryplasci havorak.

Ale nie ŭ hetym praŭda pradviakoŭ,

I charastvo nie tolki ŭ zornaj šacie, —

Maja kachanaja, maja luboŭ

Pryhoža tak, jak rodžany ad maci.

Lepš pra luboŭ skazać by ja nie moh,

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги