- No to... do zobaczenia. - Pomachała mu i czmychnęła z pola widzenia.

To było... osobliwe, nawet jak na nią.

Wzruszył ramionami i skierował się do stołu Gryffindoru, szybko zapominając o piwie

kremowym z Luną i zastanawiając się, jak zmusić Severusa do zjedzenia posiłku. Nie

podobało mu się, że mężczyzna tak o siebie nie dbał. Przecież pamiętał, jak Severus

kazał mu zjeść kolację, kiedy Harry przez cały dzień siedział zamknięty w Pokoju

Życzeń.

Tak właśnie zrobi! Poprosi Zgredka o pomoc i sam zaniesie Severusowi jedzenie!

Zresztą i tak musiał z nim porozmawiać o swoich świątecznych planach i wypadzie

do Hogsmeade. Wczoraj kompletnie o tym zapomniał, zbyt zajęty wyobrażaniem

sobie, że Snape go zdradza, i pieprzeniem się z nim na biurku. Co prawda później

poszli do komnaty, ale ciężko było mu wtedy skupić się na czymkolwiek, gdyż nie

miał na sobie spodni, A Snape zdawał się świetnie bawić, dręcząc go. - Hmm, twoje

spodnie?. Zdaje się, że ich tu nie ma, Potter. Obawiam się, że będziesz musiał

wrócić bez nich.

"Rzeczywiście, to było bardzo zabawne" - pomyślał.

Ale Harry był wyjątkowo zdeterminowany, więc zaczął krążyć po komnacie i ich

szukać, aż w końcu znalazł na jednej z dolnych półek szafki stojącej w samym rogu

pomieszczenia. Kiedy wściekły wrócił na fotel, jedyne o czym marzył, to odwdzięczyć

się Snape'owi i też go rozdrażnić, więc zapytał: - Naprawdę robisz w nocy to samo co

ja? Opowiedz o tym, chętnie posłucham. - Do tej pory pamiętał to potworne uczucie

upokorzenia, kiedy usłyszał odpowiedź Snape'a - Tak, Potter. Śpię. Nie wiedziałem,

że to aż tak cię fascynuje. - A później ten drań miał jeszcze czelność uśmiechnąć się

szyderczo!

Lecz wszystkie te wydarzenia zdawały się blednąć w obliczu tego, co wydarzyło się

wcześniej, w obliczu tego, co zrobił ze Snape'em i co od niego usłyszał. Do tej pory

nie potrafił w to uwierzyć i czasami zastanawiał się, czy się nie przesłyszał, czy to nie była po prostu jego wybujała wyobraźnia.

Jesteś tylko ty, Potter.

Na samo wspomnienie coś przewracało mu się w żołądku i oblewała go fala gorąca,

a na usta wypływał maślany uśmiech.

Był tylko on. Severus pieprzył tylko jego. Tylko i wyłącznie jego!

Czuł się taki szczęśliwy, że miał ochotę nucić pod nosem i podskakiwać jak Luna.

Kiedy usiadł przy stole i przywitał się z przyjaciółmi, którzy, lekko zarumienieni,

oderwali się od siebie i spojrzeli z determinacją w swoje talerze, jego dłoń

błyskawicznie powędrowała do kieszeni.

Muszę z tobą bardzo pilnie porozmawiać, Severusie. Mógłbym przyjść do ciebie po

kolacji?

Odpowiedź otrzymał dopiero pod koniec posiłku:

Skoro musisz...

Harry uśmiechnął się do siebie, ale po chwili westchnął ciężko.

Teraz dopiero czekają go schody...

*

Po kolacji zawołał Zgredka i poprosił go, aby przyniósł mu z kuchni jeszcze jedną

porcję, bo chciałby zjeść w łóżku. Powiedział przyjaciołom, że wróci wieczorem, bo

ma ochotę się przejść i może odwiedzi Hagrida, po czym zarzucił na siebie pelerynę

niewidkę i ruszył do lochów razem z talerzem i przekonaniem, że wszystko mu się z

pewnością uda.

Zdjął pelerynę w gabinecie, schował ją do kieszeni i trzymając przed sobą parujący

talerz, zapukał do komnaty Severusa. Kiedy drzwi otworzyły się, uśmiechnął się

szeroko i powiedział:

- Dobry wieczór, Severusie.

Mężczyzna zamarł i zmrużył oczy, spoglądając najpierw na wyszczerzoną twarz

Harry'ego, a następnie na talerz.

- Co to jest? - warknął.

Nie czekając na zaproszenie, Harry prześliznął się obok niego i postawił jedzenie na

stoliku.

- Ostatnio w ogóle nie bywasz na posiłkach, więc zacząłem się o ciebie martwić. W

ogóle o siebie nie dbasz, Severusie. Dlatego postanowiłem przynieść ci kolację.

Mam nadzieję, ze lubisz pieczeń. - Uśmiechnął się, prostując się i spoglądając na

zamykającego drzwi Snape'a.

Mężczyzna zmarszczył brwi i spojrzał na leżący na stole talerz, a następnie na

Harry'ego, później znowu na talerz i znów na Harry'ego. Na jego twarzy zaskoczenie

powoli przeobraziło się w coś, czego chłopak jeszcze nigdy nie widział i dlatego nie

potrafił tego nazwać.

Severus oblizał wargi i odchrząknął.

- Nie wiem, co kazało ci sądzić, że skoro nie zjawiam się na posiłkach, to

najprawdopodobniej konam tutaj z głodu, ale chcę cię zapewnić, iż jadam regularnie

dzięki uprzejmości zamkowych skrzatów, z których usług, jak widzę, ty także

skorzystałeś.

Harry poczuł, że się rumieni.

- Nie pomyślałem o tym - powiedział cicho, spuszczając głowę.

- Wcale mnie to nie dziwi - odparł Snape, podchodząc do swojego zielonego fotela.

Harry był zły na siebie, że tak się wygłupił. To przecież oczywiste, że gdyby Severus

nie jadał, to już dawno wyglądałby jak jeden z tych szkieletów, znajdujących się w

klasie Obrony Przed Czarną Magią. Sięgnął po talerz, aby go zabrać, lecz Severus

złapał go za rękę i odsunął ją.

- Ale skoro już to przyniosłeś, to nie możemy pozwolić, aby się zmarnowało. -

Machnął różdżką i z jednej z szafek wyfrunął drugi talerz i wylądował na stole. Mistrz

Eliksirów podzielił pieczeń na dwie porcje i wskazał Harry'emu drugi fotel. Harry

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги