głowy, wplatając palce pomiędzy czarne kosmyki, a po chwili zacisnął je i pociągnął,
odchylając głowę Harry'ego do tyłu i wpijając się ustami w jego odsłoniętą szyję.
Zacisnął wargi na małym kawałku skóry i zaczął ssać, doprowadzając tym Harry'ego
niemal do utraty zmysłów. Kiedy chłopak już prawie lewitował, przerywał i przyciskał
spragnione usta do kolejnego fragmentu, torturując go tak długo, dopóki Harry nie
zaczynał kwilić. Po niekończącej się męce przyjemności poczuł, jak te rozgrzane
wargi dosięgają jego ucha i poprzez swoje głośne jęki usłyszał całkowicie ochrypły,
niemal przepalony pragnieniem szept:
- Przyjemnie ci?
Co? Severus go o coś pytał? Ale jak miał odpowiedzieć, jeżeli nie pamiętał w ogóle,
do czego, poza jęczeniem, używa się strun głosowych?
- Tak - wydusił w końcu. - Czuję...
Nie był w stanie dokończyć, nie, kiedy ten niesamowicie rozpalony język musnął jego
szyję.
- Co czujesz? - mruknął Severus, owiewając wilgotną skórę gorącym oddechem.
- Czuję... ciebie. Wszędzie. I... - Musiał przerwać, aby złapać uciekający mu z płuc
oddech, kiedy Severus zatrzymał usta milimetry od jego ucha i dyszał ciężko, tak
jakby czekał na odpowiedź Harry'ego. - I czuję się... szczęśliwy. I chcę... żebyś ty
także był szczęśliwy - wydukał i odwrócił twarz, spoglądając prosto w zamglone,
hebanowe oczy mężczyzny, znajdujące się teraz zaledwie kilka centymetrów od jego
własnych.
Były tak blisko. Czuł ciepły oddech Severusa na swojej twarzy. Severusa, który
wyglądał tak... inaczej. Jego włosy były w nieładzie, splątane. Cienkie usta
zaczerwienione i nabrzmiałe, wilgotne i lekko rozchylone wyglądały tak...
zapraszająco. Ale Harry nie odważył się po nie sięgnąć. Pomimo oszołomienia, w
jakim się znajdował, zapamiętał tę lekcję doskonale.
Szybko przeniósł spojrzenie na płomienie wijące się w czarnych źrenicach i poczuł
jednocześnie przyjemne i bolesne ukłucie w lędźwiach.
Tak blisko. Tak blisko. Czuł go całym sobą. Każdym skrawkiem rozgrzanej skóry. I
chciał więcej. Jeszcze więcej.
Przechylił głowę i potarł policzkiem o szorstki policzek mężczyzny. Zamknął oczy,
zatracając się w niesamowitym uczuciu dotyku ciała o ciało. Skóry przy skórze.
Puścił szatę i położył dłoń na drugim policzku. I poczuł, jak twarz Severusa staje się
cieplejsza, jak rozgrzewa się pod wpływem jego dotyku i delikatnego ocierania się
policzkami.
To była taka intymna chwila. I Harry wyczuwał to w swoim sercu. I musiał coś zrobić,
musiał coś powiedzieć, aby to z siebie wyrzucić. Aby przekazać, co teraz czuje.
- Severusie, ja... - wyszeptał i urwał. Czuł zamęt. Chciał coś powiedzieć. Ale było
tego zbyt wiele. Od czego miałby zacząć? - Ja... - Mistrz Eliksirów odsunął twarz i
spojrzał na niego. I wszystkie słowa ponownie uleciały z jego głowy. Przełknął ślinę,
szykując się do kolejnej próby. Otworzył usta i...
...wydał z siebie głośne westchnienie, kiedy mężczyzna złapał dłoń, która cały czas
spoczywała na jego policzku i przysunął do swych ust, aby ją pocałować. I Harry,
czując ciepłe usta przyciskające się do wnętrza jego dłoni, zupełnie zapomniał o tym,
co miał jeszcze chwilę temu zrobić, czy powiedzieć.
Przez jego zamroczony umysł przebiegła absurdalna myśl, że chyba nigdy jej już nie
umyje. I wiedząc, że dotykały jej usta Severusa, również będzie ją od teraz całował.
Mężczyzna puścił jego rękę i zamknął na chwile oczy, oddychając głęboko. I Harry,
kierując się instynktem, przesunął ją w dół, zatrzymując na niesamowicie twardej
wypukłości w spodniach mężczyzny. Kiedy to poczuł, jego oczy rozbłysły, ale nie
cieszył się zbyt długo, ponieważ Severus złapał jego dłoń i umieścił z powrotem na
swojej szacie. Rozciągnął usta w krzywym uśmieszku, a zmarszczka pomiędzy jego
brwiami pogłębiła się. Wyglądało na to, że Severus w końcu zdołał się nieco
opanować.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem - wymruczał.
I Harry niemal zlewitował z jego kolan, kiedy poczuł długie palce zaciskające się
ostrożnie na jego drżącej erekcji. Jeżeli wcześniej był już nieziemsko podniecony,
teraz miał wrażenie, że najmniejszy nawet dotyk to będzie dla niego zbyt wiele.
- Nie... nie wytrzymam już długo - wydusił, zaciskając powieki i usiłując utrzymać
biodra w jednej pozycji.
- Wiem... - odparł łagodnie Severus. - Zrobię to delikatnie.
I jakby dla potwierdzenia tych słów, zaczął powoli, niemal leniwie przesuwać ręką po
trzonie, tworząc z dłoni niewielki tunel, którego ścianki tylko nieznacznie muskały
pulsującą erekcję Harry'ego. Ale to i tak było... było...
- O cholera! - wykrztusił Harry, poruszając biodrami w rytmie przesuwającej się po
jego penisie dłoni i rytmicznie pociągając za szatę Snape'a. Nie był w stanie
utrzymać oczu otwartych. Zaciskał powieki tak mocno, iż widział pod nimi
rozbłyskujące białe plamy. Wszystkie jego zmysły były skupione tylko na tym jednym
organie, tylko na tej jednej chłodnej dłoni, przesuwającej się po jego rozżarzonej
skórze i wywołującej w lędźwiach eksplozję coraz boleśniejszej przyjemności.
- Czy dobrze to robię? - Harry miał wrażenie, że do jego uszu dobiegło pytanie, ale