Harry poczuł zaciskającą się na jego nadgarstku dłoń Severusa. Mężczyzna wyjął
kufel z jego dłoni i odstawił go na stolik, nie odrywając spojrzenia od twarzy
Harry'ego, po czym przyciągnął go do siebie, zmuszając, by usiadł mu okrakiem na
kolanach. Harry nie opierał się. Nie potrafił oderwać wzroku od tej surowej, ale w tej
chwili tak niezwykle... łagodnej twarzy. Czarne, głębokie oczy wpatrywały się w niego
z uwagą, zainteresowaniem i czymś, co wyglądało na... niecierpliwe wyczekiwanie,
niemal na krawędzi wybuchu. Tak, jakby Snape pragnął czegoś tak bardzo, iż z
trudem panował nad sobą, aby po prostu nie sięgnąć i tego nie wziąć. Ale coś go
powstrzymywało. Ciemne brwi zbiegły się, a u nasady nosa pojawiła się głęboka
zmarszczka. Harry zapragnął ją pocałować. Zapragnął scałować to pragnienie z tej
pięknej twarzy i pozwolić mu się porwać, pozwolić mu zrobić ze sobą wszystko.
Uniósł dłoń i łagodnie musnął szorstki policzek, nie odrywając spojrzenia od
ściągniętej twarzy. Czuł przepływającą przez swoje żyły radość, a serce wydawało
się tak lekkie, jak nigdy dotąd. Severus podarował mu prezent. Taki cudowny
prezent. I były święta. I spędzał je z nim. I...
...i tak bardzo go kochał...
Och.
Pomyślał to. Naprawdę to pomyślał!
Ale musiał to w końcu przyznać. Choćby to słowo wydawało się tak bardzo nie na
miejscu, i choćby wydawało mu się tak... ogromne i przerażające, to... pasowało.
Ponieważ nie wyobrażał już sobie życia bez niego. Nie wyobrażał sobie powrotu do
tego, co było wcześniej. Nie wiedział, jak mógłby teraz istnieć, gdyby ktoś mu go
odebrał.
Pochylił się do przodu, odsuwając nosem czarne kosmyki włosów i składając czuły
pocałunek tuż pod uchem mężczyzny. Przez chwilę nie odrywał ust od skóry,
wciągając w nozdrza oszałamiający zapach Severusa i rozkoszując się nim. Tęsknił
za nim. Tęsknił za tym niesamowitym uczuciem odprężenia, które w nim wywoływał,
za zawrotami głowy i osłabiającym prądem, który przeszywał jego zmysły. Leniwie
zaczął całować szyję, kierując się ku obojczykowi i jednocześnie próbując nieudolnie
rozpiąć nieskończony rząd guziczków, znajdujący się na przedniej części szaty
Severusa. Podejrzewał, że mężczyzna zakłada to celowo, aby Harry nie miał szans
zbyt szybko się do niego dobrać. I aby to on mógł...
O właśnie.
Severus złapał dłonie Harry'ego i odciągnął go od siebie. Chłopak jęknął, a jego
umysł przecięła błyskawiczna myśl, że pewnie znowu zrobił coś źle, ale kiedy tylko
spojrzał w twarz Snape'a, zaczął mieć problemy z oddychaniem.
Oczy Severusa płonęły, a ciepły żar, który od nich bił dosięgał serca Harry'ego i
ściskał je. Za tymi oczami kryło się coś takiego... coś niebezpiecznego i
jednocześnie... opiekuńczego.
Harry wstrzymał oddech, kiedy czarne oczy rozbłysły, a Severus przybliżył twarz do
jego twarzy i powiedział głosem ciężkim od potrzeby:
- To ja się tobą zajmę...
Harry otworzył szeroko oczy, czując, jak serce podskakuje mu do gardła, a do
żołądka opada coś twardego.
- Ale ja... - zaczął, lecz Severus nie pozwolił mu dokończyć. Położył palec na jego
rozchylonych wargach, pochylił się do jego ucha i owionął je ciepłym oddechem,
szepcząc:
- Ci i...
Harry zamknął oczy, czując drżenie w każdym zakamarku ciała, jakby szept
Severusa rozchodził się falami po jego skórze, docierając nawet w najgłębsze i
najodleglejsze zakątki.
Z jego ust wyrwał się wibrujący pomruk, kiedy poczuł gorące usta Snape'a
zaciskające się na płatku ucha i ssące go z zachłannością. Głowa Harry'ego
samoczynnie odchyliła się do tyłu, pozwalając, by język Severusa wśliznął się do
środka, penetrując wnętrze. Był taki gorący i taki mokry i... och! Harry podskoczył,
kiedy poczuł dłoń Snape'a zaciskającą się na jego kroczu, ale mężczyzna złapał go
za biodro i przytrzymał na miejscu, ugniatając długimi palcami twardą wypukłość w
spodniach Harry'ego i nie przestając lizać przestrzeni za jego uchem.
To było... zbyt wiele. Harry wiercił się i pojękiwał, zaciskając dłonie na szorstkiej
szacie Snape'a, jakby to była ostatnia rzecz, której mógł się trzymać, aby nie stracić
zmysłów.
Zakręciło mu się w głowie, kiedy poczuł, że gorące usta Snape'a znikają. Otworzył
zamglone oczy i spojrzał na mężczyznę. Severus puścił jego biodro i obiema dłońmi
zaczął rozpinać mu spodnie. Odgłos odskakującego guzika i powoli rozsuwanego
zamka wydawał się Harry'emu niezwykle głośny w otaczającej ich ciszy.
Przełknął ślinę. Wiedział, że jest niesamowicie twardy. Widział to, kiedy Severus
rozsunął jego spodnie i odsłonił wyraźną, napierającą na materiał slipów wypukłość.
Czuł, jak drży z niecierpliwości, błagając o dotyk tych długich, chłodnych palców.
Dokładnie tak, jak to sobie wyobrażał, kiedy masturbował się na mrozie, podczas
bożonarodzeniowej imprezy w Hogsmeade. A teraz... teraz te palce dotknęły jego
pulsującego penisa przez cienki materiał i bardzo powoli przesunęły się wzdłuż całej
jego długości, sprawiając, że Harry niemal zawył. To było tak cholernie przyjemne! A
jak to będzie, kiedy Severus dotknie...
Mężczyzna zerknął na niego i Harry ujrzał w jego oczach złośliwy błysk. Ale widział