- Nie tutaj - powiedział cicho mężczyzna. Harry nie potrafił oderwać wzroku od jego
oczu. Głodnych i spragnionych. I Harry wiedział, że tylko on może go zaspokoić.
Kiwnął głową i powoli zsunął się z kolan Snape'a. Severus podniósł się wolno z fotela
i nie spoglądając już na niego, skierował się do sypialni.
Nogi Harry'ego wciąż się uginały, kiedy ruszył za mężczyzną, czując nerwowe
trzepotanie w żołądku. Nie odezwał się, gdy Severus zatrzymał się i przepuścił go
przodem.
Zamierzali zrobić to w sypialni. Zamierzali zrobić to w łóżku. To było... znacznie
poważniejsze niż wszystko do tej pory.
Harry nie wiedział dlaczego, ale nie potrafił zapanować nad drżeniem, kiedy jego
wzrok padł na szerokie, przykryte czarną pościelą łóżko, a drzwi za jego plecami
zamknęły się z cichym trzaskiem.
*"Lost" by Red
--- rozdział 36 ---
36. Behind the bedroom door.
You calm the storms, and you give me rest.
You hold me in your hands, you won't let me fal .
You steal my heart, and you take my breath away.
Would you take me in? Take me deeper now?
Cause you're all I want, You're al I need
You're everything, everything!*
Harry kiedyś już tutaj był. Dwa razy. Pamiętał to. Pamiętał tę chłodną, czarną pościel
pod swoimi biodrami. Ale za pierwszym razem był pijany i wszystko, co się wtedy
wydarzyło, było niewyraźne i zamazane, a za drugim... cóż. Za drugim razem dał
Severusowi prezent urodzinowy. Ale wtedy do niczego nie doszło.
Może to i dobrze.
Ponieważ teraz, kiedy tak stał przed tym szerokim łóżkiem i wpatrywał się w nie, czuł
buzującą w swoim wnętrzu ekscytację. I przeczuwał, że to, co prawdopodobnie
wydarzy się teraz, nie byłoby w ogóle możliwe wtedy.
To była długa droga. I ciężka. Ale przeszedł ją. Był tutaj i Severus miał zamiar... miał
zamiar...
Zamarł, słysząc ciche kroki podchodzącego do niego od tyłu mężczyzny. W napiętej,
chłodnej ciszy rozległ się szelest szat. Przymknął oczy, odcinając dopływ
przytłumionego światła rzucanego przez kilka rozpraszających ciemność, drżących
płomieni świec.
Słyszał w uszach szalone bicie własnego serca. I nie potrafił pozbyć się wrażenia
nierealności. Jakby to wszystko było tylko ułudą. Snem. Wymarzonym snem. Ta
czarna pościel, ten drżący blask, ciche kroki, szelest... nie, dotyk szorstkiej szaty na jego rozpalonej skórze, kiedy Severus zatrzymał się tuż za nim. Wydawało się, że
czas przestał płynąć. Wszystkie mięśnie w ciele Harry’ego napięły się. Czekał. Lecz
nie wiedział, na co. Na dotyk? Na pocałunek? Na cokolwiek, cokolwiek!
I wtedy usłyszał, jak mężczyzna pochyla się nad nim, a przez jego napięte ciało
przebiegł nagły, intensywny skurcz. Zadrżał niekontrolowanie, czując na karku ciepły
oddech.
Teraz miał już niemal absolutną pewność, że jeszcze chwila i... i nie pozostanie z
niego zupełnie nic, gdyż zmysły i doznania rozszarpią jego ciało.
Zacisnął powieki i wydał z siebie zduszone, udręczone westchnienie, czując na
swojej nagiej skórze delikatne muśnięcie szaty stojącego za nim Snape'a. Gorący
oddech łaskoczący mu szyję sprawił, iż jego ciało pokryło się gęsią skórką. Nie
wiedział, co Severus zamierza, ale nie próbował o tym myśleć, ponieważ wtedy
mógłby zwariować do reszty. Wystarczał mu sam dotyk. I ciepły podmuch wędrujący
po jego ciele, kiedy Severus złapał zwisającą mu na ramionach koszulę i pociągnął w
dół, zdejmując ją z niego i odrzucając na podłogę.
Jego skóra błagała o dotyk i Harry mimowolnie wygiął się w tył, przywierając do tego
chłodnego, wysokiego ciała za nim i pozwalając, by dłonie Severusa zajęły się
kolejną częścią jego garderoby. Mężczyzna zsunął spodnie i slipy z jego bioder,
pozwalając im opaść aż do kostek. Harry, nie otwierając oczu, wysunął stopy z butów
i wyplątał nogi ze spodni. Chciał jeszcze zdjąć skarpetki, ale nie zdążył już tego
zrobić, gdyż poczuł rozgrzany język dotykający jego karku. Wydał z siebie głośne
westchnienie.
Och, to było takie... takie...
Pochylił głowę do przodu, pozwalając, by ten gorący, wilgotny język przesunął się na
szyję, niezwykle powoli, jakby bardzo dokładnie chciał poznać jego smak i go
zapamiętać. Harry niemal upadł na podłogę, kiedy dłonie Severusa spoczęły na jego
bokach i zsunęły się w dół, na biodra, i jeszcze niżej... I nie potrafił powstrzymać jęku, kiedy te dłonie wbiły się w jego ciało, mocno zaciskając się na pośladkach i powoli
zaczęły je rozszerzać. Poczuł łagodne ugryzienie na karku i drgnął, a jego ciało
przeszył niemal bolesny prąd.
I wtedy jedna z dłoni zniknęła i po chwili dotknęła jego warg, napierając na nie i
zmuszając go do rozchylenia ich. Długi palec Snape'a wśliznął mu się do ust.
- Nawilż go. - Głos Severusa był cichy i przytłumiony. Tak, jakby każde
rozbrzmiewające w otaczającej ich ciszy słowo było natrętnym intruzem, którego nie
powinno tutaj być, który jedynie przeszkadzał.
Harry zacisnął usta wokół smukłego palca, mrucząc z przyjemności. Smakował
czymś słonym oraz gorzkim. I szybko zrozumiał, co to było. Jego własna sperma,
którą wcześniej pokrył rękę mężczyzny. Na samą myśl o tym poczuł drżące
łaskotanie w żołądku.