bezpieczeństwa, Harry" i tak dalej... Ciągle to słyszał i wywoływało to w nim coraz większą frustrację. Każdy chciał go chronić. A co mu przyjdzie z tej ochrony, skoro i
tak pewnego dnia będzie musiał stanąć do walki z Voldemortem? Nie pokona go
przecież samym Protego. To chyba oczywiste, że miałby o wiele większe szanse,
gdyby wiedział cokolwiek. Ale nie, wszyscy, zamiast go przygotowywać, chcieli go
jedynie chronić. Nawet Severus...
Zaraz. Przecież Severus obiecał, że zastanowi się nad możliwością nauczenia go
kilku klątw. Harry zupełnie zapomniał o tamtej rozmowie, a mężczyzna nigdy do niej
nie nawiązał. Ale dzisiaj go o to zapyta! Wczorajsze spotkanie zakończyło się nieco
dziwnie i w ogóle nie zdążyli się umówić, ale przecież nie zawsze musi przychodzić
zapowiedziany. To prawda, że mógłby go zapytać przez kamień, ale co, jeżeli
Severus odmówi? Nie, Harry musiał wiedzieć to już dzisiaj! Pójdzie do niego
wieczorem i... wyciągnie od Snape'a odpowiedź!
***
Harry zatrzymał się przed drzwiami do gabinetu Severusa i jeszcze raz spojrzał na
Mapę Huncwotów. Tak, mężczyzna nadal był w środku.
Odetchnął głęboko, schował mapę z powrotem do kieszeni i dotknął drzwi, które
natychmiast stanęły przed nim otworem. Przeszedł przez gabinet, zdejmując po
drodze pelerynę niewidkę i zapukał w drewnianą powierzchnię ciężkich wrót
prowadzących do prywatnych kwater Mistrza Eliksirów.
Przez chwilę panowała cisza, a Harry czekał z bijącym głośno i z każdą sekundą
oczekiwania coraz szybciej sercem.
Klamka poruszyła się i drzwi uchyliły się nieco.
- Potter - syknął Severus, mrużąc oczy, kiedy jego wzrok padł na Harry'ego. - Czego
chcesz? Nie przypominam sobie, żebyśmy byli na dzisiaj umówieni.
- Nie, ale... - zaczął Harry, lecz nie zdołał dokończyć, ponieważ Snape mu przerwał.
Jego głos zdawał się być wykuty z lodu:
- Nie mam dla ciebie czasu. Byłbym niezwykle wdzięczny, gdybyś zszedł mi teraz z
oczu i wrócił jutro - wycedził. Harry poczuł dziwne drżenie w okolicach serca. Coś
było nie w porządku. Severus zachowywał się jakoś... nerwowo?
Ale tym razem nie pozwoli się tak łatwo spławić, ponieważ sprawa, z którą przyszedł,
była dla niego zbyt ważna.
- A więc musisz go znaleźć - odparł bezczelnie i błyskawicznie prześliznął się pod
ramieniem Snape'a. Komnata mężczyzny była pogrążona w półmroku. - Mam tylko
jedno pytanie i zaraz sobie pójdę - powiedział, obrzucając pomieszczenie taksującym
spojrzeniem, zanim Severus zdążył się odwrócić. - Pamiętasz naszą rozmowę o
Czarnej Magii? Obiecałeś, że... - urwał tak nagle, jakby połknął własny język.
Rozszerzonymi ze zgrozy oczami wpatrywał się w leżącą na oparciu fotela maskę
Śmierciożercy. Była jasna, niemal perłowa, odbijająca padające z kominka światło
ognia. Widniało na niej kilka drobnych, zaschniętych kropel krwi. Tuż obok niej
wisiała czarna szata, której rękawy przyozdobione były ciemnozielonymi wizerunkami
czaszki i węża.
Harry poczuł, jak żołądek opada mu aż do stóp, a lodowate przerażenie ściska serce.
Ale zanim zdążył otrząsnąć się na tyle, aby wydusić z siebie chociaż słowo, poczuł,
jak ręka Severusa łapie go brutalnie za ramię i ciągnie w stronę drzwi.
- Mówiłem ci, że jestem zajęty, Potter - syknął mężczyzna, a wściekłość w jego głosie
wydawała się aż kąsać. - Ale widocznie jesteś zbyt arogancki i bezczelny, aby to
uszanować. - Snape wywlókł go przez drzwi pomieszczenia i pociągnął za sobą
przez cały gabinet, ściskając jego ramię tak mocno, iż Harry był pewien, że zostaną
siniaki. - A teraz wynoś się. Jeżeli masz do mnie jakąś sprawę, to przyjdź jutro. I
jeżeli jeszcze raz zlekceważysz moje słowa, to źle się to dla ciebie skończy. - Mistrz
Eliksirów wypchnął go na korytarz i zatrzasnął drzwi, a echo poniosło ten dźwięk
daleko po rozległych korytarzach opustoszałych lochów.
Harry odwrócił się i oparł plecami o ścianę, ponieważ nogi odmówiły mu
posłuszeństwa. Miał wrażenie, że jego głowa zaraz eksploduje. Przez chwilę tylko
dyszał ciężko, próbując uspokoić rozszalałe serce i uczucie, jakby coś go miało zaraz
rozerwać na strzępy od środka.
Snape jest Śmierciożercą!
To nie chodzi o to, że o tym nie wiedział, ale teraz... kiedy zobaczył to na własne
oczy, stało się to takie... zatrważająco prawdziwe.
Wiedział, że Severus jest szpiegiem Zakonu, a jako szpieg musi być darzony
absolutnym zaufaniem Voldemorta i pozostałych Śmierciożerców. I dlatego
zmuszony jest robić wszystko, co mu każą, ale... zawsze starał się o tym nie myśleć,
ignorować to. Co z oczu, to z serca, jak to się mówi. A teraz to widział... widział
zakrwawioną maskę, znienawidzoną szatę i poczuł, jakby to, co starał się wypierać,
otworzyło się nad nim i spadło na niego z niesamowitą siłą.
Wziął drżący oddech, zarzucił na siebie pelerynę niewidkę i powoli ruszył w drogę
powrotną do dormitorium.
Dopiero teraz do jego świadomości zaczęły przedzierać się pewne fakty, których
wcześniej nie potrafił, nie chciał, lub też nie był w stanie do siebie dopuścić. Nigdy
wcześniej nie zastanawiał się, nie tak naprawdę, nad tym "drugim" życiem