— Szkoła zawsze daje uczniom wszystko najnowsze, ciągle odrzuca przestarzałe rzeczy. Gdyby nowe pokolenie miało żyć w kręgu przestarzałych pojęć, jak byśmy mogli zagwarantować szybki postęp? I tak na przekazanie dzieciom sztafety wiedzy zużywa się ogromnie dużo czasu. Na to, aby dziecko stało się pełnowartościowym, wykształconym i zdolnym do spełnienia gigantycznych prac człowiekiem, trzeba kilkudziesięciu lat. Tempo rozwoju umysłowego pokoleń, polegające na tym, że czynimy krok w przód, a dziewięć dziesiątych wstecz, zanim nowa zmiana dorośnie i zdobędzie wykształcenie, to najcięższe dla człowieka prawo biologiczne śmierci i odrodzenia. Wiele z tego, czegośmy się uczyli w dziedzinie matematyki, fizyki i biologii, dziś już jest przestarzałe. Inna sprawa z historią — ona się starzeje wolniej, bo sama jest bardzo sędziwa.

Zajrzały do izby następnej. Wykładowczyni, odwrócona do nich plecami, i przejęci lekcją uczniowie nic nie zauważyli. Byli to rośli młodzieńcy i dziewczęta w wieku siedemnastu lat. Ich zaróżowione policzki świadczyły o zainteresowaniu lekcją.

— Ludzkość przebyła ciężkie próby — głos nauczycielki drgał wzruszeniem. — W nauce historii duże znaczenie ma badanie ludzkich błędów i dokładna analiza ich skutków. Przeszliśmy przez uciążliwe komplikacje życia, by dojść do możliwie największych uproszczeń w dziedzinie kultury duchowej. Nie powinno istnieć nic, co by pętało człowieka. Jego umysłowość jest bogatsza w warunkach życia prostego. Wszystko, co dotyczy obsługi w życiu powszednim, jest przemyślane przez najtęższe umysły, zarówno jak najważniejsze zagadnienia naukowe. Poszliśmy wspólną drogą ewolucji świata zwierzęcego, która zmierzała w kierunku odciążenia uwagi przez automatyzację ruchów i rozwój refleksów systemu nerwowego. Automatyzacja sił produkcyjnych w społeczeństwie wytworzyła analogiczny system reflekcyjny kierownictwa i pozwoliła wielu ludziom na zajmowanie się tym, co stanowi podstawowe zadanie człowieka — pracą naukową. Od przyrody otrzymaliśmy w darze wielki mózg badawczy, choć początkowo był on przeznaczony jedynie do poszukiwań pożywienia i badania jego jadalności.

— Dobrze — szepnęła Evda Nal i nagle dojrzała córkę.

Dziewczyna nie wiedząc, że jest obserwowana, wpatrywała się w powierzchnię szyby ze szkła karbowanego, które nie pozwalało na widzenie czegokolwiek poza klasą.

Veda Kong z zaciekawieniem porównywała ją z matką. Te same proste, długie, czarne włosy, przeplecione u córki niebieską wstążką i związane w dwie pętle. Ten sam zwężający się ku dołowi owal twarzy, z którego wyzierało coś dziecięcego. Śnieżnobiała bluzka ze sztucznej wełny podkreślała ciemnawą bladość jej skóry i głęboką czerń oczu, brwi i rzęs. Naszyjnik z czerwonych korali harmonizował z niezaprzeczalnie oryginalną powierzchownością tej dziewczyny.

Córka Evdy miała takie same krótkie spodenki, jakie nosiła cała klasa, wyróżniające się jedynie czerwonymi frędzlami wzdłuż bocznych szwów.

— Indiańskie ozdoby — szepnęła Evda Nal w odpowiedzi na uśmiech koleżanki.

Nauczycielka opuściła klasę. W ślad za nią rzuciło się kilku uczniów, między nimi była także córka Evdy. Spostrzegłszy matkę dziewczyna znieruchomiała. Evda nie wiedziała, że w szkole istniało kółko jej wielbicieli, którzy postanowili kroczyć w życiu tą samą drogą, jaką sobie ona wybrała.

— Mamo! — szepnęła dziewczyna i rzuciwszy na Vedę zażenowane spojrzenie, przytuliła się do Evdy. Nauczycielka zatrzymała się i podeszła bliżej.

— Powinnam zawiadomić radę szkolną — powiedziała nie zważając na protest Evdy Nal. — Wykorzystamy w pewien sposób pani przybycie.

— Proszę lepiej wykorzystać obecność tej oto osoby — Evda przedstawiła Vedę Kong.

Nauczycielka zarumieniła się i przez to jakby odmłodniała.

— Bardzo dobrze — powiedziała starając się zachować ton rzeczowy. — Szkoła jest w przededniu odejścia starszych grup. Życiowe doświadczenie Evdy Nal w połączeniu ze znajomością dawnych kultur i ras Vedy Kong to nie lada gratka dla naszej młodzieży. Nieprawdaż, Reo?

Córka Evdy klasnęła w dłonie. Nauczycielka pomknęła lekkim gimnastycznym krokiem w kierunku izb służbowych, mieszczących się w długiej, prostej przybudówce.

— Reo, zwolnisz się i pójdziemy do ogrodu — zaproponowała Evda córce. — Nie zdążę cię odwiedzić po raz drugi, nim wybierzesz sobie rodzaj pracy. Zeszłym razem nie zdecydowałyśmy się ostatecznie…

Rea w milczeniu ujęła matkę za rękę. Lekcje w każdym cyklu szkoły odbywały się na zmianę z zajęciami praktycznymi. Obecnie była jedna z ulubionych lekcji Rei — szlifowanie szkieł optycznych. Ale co mogło być bardziej interesujące niż przyjazd jej matki?

Veda udała się do widocznego z daleka małego obserwatorium astronomicznego, zostawiając matkę i córkę sam na sam. Rea, przytulona do ręki matki, szła obok niej skupiona i zamyślona.

— Gdzież jest twój mały Kaj? — spytała Evda i dostrzegła nagłe zasmucenie córki.

Перейти на страницу:

Похожие книги