W okrągłej sali gmachu zebrali się wszyscy mieszkańcy szkolnego osiedla. Na oświetlone podwyższenie centralne weszła w czarnej sukni Evda Nal. Na sali zapanowała cisza. Evda mówiła niezbyt głośno, ale wyraźnie. Wrzaskliwe megafony używane były jedynie przez służbę bezpieczeństwa. Na skutek masowego rozpowszechnienia telewizyjnych stereofonów, nie budowano już wielkich sal wykładowych.

— Ukończenie siedemnastu lat to chwila w życiu przełomowa. Wkrótce na zebraniu Okręgu Irlandzkiego wymówicie tradycyjne słowa: „Wy, którzy mnie powołaliście na drogę pracy, przyjmijcie moje umiejętności i chęci. Podajcie mi pomocną dłoń, a pójdę za wami”. W tej starodawnej formule kryje się wiele między słowami i właśnie dziś winnam wam o tym powiedzieć.

Od dzieciństwa uczycie się filozofii dialektycznej, którą w starożytności nazwano „tajemnicą dwoistości”. Uważano, że mądrość zawarta w tej nauce może służyć jedynie powołanym, ludziom o potężnych umysłach i wysokim morale. Obecnie już od wczesnej młodości uczycie się dialektycznego rozumienia świata i siła dialektyki służy każdemu. Wypadło wam żyć w dobrze zorganizowanym społeczeństwie stworzonym przez miliardy bezimiennych pracowników i bojowników o lepsze życie. Pięćset pokoleń minęło od czasu powstania pierwszych społeczności stosujących zasadę podziału pracy. W tym okresie przemieszały się różnorodne rasy i narodowości. W każdym z was jest kropla krwi z różnych narodów. Dokonano gigantycznej pracy w zakresie oczyszczenia organizmów ludzkich ze skutków nieostrożnego używania promieniotwórczości i niegdyś szeroko rozprzestrzenionych chorób.

Wychowanie nowego człowieka to bardzo precyzyjna praca. Wymaga ona zastosowania analizy indywidualnej i bardzo ostrożnego podejścia. Niepowrotnie przeminął czas, kiedy społeczeństwo zadowalało się byle jak i przypadkowo wychowanymi ludźmi, których wady usprawiedliwiano wrodzonymi skłonnościami. Obecnie każdy źle wychowany człowiek to wyrzut dla całego społeczeństwa, ciężki błąd wielkiego kolektywu ludzkiego.

Jednakże wy, nie wyzwoleni jeszcze od właściwego waszemu wiekowi egocentryzmu, od zbyt wysokiego o sobie mniemania, musicie wyraźnie zdać sobie sprawę z tego, jak wiele zależy od was samych, aby się stać twórcami własnego życia. Macie zupełną swobodę wyboru dróg, na was jednak spada odpowiedzialność za ten wybór. Dawno się rozwiały marzenia człowieka pozbawionego kultury o powrocie do dzikiej przyrody, o swobodzie pierwotnych społeczności. Ludzkość stanęła wobec alternatywy: albo się podporządkować dyscyplinie społecznej podejmując trud długiego wychowania i nauki, albo zginąć. Innych dróg życia na naszej planecie, mimo że jej przyroda jest dostatecznie hojna, nie ma! Pseudofilozofowie marzący o powrocie do natury nie rozumieli zapewne przyrody, w przeciwnym bowiem razie widzieliby jej okrucieństwo.

Człowieka nowego społeczeństwa musi obowiązywać dyscyplina pożądań, woli i myśli. Dzięki poznaniu praw przyrody i praw kierujących rozwojem społeczeństwa nasze pragnienia osobiste przekształciły się w świadomą wiedzę. Gdy mówimy: „Chcę”, wypowiadamy myśl, która się wyraża słowami: „Wiem, że to jest możliwe”. Przed wielu tysiącami lat starożytni Hellenowie powiadali: metron — ariston, co znaczy: miara to doskonałość. I my stwierdzamy, że podstawą kultury jest stosowanie we wszystkim właściwej miary.

Wraz ze wzrostem kultury słabła dążność do wulgarnego utożsamiania szczęścia z posiadaniem, do łapczywego zwiększania własności.

Staramy się was przekonać, że szczęście polega na rezygnacji z własnych pragnień, na niesieniu pomocy innym, na wewnętrznym zadowoleniu, jakie daje praca. Pomogliśmy wam się uwolnić spod władzy małych dążeń i małych rzeczy i przetransponować wasze wysiłki na równi ze smutkami na płaszczyznę wielkiej twórczości.

Wychowanie fizyczne i racjonalne życie dziesiątków pokoleń wyzwoliło was od straszliwego wroga psychiki ludzkiej — obojętności. Pełni energii, zrównoważeni wewnętrznie idziecie w świat, rozpoczynacie samodzielną pracę. Im będziecie lepsi, tym lepsze będzie społeczeństwo. Środowisko społeczne to bardzo ważny czynnik wychowania człowieka.

Evda Nal przerwała na chwilę, przygładzając włosy tym samym ruchem, co siedząca wśród słuchaczy, nie spuszczająca wzroku z matki Rea.

Перейти на страницу:

Похожие книги