— Dokładna znajomość struktury dziedzicznej każdego człowieka potrzebna jest dla zrozumienia jego organizacji psychicznej i dla prognostyki w tej dziedzinie. Niemniej ważne są informacje dotyczące neurofizjologicznych właściwości stopnia odporności organizmu oraz jego skłonności alergicznych w stosunku do określonych leków. Wybór terapii nie może być trafny bez tych danych, jak również bez znajomości warunków, w jakich żyli przodkowie.

Na przygotowanej u podnóża góry platformie montowano przenośną komorę operacyjną, doprowadzano wodę, prąd i sprężone powietrze. Do pomocy zgłosiła się ochotniczo ogromna liczba pracowników, tak że budynek był gotów całkowicie w ciągu trzech godzin. Spomiędzy lekarzy, którzy się znaleźli wśród pracujących przy montażu, pomocnicy Afa Nuta zwerbowali piętnastu dla obsługi tak szybko powstałej kliniki chirurgicznej. Rena Boża przeniesiono i umieszczono pod przezroczystą kopułą z masy plastycznej, całkowicie sterylizowaną i przedmuchaną sterylizowanym powietrzem, które przepuszczono przez specjalne filtry. Af Nut wraz z czterema asystentami udał się do pierwszej komory operacyjnej, gdzie poddano działaniom fal powodujących fagocytozę. Trwało to kilka godzin. Tymczasem ciało Rena Boża poddano mocnemu ochłodzeniu. Wreszcie przystąpiono do operacji.

Zmiażdżone kości i poszarpane naczynia fizyka łączono za pomocą zacisków i klamer tantalowych, nie drażniących żywej tkanki łącznej. Af Nut zorientował się szybko w charakterze uszkodzeń narządów wewnętrznych. Popękane jelita i żołądek uwolniono od odcinków martwych, zszyto i złożono w naczyniu napełnionym gojącym płynem BZ-14. Płyn ten ściśle odpowiadał właściwościom somatycznym organizmu. Dopiero teraz Af Nut zabrał się do rzeczy najtrudniejszej. Spod żeber wydobył sczerniałą wątrobę, podziurawioną odłamkami żeber, i gdy asystenci podtrzymywali w powietrzu narząd, z zadziwiającą pewnością siebie wypreparował i wyciągnął cienkie włókna autonomicznego układu sympatycznego i parasympatycznego. Najmniejsze uszkodzenie takiego cieniuteńkiego włókna mogło spowodować bardzo poważne następstwa. Błyskawicznym ruchem chirurg przeciął żyłę obwodową, włączając w jej obydwa otwory rurki sztucznych naczyń. Tak samo zoperował tętnicę, po czym umieścił wątrobę w osobnym naczyniu z płynem BZ. Po pięciu godzinach operacji wszystkie uszkodzone narządy Rena Boża zostały wyjęte. Sztuczna krew tłoczona za pomocą jego własnego serca, wspomaganego przez serce-sobowtór będące pompą automatyczną, płynęła w naczyniach krwionośnych. Obecnie można było przeczekać okres, w którym miała nastąpić całkowita regeneracja wypreparowanych narządów. Af Nut nie mógł zastąpić wątroby inną, jedną z tych, jakie przechowywano w klinikach planety, ponieważ operacja taka wymagałaby badań dodatkowych, na co nie pozwalał stan chorego. Nie należało tracić ani chwili. Przy nieruchomym, rozpłatanym niby trup ciele, pozostał na dyżurze jeden chirurg.

Drzwi ogrodzenia ochronnego, otaczającego komorę operacyjną, otworzyły się z hałasem i Af Nut, mrużąc oczy i przeciągając się, jak dopiero co obudzony drapieżnik, ukazał się w towarzystwie swoich umazanych krwią asystentów. Evda Nal, blada i przemęczona, podała chirurgowi kartę dziedziczności. Af Nut pochwycił ją skwapliwie, przeczytał i odetchnął z ulgą.

— Zdaje się, że wszystko będzie w porządku. Chodźmy odpocząć.

— A… jeżeli się ocknie?

— Ocknąć się nie może w żadnym razie. Czyżbyśmy byli na tyle tępi, żeby nie przewidzieć podobnej możliwości?

— Jak długo trzeba będzie czekać?

— Cztery do pięciu dni. Jeśli rozpoznania biologiczne i nasze obliczenia okażą się słuszne, będzie można narządy włożyć z powrotem.

— Jak długo pan może tu pozostać?

— Chyba z dziesięć dni. Katastrofa wypadła w czasie wolnym od zajęć, co należy uważać za okoliczność pomyślną. Skorzystam z okazji i zwiedzę Tybet. W tych okolicach jeszcze nie byłem. Tak się złożyło, że żyję tam, gdzie jest najwięcej ludzi, a więc w pasie mieszkalnym.

Evda Nal spojrzała z zachwytem na chirurga. Af Nut uśmiechnął się.

— Patrzy pani na mnie, jak dawniej prawdopodobnie spoglądano na obraz bóstwa. Nie do twarzy z tym najmędrszej z moich uczennic!

— W pana ręku spoczywa życie drogiego mi człowieka. Ludzie podziwiają pańską sztukę. Wiedza i niezrównane mistrzostwo podały sobie ręce…

— Dobrze! Proszę się zachwycać, jeśli pani ma ochotę. Ja tymczasem zdążę zrobić fizykowi nie tylko dwie operacje, ale i trzecią…

— Jaką trzecią?… — ze zdziwieniem spytała Evda Nal.

Af Nut zmrużył chytrze jedno oko i wskazał ścieżkę biegnącą od obserwatorium, po której kulejąc szedł Mven Mas.

— Oto jeszcze jeden wielbiciel mojej sztuki… mimo woli. Proszę z nim porozmawiać, jeśli pani może zrezygnować ze spoczynku, który mnie jest bardzo potrzebny…

Перейти на страницу:

Похожие книги