Jestem czarna jaskołka. Gwiazda, z nieba wygnana. Jestem krew od krwi twojej. Nie, bol dawny і rana. Z bolem stukam do śłepych twojich okien… Pasierbica czy corka? Nie, to czarna jaskołka, to zmartwienie, to połmrok gorzko krzycze za oknem.* * * Przyjdź  do mnie tylko jeden raz! A ja czekałą całe życie. Przyjdź  do mnie, gdy nastanie noc, poranie niebo noż  księżyca. Bez kwiatow przyjdź, na krotki czas. I zostaw. Prowodź mi do Boga. Przyjdź  do mnie tylko jeden raz — cmentarny stroż pokaże drogu.<p>KWIAT PAPROCI</p><p>(z tomu)</p>Mistrzewi                                 Kwiat paproci Kwiat paproci rozkwita w dłoni. Kwiat paproci — to Boży ogień. Potajemność ziemi і Rusi kwiat gwiazdowy powiedzieć musi. Gwiazda pada, jej boli życie. Nie rozbije się, w ziemi zroście. I zapłacze srebrna dzwonnica. I rozkryje się kwiat paproci. Ja wam dam potajemne słowo, klucz do ziemi, do wiecznej prawdy. W  dłoniach Mawki — światło brzozowe — kwiat paproci, jak zorza, jak rana.Piolun śiwy piolun, gorzki piolun — jak dym, śiwy, jak łza, gorzki. Jestem piolun, gorzki piolun na najskrytszych ścieżkach wilckich.* * * Z jabłoni dzikiej wiatr rwie kwiat, w łzach bursztynowych stoję sosny. Ja szukam ten zgubiony świat z drewnianym starożytnym słońcem. Mineło większe śmierci łat, jak błądzem zmarlymi ścieżkami I szukam ten zgubiony świat, gdzie dom zielony pod sosnami.Pieśń dziewczyny Gdy nastanie wiosna, jasna wiosna, rano wzejdzie słońce już nie krwawe, z nieba spadnie młoda biała gwiazda, w chłodnej ziemi ciepłym kwiatem zroście I przez mgly pokaże komuś drogu. Gdy nastanie wiosna, jasna wiosna, z ciężkiej bitwy  wrocie moj kochany. Znow zaśpiewa swoju pieśń łagodnu. Znow on będzie ptakow karmić z dłoni, dzikich ptakow і wiewiorek złotych. Z ciężkiej bitwy  wrocie moj kochany. Moja pieśń, jak ta samotna gwiazda, jemu chce przez mgly oswietlić drogu…* * * Senną trawą  zroście nasza ścieżka, tatarak z mojego sładu stanie. Nasze słońce niby chmura ciężkie, ale komuś serca nie poranie. Ty nie pragniesz zemsty i pokuty. Smutnu jesień, jak wiewiórku rudu, z dłoni karmisz szczęścia wspomnieniami.* * * Nie wierzę rozłące. Nam dano spotkanie na skrytej we mgłach poziomkowej polanie. Zielony poranek przez drzewa nam świeci. I jesteśmy sercem i usmiechem dzieci. Las ma dobre oczy. To zwierze i drzewa. Ten las na sto głosów weselnej nam  śpiewa. I  śpiewa strumień, pod sosnami się  chowa. I świeci polana — ze snów — poziomkowa…Zbieranie urodzaju

Mojemu dziadekowi Borisowi

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Все книги серии Библиотека поэта и поэзии

Похожие книги