– Do admirała Geary’ego i członków Wielkiej Rady Sojuszu – zagaił jeden z nich. – Jesteśmy członkami nowej Egzekutywy Światów Syndykatu. Przeczytaliśmy uważnie wasze propozycje i jesteśmy gotowi przystąpić do poważnych negocjacji na temat zakończenia konfliktu między nami. Wysłaliśmy do wszystkich jednostek naziemnych i przestrzennych rozkaz natychmiastowego przerwania działań bojowych i prosimy, abyście wstrzymali się od ataku na te z nich, które uznały naszą zwierzchność. – Od tego momentu DON zaczął przemawiać z nieco większym żarem w głosie. – Oprogramowanie, za pomocą którego można doprowadzić do przesterowania systemu zabezpieczeń, zostało wyłączone. Wrota nie stanowią już zagrożenia dla tego systemu i pańskiej floty. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie wierzy pan w żadne zapewnienia ze strony rządu Światów Syndykatu. Znajdujemy się na powierzchni planety rządowej. Pozostaniemy w tym miejscu do momentu otrzymania odpowiedzi, abyście mieli gwarancję, że nie zagrażamy waszej flocie.
Wyglądało to obiecująco. Ruszenie floty naprawdę przyspieszyło nawiązanie kontaktu. Na ekranie pojawiła się twarz Rione.
– Widziałam ten przekaz. Nie mamy pewności, czy naprawdę wyszli na powierzchnię. To może być jakaś projekcja rzucona na ściany podziemnego bunkra. Wyliczyłam natomiast, że nawet tak dobrze zabezpieczony kompleks nie uchroni ludzi przed skutkami kolapsu tej skali. Syndycy są zdradzieccy, ale mają równie dobrych naukowców i inżynierów jak my. Z pewnością też o tym wiedzą.
– Sugeruje pani, że możemy im zaufać?
– Na tyle, na ile można ufać Syndykom. Nie sądzę, by ci DONowie byli bardziej etyczni albo mniej samolubni niż ci, których zastąpili. W tej sytuacji ich instynkt samozachowawczy każe wziąć naszą stronę. Musieli wyłączyć oprogramowanie wrót, żeby przeżyć. – Rione przybrała bardziej oficjalny ton. – Admirale Geary, zwracam się z oficjalną prośbą, aby obecni na pokładzie „Nieulękłego” członkowie rady mogli rozpocząć bezpośrednie negocjacje z przedstawicielami nowych władz Światów Syndykatu.
– Udzielam pozwolenia.
– Jeśli dobrze zrozumiałam przekaz między wierszami, syndycka flotylla nie uznała zwierzchności nowej Egzekutywy. Domyślam się też, że wkrótce otrzymamy z planety rządowej oficjalną prośbę o obronę przed własnymi okrętami. Jak mam zareagować na takie żądania, admirale?
Związany ze stresem ból głowy zaczynał powracać.
– Flota Sojuszu zajmie się wszystkimi wrogimi jednostkami w tym systemie.
Wiktoria się uśmiechnęła.
– Świetnie. Wystarczająco niejasne, ale zdecydowane oświadczenie. Idealnie nada się na każdą ewentualność. Ściągnę tu Sakaiego i Costę, razem nawiążemy łączność z Syndykami.
– A ja zajmę się doprowadzeniem do przejęcia przez flotę tego pancernika i ścigającej go flotylli. Jeśli żaden z czynników nie ulegnie zmianie, ma pani dwadzieścia trzy godziny na zakończenie negocjacji. Jeśli do tego czasu nie dojdziecie do porozumienia, syndyckie okręty będą musiały uciekać albo zostaną zniszczone.
– Będę o tym pamiętała, admirale. A panu radzę nie zapominać, że nie potrzebujemy już tych DONów, którzy przebywają na pokładzie pancernika. Dopóki żyją, stanowią zagrożenie dla naszych negocjacji.
– Będę miał to na uwadze. – Geary był ciekaw, czy naprawdę wypowiedział te słowa tak lodowatym tonem, jak zabrzmiały w jego uszach. – Ale nie zamierzam ich mordować.
– Nie sądzę, aby musiał pan to robić, admirale. Wszystko wskazuje na to, że byli członkowie rady dostaną się w przysłowiowe trzy ognie. Jeśli się okaże, że mają szanse na powrót do władzy, zostaną rozstrzelani przez oficerów znajdujących się na pokładzie pancernika, zupełnie jak admirał Bloch i jego ludzie. – Uśmiech na twarzy Rione był równie lodowaty jak ton Geary’ego. – Żywe światło gwiazd jest może nierychliwe, ale zawsze sprawiedliwe. Każdego spotka taki koniec, na jaki sobie zasłużył.
Syndycka flotylla musiała już zauważyć wyruszenie floty Sojuszu, lecz na razie nie uciekała, jej okręty nadal utrzymywały kurs na przejęcie samotnego pancernika zmierzającego na planetę rządową.
– Chcą go dopaść – powiedział Geary na początku kolejnego przekazu, którego Duellos nie zobaczy prędzej niż za godzinę. – Będą go ścigali, więc powinno nam zależeć na tym, by nie został uszkodzony i leciał prosto na wewnętrzne planety. Dzięki temu nasza flota będzie miała szansę na stoczenie walki z nimi. Proszę spróbować ich spowolnić, atakując skraj formacji, i pilnować, aby żaden liniowiec nie miał szansy wyrwać się do przodu i nie zniszczył celu, zanim nie dotrze w pobliże naszych pozycji. – Czy to już wszystko, co miał do przekazania? – Proszę się też trzymać poza zasięgiem broni tego pancernika. Wprawdzie przekazano nam, że nie zamierza się wdawać w walkę z naszymi siłami, ale gdy podlecicie zbyt blisko, jego dowódca, mimo szczerych chęci dotrzymania słowa, może się poczuć zagrożony i nakazać otwarcie ognia.