Spotkanie zespołu uderzeniowego z syndyckimi uciekinierami przebiegło w arcynudnej atmosferze. Obie formacje minęły się, wchodząc w pole wzajemnego rażenia, ale nie oddając ani jednego strzału. Niestety, dwie minuty świetlne za pancernikiem leciała flotylla Shalina.

– A niech to!… – mruknął Geary, zaciskając pięści ze złości. – Syndycy utrzymują prędkość .15 świetlnej.

Desjani rozłożyła ręce.

– Podejdą do pancernika pod kątem, więc ich faktyczna prędkość będzie wynosiła .08 świetlnej, a to wystarczy do porządnego namierzenia celu.

– Ale Duellos będzie musiał rozpaczliwie hamować, aby nie minąć ich ze składową powyżej .3 świetlnej! Przy takim przejściu nie da rady w nic trafić.

Desjani kazała wachtowemu z bojowego wprowadzić dane do systemu. Ten jednak od razu pokręcił głową.

– Nie da się skompensować tak dużych zniekształceń relatywistycznych, admirale. Celność na poziomie pięciu procent, a nawet mniej.

– Zaczęli hamować – zameldowała tymczasem Tania.

Geary zobaczył na swoich wyświetlaczach tę samą informację. Godzinę i pięć minut temu Duellos rozkazał swoim okrętom wykonać zwrot, ustawić się rufą do kierunku lotu i rozpocząć manewr wytracania prędkości. Hamowali z pełną mocą inercyjnych kompensatorów.

– Dobrze to wyliczył – pochwaliła go Desjani. – Zdąży zmniejszyć prędkość do tego stopnia, by wykonać kolejny zwrot i przejście ogniowe z flotyllą.

Geary musiał przyznać, że przeciwnik też nie tracił czasu i ścieśnił już znacząco znajomy prostopadłościenny szyk. DON stworzył z posiadanych jednostek niezbyt gruby mur ustawiony czołem do kierunku lotu. W każdym jego rogu rozmieścił po trzy pancerniki. W samym środku zgromadził szesnaście liniowców, by skompensowały niedobory w opancerzeniu i osłonach zmasowaną siłą ognia. Zadaniem sześćdziesięciu jeden ciężkich krążowników było wzmocnienie i tak potężnej już siły pancerników oraz środka formacji. Pomiędzy tymi skupiskami ciężkich okrętów leciała cała masa lżejszych jednostek eskorty. Przy takim rozłożeniu sił w syndyckim murze nie było słabszych punktów.

– Wygląda na to, że Duellos skręca, by uderzyć w jeden z dolnych narożników formacji.

Desjani potwierdziła skinieniem głowy.

– Pan miał w zwyczaju zaczynać od górnych narożników, więc on, dla zmylenia przeciwnika, uderzy od dołu.

– Miałem w zwyczaju zaczynać od górnych narożników? – Tworzenie i powielanie wzorców prowadziło do niebezpieczeństwa, bowiem wróg mógł wykorzystać wiedzę o nich do przeprowadzenia skutecznego kontrataku.

– Tak. Miałam zamiar porozmawiać z panem o tym.

– Dziękuję. Ale następnym razem proszę tak długo nie zwlekać. – Odpowiedział żartobliwie, chociaż czuł, że mu się żołądek ściska z nerwów. To co zaplanował Duellos, dokonało się już godzinę temu. Nie miał żadnego wpływu na przebieg wydarzeń, które właśnie obserwował. Wiedział o tym, lecz to w niczym nie pomagało. Zwłaszcza że zauważył, iż zespół uderzeniowy zaczyna się dzielić w sposób, jakiego nie ustalił. – Przecież to… „Sprytny”. Gdzie on leci? – Kattnig zrobił to, czego Geary najbardziej się obawiał: zmienił kurs, by uderzyć w samo serce syndyckiej flotylli, wyłamując się z szyku prowadzonego przez Duellosa.

Moment później, gdy komputery obliczyły nowy wektor lotu liniowca, wściekłość Geary’ego zmieniła się w niedowierzanie.

– Co u licha?

Sądząc po zdławionym głosie, Desjani czuła to samo.

– „Sprytny” zawraca, zwiększając dystans do syndyckiej flotylli. – Spojrzała z przerażeniem na admirała. – On unika walki!

Geary z przerażeniem przyglądał się kolejnym czterem okrętom tej klasy, które zaczęły wykonywać zwrot, aby pójść w jego ślady. Każdy z nich wszedł jednak na nieco inny wektor, aczkolwiek wszystkie zaczęły się oddalać od flotylli. Widocznie kapitanowie mieli problemy z utrzymaniem kompensacji przy tak ostrych zwrotach. Mając tak mało czasu do dyspozycji, niektórzy z nich przesadzili.

– Szlag!… – jęknęła Desjani przez zęby, gdy zespół uderzeniowy przebił się przez formację Syndyków. „Stanowczy” i „Zręczny” wciąż wykonywały zwrot, przez co znalazły się najbliżej wroga.

„Stanowczy” został natychmiast zniszczony skoncentrowanym ogniem trzech pancerników znajdujących się w pobliskim narożniku formacji Shalina. „Zręczny” próbował udowodnić, że nie na darmo otrzymał swą nazwę, i zmienił kurs, odbijając mocno w górę, co jednak nie uchroniło go przed kilkudziesięcioma bezpośrednimi trafieniami. Stracił w mgnieniu oka wszystkie systemy manewrowe i główny napęd, nie mówiąc już o sporej części załogi.

Zamieszanie uczynione przez odwrót „Sprytnego” zmniejszyło siłę ognia zespołu uderzeniowego. Tylko jeden z pancerników został poważniej uszkodzony podczas przejścia ogniowego, lecz zdołał pozostać w szyku.

Wszystko to wydarzyło się w ułamkach sekundy, gdy obie formacje mijały się w przestrzeni. Duellos natychmiast zarządził ostry zwrot, ale Syndycy nie zwolnili nawet i gnali dalej w ślad za pancernikiem.

Перейти на страницу:

Все книги серии Zaginiona flota

Похожие книги