Zanim flota zakończyła formowanie nowego szyku, Syndycy zdążyli się zbliżyć na odległość dwóch minut świetlnych. Przy obecnie rozwijanych prędkościach do starcia pozostało nie więcej niż dziesięć minut. Shalin nie dokonał żadnych zmian w ustawieniu jednostek, mimo że stracił liniowiec podczas walki z uciekającym pancernikiem. Liniowce nadal leciały w środku ściany, a pancerniki zgromadzono w jej narożnikach.
Leci prosto na nas – rozważał Geary. – Oczekuje, że będę atakował skraj jego formacji, ponieważ tak właśnie postępowałem podczas walk na Kalibanie. Gdybym zastosował tę taktykę, miałby możliwość przeprowadzenia kontrataku prosto na nasze centrum i „Nieulękłego”. Na flagowiec z facetem, który okradł go z zasłużonego zwycięstwa i należnej chwały. Ty, Shalin, wciąż się uważasz za sprytniejszego ode mnie. Za cwańszego od wszystkich i dlatego tak bardzo mnie nienawidzisz. Arogancja i wściekłość. Bardzo zła kombinacja. Drogo cię będzie kosztowała.
– Dobrze. Zaczynamy zwalniać do prędkości bojowej. Do wszystkich jednostek w zgrupowaniach Fox Pięć Jeden, Fox Pięć Dwa, Fox Pięć Trzy i Fox Pięć Cztery. Redukcja prędkości do .04 świetlnej, czas trzy zero. Wszystkie jednostki w zgrupowaniu Fox Pięć Dwa wykonać zwrot dół zero dziewięć pięć stopni, czas trzy dziewięć, przyspieszenie do .06 świetlnej. Wszystkie jednostki w zgrupowaniu Fox Pięć Trzy, zwrot góra zero siedem pięć, czas trzy siedem, przyspieszenie do .06 świetlnej. Wszystkie jednostki formacji Fox Pięć Cztery, odejście na wektor góra zero dziewięć zero, czas cztery zero… – Przerwał, by zaczerpnąć tchu. – Kapitanie Duellos, przyspieszcie na obecnym wektorze podejścia do nieprzyjaciela. Atakujcie wybrane cele bez rozkazu.
Desjani obrzuciła ekrany wyświetlacza zdziwionym spojrzeniem.
– Pan nie zamierza uderzyć na skrzydła jego formacji.
– Nie. Shalin tego się właśnie spodziewa. Zastanawia się tylko, czy przejdę górą czy dołem. – Geary wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Podobno zachowuję się przewidywalnie.
Ona też się uśmiechnęła, gdy przemyślała wszystkie manewry.
– Jeśli się nie mylę, on zamierza zrobić to co pan podczas pierwszej bitwy na Lakocie?
– Najprawdopodobniej. Skoncentruje siły, by zadać uderzenie w sam środek formacji, gdzie znajduje się „Nieulękły” i przy okazji ja.
Flagowiec wykonał zwrot wokół własnej osi i włączył pełen ciąg, aby zredukować prędkość. Geary poczuł przeciążenie, usłyszał, jak okręt skarży się, wydając głośne zgrzyty i jęki. Wiedział, że awaria kompensatorów w takim momencie oznaczałaby rozpadnięcie się konstrukcji w drobny mak. Ciała ludzi zamieniłyby się w trudną do zidentyfikowania maź. Okręty wokół „Nieulękłego” wykonały jednocześnie ten sam manewr.
Syndycki dowódca spodziewał się także tego. Geary często zmieniał prędkość przelotową tuż przed starciem. A teraz, hamując tak gwałtownie, nie będzie mógł znów przyspieszyć, bo to uniemożliwiłoby mu skuteczne celowanie.
„Nieulękły” wykonał kolejny zwrot, ustawiając się dziobem w kierunku nadlatującego wroga. Do starcia pozostało już tylko kilka minut. W tym momencie obie podformacje bojowe wykonały zaplanowany zwrot, ustawiając się równolegle do głównych sił. Liniowce lecące do tej pory powyżej opadły na pozycje za wielkim owalem, a pancerniki lecące pod nim wspięły się przed dziób flagowca.
Lecące z tyłu jednostki pomocnicze zaczęły odbijać z wektora lotu floty, schodząc Syndykom z drogi.
– Do wszystkich jednostek, strzelać bez rozkazu, gdy tylko wróg znajdzie się w polu rażenia.
Ściana Syndyków także zmieniła szyk w ostatnim momencie przed kontaktem, zwierając szeregi i tworząc znacznie głębszy prostopadłościan. Najcięższe jednostki mierzyły dokładnie w okręt flagowy Sojuszu.
– Gdybyśmy zamierzali uderzać na skrzydła, mielibyśmy spory problem z nawiązaniem walki przy takim uniku – zauważyła Desjani. – Trafił pan z przewidywaniami, admirale. Bojowy! – zawołała do wachtowych. – Skupić ogień na okręcie flagowym przeciwnika.
– Minuta do kontaktu – zameldował któryś z podoficerów.
Salwy rakiet opuściły pokłady okrętów, zapełniając przestrzeń pomiędzy siłami Syndykatu a flotą Sojuszu. Za nimi pomknęły w kosmos roje kartaczy i promienie piekielnych lanc. Na samym końcu pancerniki i liniowce Sojuszu uruchomiły generatory pól zerowych.
Okręty Syndyków, zamiast dokonać czystego przelotu przez centrum największego zgrupowania wroga, nadziały się na trzy kolejne zespoły okrętów wojennych, przy czym pierwszy i ostatni poruszały się po przekątnych, przez co trudniej było je trafić. Natomiast one mogły bez trudu ostrzeliwać wszystkie okręty Światów Syndykatu, jakie pojawiły się na ich drodze.