się wokół szyi lwa, zakleszczając go w takim uścisku, jakby nigdy nie zamierzał go
wypuścić. Ale wyglądało na to, że kotu się to podobało.
Po pierwszych oględzinach Severus skrzywił się i spojrzał na Harry'ego ze złośliwym
rozbawieniem.
- Czy to jakaś zawoalowana metafora, Potter? Jakież to... subtelne. No, no, chyba
będę musiał poświecić kilka wieczorów studiów, aby odkryć, co też może to
oznaczać... Teraz nie jestem w stanie zgadnąć.
Harry przełknął ślinę, czując napływającą do gardła gorycz.
- To... nie tylko... Jest coś jeszcze... Ja... nagrałem... - wydukał.
- Och, jest coś jeszcze? - przerwał mu Snape. - Jakaś kolejna, niesamowita, równie
subtelna niespodzianka? Nie mogę się wprost doczekać.
Harry zacisnął zęby, czując, jak serce opada mu do żołądka, a ramiona przygniata
niezwykły ciężar. Cała jego radość nagle prysła i nie potrafił tego ukryć. Czuł się
rozczarowany i upokorzony. Ale mógł się na to przygotować. Wiedział, jaki jest
Snape. Wiedział, że maskuje swoje prawdziwe uczucia kpiną. Zdążył to już
zrozumieć. Ale to i tak bolało...
Wiedział, że wszystkie te emocje są wyraźnie widoczne na jego twarzy. I widział, jak
kpiący wyraz twarzy Severusa rozpływa się nagle, zastąpiony... czymś niezwykle
poważnym.
Ale Harry nie chciał dowiedzieć się, co to takiego. Spuścił głowę i zagryzł wargę.
- Już nieważne - wymamrotał pod nosem, walcząc z gorzkim uczuciem
przygnębienia, które zalało jego wnętrze i ścisnęło gardło.
Dlaczego Severus nigdy nie potrafił normalnie przyjąć prezentu i chociaż skłamać, że
mu się podoba? Dlaczego zawsze musiał kpić i zachowywać się tak, jakby miał
całkowicie gdzieś uczucia i starania Harry'ego?
Po chwili ciszy, która zawisła w powietrzu niczym niewidzialna bariera, Harry usłyszał
cichy, jakby nieco niepewny głos Severusa:
- Mówiłeś, że coś nagr...
- Przepraszam, że ci się nie podoba - przerwał mu Harry. - Ale nie wiedziałem, co...
Mniejsza z tym. Możesz ją wyrzucić.
- Spójrz na mnie, Potter! - To był rozkaz i Harry automatycznie poderwał głowę.
Severus wbił w niego swoje czarne, migoczące dziwnie źrenice i powiedział
wyraźnie, chociaż wyglądało na to, że było to dla niego bardzo trudne: - Nie
mówiłem, że mi się nie podoba... - zaciął się na moment, jakby miał trudności z
wysłowieniem się, ale po chwili kontynuował: - Bardzo chciałbym usłyszeć, co
nagrałeś. Obiecuję, że nie będę już... drwił.
Snape pochylał się ku niemu i wpatrywał się w niego z poważnym wyrazem twarzy.
Wyglądał, jakby naprawdę zamierzał dotrzymać obietnicy. W jego prawej dłoni lśniła
poruszająca się figurka.
Harry spojrzał na prezent i na twarz mężczyzny. Ponownie na prezent i na twarz
mężczyzny. Wiedział, jaki jest Snape. I wiedział, że ta obietnica zapewne musiała go
bardzo dużo kosztować. I wiedząc to, od razu poczuł się lepiej. Snape mógł sobie
drwić, ale wyglądało na to, że mimo wszystko... naprawdę mu zależało. Harry widział
to w jego oczach i w tym poważnym wyrazie twarzy, z którym na niego patrzył. I
poczuł ciepło w środku.
Odetchnął głęboko i zdecydował. W końcu poświęcił się, aby to przygotować.
Wiedział, że to, co zrobił, miało naprawdę olbrzymią wartość. Przynajmniej dla niego.
Oblizał wargi i powiedział cicho.
- Daj mi ją. - Severus podał mu figurkę. Harry przysunął ją do ust i starając się
walczyć z rumieńcem, wyszeptał do niej: - Jęcz dla mnie.
Kątem oka ujrzał, jak Snape unosi brwi i otwiera usta, aby coś powiedzieć, ale w tej
samej chwili z figurki zaczęły dobiegać odgłosy... Jęki i ciężkie, coraz szybsze
dyszenie Harry'ego. Zobaczył, jak oczy mężczyzny rozszerzają się i zaczynają
błyszczeć. Wbił w niepozorną figurkę takie spojrzenie, jakby nagle okazała się jakimś
drogocennym klejnotem.
- Później - przerwał Harry, stukając w figurkę różdżką i czując, że jego policzki płoną.
Ale Severus nie oderwał wzroku, a wyraz jego twarzy można było określić tylko jako
całkowicie zaabsorbowany. - Jeżeli będziesz miał ochotę, to możesz później sam
tego posłuchać... Kiedy nie będzie mnie w pobliżu... - wyszeptał. - Wiem, że lubisz
moje jęki - dodał odważnie, spoglądając prosto w twarz mężczyzny.
Na wargach Severusa pojawił się krzywy uśmieszek, a kiedy oderwał oczy od figurki i
spojrzał w oczy Harry'ego... chłopak poczuł nagły, bolesny ucisk w kroczu, kiedy
ponownie dostrzegł tam to samo niecierpliwe, drapieżne wyczekiwanie.
- Jeszcze bardziej lubię cię do nich doprowadzać - wyszeptał cicho Severus,
sprawiając, że coś w żołądku Harry'ego wywróciło się.
Przełknął ślinę i próbując zapanować nad przyspieszonym biciem serca, podał
mężczyźnie figurkę i obserwował ukradkiem, jak Severus odkłada ją do pudełka z
taką ostrożnością, jakby obawiał się, że upadnie i się zbije. Harry ukrył uśmiech,
który niepostrzeżenie napłynął na jego usta.
A jednak... było warto.
Severus wstał i odniósł pudełko, żeby postawić je na jednej z półek. Harry oparł się w
fotelu, w wyraźnie lepszym nastroju i spojrzał w ogień, biorąc kilka łyków
chłodniejszego już nieco, a przez to chyba jeszcze smaczniejszego kremowego piwa
, wciąż mając przed oczami zafascynowaną twarz mężczyzny i chichocząc do siebie
w duchu.