na materiał szaty. Wbił w niego palce i poczuł, jak ciało pod ubraniem porusza się.
Zrozumiał, że jego ręce spoczęły na uderzających w niego w zawrotnym tempie
biodrach Severusa. Czuł pod palcami ich siłę i gwałtowność, kiedy chłostały jego
pośladki i przesuwały się w przód i w tył z taką szybkością, jakby zamierzały go
zniszczyć, zamienić w popiół.
I wtedy usłyszał głos. Zachrypnięty, dyszący głos tuż przy swoim uchu:
- Tak, właśnie tak, Potter. Chcę żebyś jęczał i wił się. Pragnę rozbić cię na kawałki,
sprawić, abyś skomlał i błagał. - Severus przysunął usta jeszcze bliżej i szeptał mu
wprost do ucha, a Harry miał wrażenie, jakby ten niski, mroczny głos rozbrzmiewał
bezpośrednio w jego głowie: - Tak cię zerżnę, że już nigdy, przenigdy nie
zapragniesz niczego i nikogo innego.
I Harry wił się i skomlał, czując, jak te słowa uderzają prosto w jego zmysły i
zaciskają się wokół erekcji, a coś w jego wnętrzu chce się wyrwać, wyjąc dziko i
szarpiąc się. I nie potrafił powstrzymać tego jednostajnego, wibrującego, tętniącego
jęku, kiedy gorący czubek penisa raz za razem uderzał w jego prostatę.
- Głośniej. - Rozkaz był ostry i tak stymulujący, że Harry automatycznie zaczął jęczeć
donośniej. W odpowiedzi Severus znowu przyspieszył i mocniej owinął go
ramionami, przyciskając do siebie z taką siłą, jakby nigdy nie zamierzał go wypuścić.
- Jeszcze głośniej - powtórzył i Harry miał wrażenie, że za moment całkowicie zedrze
sobie gardło. Ale wyglądało na to, że Snape'owi się to podobało, sądząc po pomruku
zadowolenia, który owionął jego ucho.
Pragnąc powstrzymać zawroty głowy, Harry odchylił głowę do tyłu, opierając ją na
ramieniu Severusa i teraz jeszcze dokładniej słyszał jego ciężkie sapanie i
pojękiwania przyjemności. Czuł podmuchy gorącego powietrza, które muskały jego
szyję. Czuł poruszające się za nim ciało, coraz szybciej i szybciej. I czuł w sobie
gorąco. Czuł płomienie w miejscu, w którym penis Snape'a ocierał się o jego otwór,
ścianki, uderzał w prostatę. Miał wrażenie, że trawi go ogień i że jeszcze chwila, a
ten pożar ogarnie całe jego ciało. Severus poruszał się w nim tak, jakby pędził i nie
był w stanie się zatrzymać; i przyspieszał coraz bardziej i bardziej...
I nagle wysunął się z niego, wyrzucając z siebie ciężkie, gardłowe przekleństwo:
- Cholera!
W tym momencie Harry zrozumiał, dlaczego Mistrz Eliksirów po raz kolejny przerwał
tak nagle. Po prostu był już zbyt blisko, a nie chciał dojść tak szybko. Chciał to
przedłużyć. Chciał, aby to trwało i trwało i...
Kiedy Harry to sobie uświadomił, jego serce zalała nagła, nieopanowana fala
ciepłych uczuć. Odwrócił głowę w bok i zamglonym wzrokiem spojrzał na Severusa.
Jego twarz była zaczerwieniona, a czarne kosmyki włosów przylepiły się do
spoconego czoła. Ten widok sprawił, że jego serce przeszył skurcz. Przysunął twarz
jeszcze bliżej i pocałował Severusa w to wrażliwe miejsce na szyi, tuż pod uchem.
Usłyszał, jak mężczyzna na chwilę wstrzymuje powietrze i ta jedna, ledwie
zauważalna reakcja sprawiła, że serce Harry'ego zaśpiewało.
Odwrócił głowę ponownie i zamknął oczy, czując, że uścisk Snape'a rozluźnia się.
Severus zabrał rękę z jego klatki piersiowej, ale mocniej ścisnął go w pasie i
pokierował ich obu w dół, z powrotem na pościel. Położył Harry'ego na boku, a sam
ułożył się za nim, opierając się na łokciu i przyciągając go jeszcze bliżej, a następnie uniósł jego nogę i ponownie w niego wszedł.
Harry wydał z siebie głośne westchnienie i pozwolił, aby jego głowa opadła na łóżko.
Severus ponownie oplótł go ramieniem i przez umysł Harry'ego przebiegła
błyskawiczna myśl, że to chyba nie jest przypadek, że dłoń Severusa spoczęła na
jego klatce piersiowej, dokładnie w miejscu, gdzie biło serce. Była chłodna i była na
nim, czuł ją na swojej skórze i także zapragnął ją poczuć. Nie potrafił się
powstrzymać. Uniósł rękę i położył ją na smukłej dłoni. Otworzyła się pod jego
dotykiem. Owinął wokół niej palce, ściskając ją z niemal miażdżącą siłą i przyciągając
pod swoją brodę, aby mięć ją jak najbliżej siebie.
Odwrócił głowę i spojrzał na twarz Severusa, oddaloną od własnej jedynie o kilka
centymetrów. I podczas każdego pchnięcia musiał zmuszać swoje oczy do tego, aby
pozostały otwarte, ponieważ widok tej spoconej, zarumienionej twarzy tuż nad sobą
był prawdopodobnie najpiękniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zobaczył. Nawet
pomimo zawrotów głowy i zaparowanych okularów, dostrzegał na niej zmarszczki
przyjemności. Widział zlepione ze sobą, opadające na czoło i policzki włosy. Widział
płonące jak w gorączce oczy, które sunęły po jego ciele, naprzemiennie przypatrując
się jego twarzy albo wędrując niżej. I wyglądało na to, że najbardziej przyciąga je
widok penisa, który wsuwał się powoli w jego wejście. Wsuwał się i wysuwał. Wsuwał
i wysuwał.
Tym razem Severus wchodził w niego wolniej. I głębiej. Lecz i tak każde pchnięcie
doprowadzało Harry'ego niemal do utraty zmysłów. Ale Snape wydawał się to lubić.
Wydawał się lubić to, jak wysuwał się z Harry'ego niemal do końca, pozostawiając w