rozpoznawał. Jakby coś w nim płonęło, spalało się, wydając z siebie ostatnie
tchnienia.
Mężczyzna zacisnął obie dłonie na jego ramionach i powoli zaczął go do siebie
odwracać. Harry nie był w stanie się opierać. Miał wrażenie, że została z niego tylko
pusta skorupa.
Snape odwrócił go do siebie, ale Harry nie potrafił na niego spojrzeć. Skierował
wzrok gdzieś w bok, jak najdalej od rozciągającej się przed nim czerni szat. Łzy
wpływały mu do ust, czuł je na języku. Były słone i gorzkie jednocześnie. Smakowały
rozczarowaniem i rozgoryczeniem, a to był najokropniejszy smak, jaki kiedykolwiek
poznał.
Harry czuł na sobie wzrok mężczyzny. Czuł, jak wędruje po jego twarzy, jak podąża
wyżłobionymi przez łzy ścieżkami, jak zatrzymuje się na rozchylonych, z trudem
łapiących powietrze wargach i jak wraca, pochłaniając zieleń wilgotnych tęczówek.
- Zostaw mnie - wyszeptał cicho, nienawidząc swojego głosu za to, jak bardzo się
załamywał, za to, że nie potrafił wymówić nawet tych dwóch, zdawałoby się prostych
słów. Poruszył ramionami, próbując wyswobodzić je z silnego uścisku bladych dłoni. -
Ranisz mnie.
I Severus puścił. Ale tylko po to, by łagodnie ująć w dłonie jego twarz i skierować ją w górę. Harry nie miał wyboru. Spojrzał prosto w oddalone zaledwie kilka centymetrów
od siebie oblicze i w tej samej chwili zapomniał, jak się oddycha.
Na twarzy Severusa zobaczył ból. Jakby mężczyzna toczył ze sobą śmiertelną bitwę i
przegrywał. Jakby walczył z demonami, których Harry nie znał, o istnieniu których nie
miał nawet pojęcia. Patrzenie na to było przerażające. A jeszcze bardziej
przerażające było to, co zobaczył w tych czarnych oczach... Coś się w nich kruszyło i
rozsypywało. I wydawało się być coraz słabsze z każdą spływającą po twarzy
Harry'ego łzą.
- Severusie? - wymówił niemal bezgłośnie i w tej samej chwili ujrzał w oczach
Snape’a coś, czego nigdy nie spodziewał się zobaczyć. Cierpienie. Tak wielkie, tak
beznadziejne, tak... głębokie, iż wiedział, że do końca życia nie zapomni tego
widoku. Jakby w Severusie coś się nagle złamało. Zawaliło. Jakby ta zbyt długo
podtrzymywana, łatana na wiele sposobów, chwiejna konstrukcja w końcu nie
wytrzymała i całym ciężarem runęła w przepaść. I pozostało jedynie cierpienie. Tak
intensywne, że zapierało dech w piersi.
Ale razem z nim nadeszło też coś jeszcze. Harry zobaczył to na zmieniającym się
obliczu Severusa. Emocje. Tysiące emocji, trwających krócej niż mrugnięcie powiek,
jednak tak silnych, iż wydawało się niemożliwym odczuwać je intensywniej.
I wtedy wydarzyło się coś, co przewróciło świat do góry nogami. Severus pochylił się
nagle i przycisnął swoje cienkie, twarde wargi do ust Harry'ego, wgryzając się w nie z
taką siłą, jakby chciał je pożreć. Harry nie miał czasu nawet na zaczerpnięcie
oddechu, kiedy wilgotny, gorący język wśliznął się do jego ust niczym wijący się wąż i
natychmiast zaczął penetrować wnętrze, tak zachłannie i wygłodniale, jakby
poszukiwał pożywienia. Smagał policzki, łaskotał podniebienie, ocierał się o zęby. I
był taki gorący i miękki i smakował tak... słodko.
Zioła.
Harry'emu dzwoniło w uszach. Merlinie, to się działo naprawdę! Tak długo na to
czekał, tak cholernie długo... Czuł dreszcze w całym ciele. Czuł to pragnienie, czuł je
w sile, z jaką Severus pożerał jego wargi, niemal je maltretując. Z jaką napierał na
niego, wciskając go w drzwi. Z jaką ciągnął go za włosy, wplatając w nie swoje długie
palce i przyciągając twarz Harry'ego jeszcze bliżej swojej.
O tak! Właśnie tak! To było wszystko, o czym marzył, o czym śnił...
Myśli Harry'ego rozpłynęły się, kiedy rzucił się do przodu, zaplatając ręce wokół szyi
Snape'a i z pasją oddając pocałunek. Zatonął w ustach Severusa, zatonął w tej
potrzebie, która tak długo nie mogła zostać zaspokojona. Ich języki splotły się ze
sobą, przesuwając się wokół siebie, przepychając i ślizgając w mokrych, rozgrzanych
wnętrzach. Harry czuł rozlewające się po całym ciele fale gorąca, zawroty głowy,
napięcie mięśni, drżenie w nogach. To było więcej niż przyjemne. To było...
nieprawdopodobne!
Napierał całym sobą, pragnąc dostać się do ust Snape'a, posmakować ich, poczuć
ich fakturę, ich zniewalające ciepło i ziołowy posmak, wymieszany z gasnącym
smakiem alkoholu. Brakowało mu już tchu, ale to się teraz nie liczyło. Pragnął tylko
Severusa. Pragnął zdobyć przewagę. Naparł jeszcze mocniej, zębami uderzając w
cienkie wargi mężczyzny i wsuwając mu w usta swój zachłanny język. Tak! Był tam!
Błyskawicznie prześliznął się po gładkim podniebieniu i lekko chropowatych
wewnętrznych stronach policzków. Czuł na języku smak Severusa. I chciał jeszcze
więcej. Chciał sięgnąć głębiej. Zatopił zęby w wargach Snape'a, otwierając usta
jeszcze szerzej i sięgając językiem niemal do gardła, ale wtedy Severus warknął i
odepchnął go od siebie, przerywając pocałunek. Harry uderzył plecami o drzwi, w
które ponownie wcisnął go mężczyzna i na ułamek sekundy uniósł powieki.
Severus patrzył na niego tak, jakby oszalał. Jakby już dawno znalazł się poza