zauważył długi czarny płaszcz i rękawiczki bez palców w tym samym kolorze.

- Ktoś cię widział? - zapytał szybko Snape, wbijając w Harry'ego badawcze

spojrzenie.

- Ee... Nie, chyba nie - odparł Harry, dziwiąc się temu nagłemu pytaniu.

- Chyba?

- Nie, na pewno nie. Przecież zawsze jestem ostrożny. - Harry przewrócił oczami.

Doprawdy, co ten Severus sobie myśli? Że to jego pierwszy potajemny wypad?

- Co powiedziałeś przyjaciołom? - Snape najwyraźniej postanowił kontynuować

przesłuchanie.

- Że spędzę wieczór w Pokoju Życzeń - odparł trochę niepewnie Harry. - Na wszelki

wypadek powiedziałem też Ronowi, że mogę nie wrócić na noc, żeby się nie martwił,

gdybyśmy... no, tak sobie pomyślałem, że lepiej się zabezpieczyć.

Mężczyzna prychnął. Najwyraźniej odpowiedź Harry'ego nie przypadła mu do gustu.

Chłopak zmarszczył brwi. W zachowaniu Severusa było coś dziwnego. Jakaś... -

zerknął na kołyszącą się rytmicznie stopę mężczyzny - ...nerwowość.

No cóż, Severus miewał swoje humory. Może to po prostu jeden z nich.

- Pójdziemy już? - zapytał Harry, wzdychając. W swetrze i kurtce zaczynało mu się

robić gorąco.

- Później. Na razie rozbierz się i usiądź - powiedział Snape, wskazując fotel

naprzeciwko siebie. - Mamy jeszcze trochę czasu.

Harry wzruszył ramionami i zdjął kurtkę, a później ściągnął przez głowę sweter i

odłożył je na oparcie fotela razem z peleryną. Usiadł i wbił wyczekujące spojrzenie w

mężczyznę. Snape najwyraźniej do czegoś zmierzał, a Harry był bardzo ciekaw, co

to takiego.

- Może się czegoś napijesz? - zapytał nagle Severus, zatrzymując spojrzenie na

stoliku pomiędzy nimi.

Harry spochmurniał. Przez chwilę miał niejasne przeczucie, że Snape kazał mu

usiąść, bo zamierzał coś wyznać... a on mu proponuje drinka! Świetnie.

- Ee... może tego słodkiego wina, które piłem ostatnio? Takie jasnoróżowe, nie

pamiętam nazwy... Chyba Av...

- Nie - przerwał mu nagle Snape. Harry spojrzał na niego z zaskoczeniem. Dłoń

mężczyzny zaciskała się wokół szklanki z dziwną intensywnością, a palec

wskazujący bez przerwy stukał nierytmicznie o naczynie. - Nie dostaniesz alkoholu.

Ale możesz napić się herbaty.

Harry rozszerzył oczy.

- He... herbaty? - Co to miało niby być? Od kiedy Severus postanowił zachowywać

się jak na nauczyciela przystało? - No dobrze. Niech będzie - wydukał, kompletnie

zaskoczony odmową.

Aż podskoczył, kiedy Severus z głośnym hukiem odstawił szklankę, błyskawicznie

podniósł się z fotela i ruszył w stronę barku pod ścianą. Harry zerknął na whisky,

która przy tym gwałtownym ruchu rozlała się po stoliku.

Snape swoim zachowaniem przypominał mu Hermionę przed jakimś niezwykle

trudnym i ważnym egzaminem. Też wszystko wtedy rozlewała i czasami można było

odnieść wrażenie, że albo eksploduje od środka, albo coś rozbije, żeby się

wyładować. Ale czym się tak denerwował? Ich... hmm... randką? Może Severus był

zły, że go na nią zaprosił? Może, kiedy mu ją proponował, kierował się impulsem, a

później przemyślał sobie wszystko i stwierdził, że wcale nie chce z nim pójść, ale

teraz nie może się już wycofać?

- Wiesz... - odezwał się cicho, wpatrując się w plecy przygotowującego herbatę

Severusa. - Jeżeli nie masz ochoty... to wcale nie musimy iść do Hogsmeade.

Możemy zostać tutaj i... coś porobić.

Wydawało mu się, że mężczyzna zastygł na moment, jakby zaskoczony tą

propozycją.

- Co każe ci sądzić, że nie mam ochoty? - zapytał ostro.

- No...

- To ja zaproponowałem wyjście do Hogsmeade, więc dlaczego uważasz, że nagle

zmieniłem zdanie?

- Ale ja nie...

- Najpierw się napijemy. Sądziłem, że będziesz miał ochotę spędzić ze mną trochę

czasu, zanim...

- Jasne, że mam! - Merlinie! Czasami rozmowa ze Snape'em przypominała taniec na

linie nad basenem pełnym druzgotków.

- Znakomicie - powiedział Snape, odwracając się do Harry'ego z filiżanką herbaty.

Powoli podszedł z nią do stolika. - Ponieważ mam dla ciebie coś, co jest znacznie

lepsze niż alkohol. - Postawił herbatę przed Harrym, usiadł na skraju swojego fotela i

sięgnął do kieszeni szaty, by wyjąć z niej małą, czarną buteleczkę. Harry przyjrzał jej

się ze zmarszczonymi brwiami.

- Co to jest? - zapytał, podczas gdy Severus odkorkował ją kciukiem.

- Moja niespodzianka - odparł cicho mężczyzna, zawieszając dłoń trzymającą fiolkę

dziesięć centymetrów nad filiżanką. Nie patrzył na Harry'ego. Wzrok miał skierowany

tylko i wyłącznie w smukłą szyjkę butelki. - Coś, bez wypicia czego nie możesz udać

się do Hogsmeade.

Harry spojrzał na skupioną twarz Severusa. Była teraz całkowicie opanowana. Nie

widział na niej ani śladu wcześniejszego zdenerwowania. Jedynie w ciemnych

oczach coś się poruszało. Ale kiedy próbował się temu przyjrzeć, zamieniało się w

odbicie padających z kominka płomieni. Wiedział jednak, że coś tam jest. Coś bardzo

niespokojnego. Coś, co sprawiało, że jego magiczne zmysły krzyczały i próbowały

się odsunąć.

- Ale... co to takiego? Jakiś... eliksir ochronny? - zapytał, niepewnie przyglądając się czarnej fiolce.

- Już mówiłem. Coś, bez wypicia czego nie możesz udać się do Hogsmeade. - Głos,

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги