Prokurator odłożył ekspertyzę. No, spodnie… To nic nie znaczy. Spodnie to spodnie. Co tam jest dalej? „Protokół badania lekarskiego”. Ciekawe. Takie płuca, to rozumiem!… Co-o? Ślady czterech śmiertelnych ran? Tego już za wiele. Aha… „Patrz zeznania świadka Czaczu i oskarżonego Gaala”. Jednak siedem pocisków! Hm… Pewna niezgodność: Czaczu utrzymuje, że działał w obronie własnej pod groźbą śmierci, ten Gaal natomiast zeznaje, że Sym jakoby chciał tylko odebrać rotmistrzowi pistolet. No, to już nie jest moja sprawa… Dwie kule w wątrobie, to za wiele jak na normalnego człowieka… Taak, zwija monety w rurkę… Potrafi biec z człowiekiem na plecach. Aha, to już czytałem. Pamiętam, że w tym miejscu pomyślałem: chłopak jest wyjątkowo silny, a tacy zwykle nie grzeszą nadmiarem rozumu. Dalej już nie czytałem. A to co? Aaa, stary znajomy… „Wyciąg z raportu agenta numer 711”. „…zupełnie dokładnie widzi w ciemności (rozróżnia przedmioty, widzi wyraz twarzy z odległości do dziesięciu metrów), może czytać w deszczową noc… ma bardzo czuły węch i smak: rozróżniał członków grupy po zapachu z odległości pięćdziesięciu metrów, rozpoznawał o zakład napoje w dokładnie zakorkowanych naczyniach… określa strony świata bez kompasu… podaje z wielką dokładnością czas bez zegarka… miało miejsce następujące zdarzenie: ugotowano rybę, której nie pozwolił nam jeść, twierdząc, że jest radioaktywna. Po sprawdzeniu radiometrem rzeczywiście okazała się promieniotwórcza. Zwracam uwagę na fakt, że on sam tę rybę spożył, mówiąc, że mu nie zaszkodzi. Rzeczywiście nie zaszkodziła, chociaż natężenie promieniowania przekraczało trzykrotnie dopuszczalną dawkę (prawie 77 jednostek)…”

Prokurator odchylił się w fotelu. Nie, tego już za wiele. Może on jeszcze w dodatku jest nieśmiertelny? Tak, to dla Wędrowca może być interesujące. Zobaczymy, co tam jest dalej. O! Mocny dokument. „Świadectwo Komisji Specjalnej Departamentu Zdrowia Publicznego. Materiał: Mak Sym. Brak reakcji na białe promieniowanie. Brak przeciwwskazań do służby w jednostkach specjalnych”. Aha… To z czasów, kiedy wstępował do legionu. Białe promieniowanie, massaraksz… Piekielni oprawcy… A to ich ekspertyza dla władz śledczych… „Poddawany działaniu białego promieniowania o różnych natężeniach, z maksymalnym włącznie, nie wykazywał żadnej reakcji. Reakcja na promieniowanie A zerowa w obu znaczeniach. Reakcja na promieniowanie B zerowa. Uwaga specjalna: uważamy za swój obowiązek dodać, że dany materiał (Mak Sym, około 20 lat) stanowi zagrożenie ze względu na prawdopodobne następstwa genetyczne. Zaleca się całkowitą sterylizację lub unicestwienie”… Fiuuu! Ci się nie patyczkują. Kto tam u nich siedzi? Aha, Amator. Tak, ten nie ma poczucia humoru. Konik-Wesołek opowiadał jakiś dobry dowcip na jego temat… Massaraksz, nie pamiętam co. Jak to dobrze, że nikogo tu nie ma. Zjemy sobie jagódkę, wodą popijemy. Co za paskudztwo! Ale podobno pomaga… No dobra… Co dalej?

Oho, on i tam już zdążył być! No, no, no… Pewnie znowu zerowa reakcja. „Podejrzany Sym poddany forsownym badaniom odmówił zeznań. Zgodnie z paragrafem 12 zabraniającym zadawania widocznych uszkodzeń fizycznych badanym, którzy mają wystąpić na publicznym procesie sądowym, zastosowano jedynie: A. Iglochirurgię łącznie z głębokim przeniknięciem do węzłów nerwowych (reakcja paradoksalna, forsowany zasypia). B. Obróbkę chemiczną węzłów nerwowych alkaloidami i zasadami (reakcja analogiczna). C. Komorę świetlną (brak reakcji, forsowany jest zdziwiony). D. Komorę parotermiczną (utrata wagi bez nieprzyjemnych odczuć). Na tym ostatnim stosowanie metod forsownych trzeba było przerwać”. Brrrr!… Ależ dokument! Tak, Wędrowiec ma rację: to jakiś mutant. Normalni ludzie tego nie potrafią. Tak, słyszałem, że zdarzają się korzystne mutacje. Wprawdzie rzadko, ale się zdarzają. To wszystko tłumaczy… Poza spodniami, oczywiście. Spodnie, o ile mi wiadomo, nie mutują…

Wziął następną kartkę. To był nieciekawy świstek: zeznania dyrektora Studia Specjalnego przy Zarządzie Radia i Telewizji. Idiotyczna instytucja. Zapisują majaczenia różnych pomyleńców i nadają dla rozrywki szacownej publiczności. To studio wymyślił chyba Klau-Oszust, który sam był trochę nie tego… Nigdy bym nie pomyślał!… Oszusta dawno już nie ma, a jego obłędny pomysł ciągle straszy… Z zeznań dyrektora wynikało, że Sym był wzorowym obiektem i że byłoby bardzo wskazane, aby odesłano go tam z powrotem… Stop, stop, stop! „Przekazany do dyspozycji Departamentu Badań Specjalnych na podstawie rozporządzenia numer… z dnia…” A oto samo rozporządzenie podpisane przez Fanka… Prokurator doznał jakby słabego olśnienia. Fank… Ty coś tutaj, Wędrowcze… Nie, nie będziemy wyciągać pochopnych wniosków. Policzył do trzydziestu, aby uspokoić się i wyjął z teczki następny dokument, a właściwie dosyć gruby plik dokumentów: „Wyciąg z protokołu Specjalnej Komisji Etnolingwistycznej zwołanej w celu sprawdzenia hipotezy o rzekomo góralskim pochodzeniu M. Syma”.

Перейти на страницу:

Похожие книги