nabiegłą krwią, że z trudem mieścił się Harry'emu w dłoni.
Ciekawe, co w takim razie, powie na to...
Zacisnął zęby i wysunął swoją drugą, zabandażowaną dłoń, po czym położył ją na
lśniącej, zaczerwienionej główce.
Severus zagryzł wargę, a z jego ust wydobył się zduszony pomruk, kiedy Harry,
krzywiąc się nieznacznie z bólu, zaczął pieścić poranioną dłonią wilgotny czubek
drżącej coraz bardziej erekcji.
Sądząc po reakcji, Snape'owi chyba się to spodobało. Harry nie spodziewał się tego.
Nie wyobrażał sobie, aby można było odczuwać aż taką przyjemność bezpośrednio z
czyjegoś cierpienia. Ale to był Severus. Wyglądało na to, że wcale mu to nie
przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Wydawał się to lubić. Wydawał się czerpać z tego
wręcz sadystyczną przyjemność.
Harry zagryzł wargę, z trudem powstrzymując toczącą mu się przez przełyk falę
goryczy.
- A może chcesz posłuchać o czymś innym? - zapytał cichym, chrapliwym głosem,
przełykając suchy szloch, który drapał go w gardle. - Opowiedzieć ci o tym, jak
rozwaliłem posąg, a jego odłamki poraniły mi całą twarz, ale ja w ogóle tego nie
poczułem, ponieważ ból był tak silny, że całkowicie zagłuszył fizyczne cierpienie?
Opowiedzieć ci? - Ścisnął mocniej pulsującą, promieniującą żarem erekcję. Z ust
mężczyzny wyrwał się udręczony pomruk:
- Potter...
- A może ty mi opowiesz, jakie to uczucie, kiedy mnie tak traktujesz? - kontynuował
Harry, obciągając jeszcze szybciej i lekko rozmazanym wzrokiem obserwując grymas
nieopisanej rozkoszy na twarzy Severusa. - Jak bawi cię zadawanie mi ciosów i
patrzenie, jak zwijam się z bólu? Jak wielką odczuwasz satysfakcję, kiedy mnie
upokarzasz i obserwujesz mój upadek? Może opowiesz mi o tym, jak uwielbiasz
mnie ranić?
Po tych słowach z ust Snape'a wyrwał się rozdzierający jęk. Jego penis zadrżał w
dłoni Harry'ego i wystrzelił strugami lepkiej, białej cieczy, która osiadła na szacie
chłopca. Harry obserwował, jak powieki mężczyzny przymykają się, brwi ściągają, a
twarz wygładza dzięki przepływającej przez całe ciało fali przyjemności. Severus
zacisnął zęby i niemal wgniótł Harry'ego w ścianę, napierając na owinięte wokół
swojej erekcji dłonie chłopaka, jakby chciał to odczuć jeszcze dogłębniej, jeszcze
intensywniej. Drżał przez kilka chwil, poddając się całkowicie temu
obezwładniającemu orgazmowi, po czym otworzył oczy i skupił swój
rozgorączkowany wzrok na Harrym. Uniósł dłoń i łagodnie dotknął jego policzka.
Harry zesztywniał. Chciał cofnąć głowę, ale nie miał gdzie, ponieważ był całkowicie
przyciśnięty do ściany. Ale nawet pomimo otaczającego go zapachu Severusa,
pomimo chłodu tego wysokiego przylegającego do niego ciała i gorącego,
wydającego z siebie ostatnie pulsujące podrygi penisa, który nadal trzymał w
dłoniach... czuł pustkę. Zimną pustkę.
- Potter... - Głos Severusa dotarł do niego jak zza szyby. Harry słyszał jedynie szum
w uszach, miał zawroty głowy. Wszystko było nie tak. Absolutnie nie tak.
- Czy mogę teraz zostać sam? - wyszeptał cicho, odwracając głowę w bok. - Jestem
zajęty. Muszę...
Nie zdołał jednak dokończyć, ponieważ silne dłonie mężczyzny złapały go za
nadgarstki i przycisnęły je do ściany nad głową, a odziane w czerń kolano wsunęło
się brutalnie pomiędzy jego uda i wbiło w krocze. Harry skrzywił się i jęknął.
Spróbował uwolnić ręce, ale nie miał szans. Severus był zbyt silny. Z opętańczym,
niemal bolesnym pragnieniem widocznym na twarzy, zaczął pocierać kolanem o jego
jądra i uwięzionego w spodniach penisa.
- Przestań - jęknął Harry, stając na palcach i próbując uciec od tego mocnego, zbyt
mocnego dotyku. - Nie mam na to ochoty.
- Nie opieraj się temu. Nie opieraj się mnie... - szepnął jedwabiście Snape, jeszcze
mocniej pocierając kolanem jego krocze. - Zrelaksuj się i poddaj. - Pochylił się
jeszcze bardziej i zatrzymał usta tuż przy uchu Harry'ego. Wysunął język i łagodnie
polizał nim miękki płatek. Dreszcze, które przebiegły przez ciało Harry'ego niemal
roztopiły jego mięśnie. Tak samo jak głos, który po chwili usłyszał: - Pragnę poczuć
twój orgazm.
Harry jęknął i przymknął oczy, gdy bolesne gorąco zaczęło rozlewać mu się w
podbrzuszu. Jego mięśnie odprężyły się samoczynne, a penis stwardniał niemal
natychmiast. Nie potrafił tego powstrzymać.
Jak to możliwe, że zawsze reagował na ten głos w taki właśnie sposób?
- Doskonale - powiedział cicho Severus. Już nie ocierał się o niego jedynie kolanem,
a całym swoim szczupłym, wysokim, chłodnym ciałem. Harry czuł jego twarde
mięśnie, przesiąkający przez szaty ziołowo-korzenny zapach, przepływające między
nimi iskry.
Snape napierał mocno na główkę jego penisa, przyciskając ją i maltretując, a Harry
miał ochotę jedynie wić się i skomleć z powodu biegnących od niej przez całe jego
drżące ciało rozkosznych prądów.
- Severusie, proszę, przes... - Jego słowa zamieniły się w kolejny jęk, kiedy kolano
mężczyzny jeszcze mocniej wgniotło mu się w krocze, miażdżąc jądra i wyciskając
powoli orgazm z jego pulsującej boleśnie erekcji.
- Wyjęcz moje imię. Jeszcze raz.
Harry przymknął powieki i oparł głowę o twarde kamienie za sobą. Nie chciał tego