Chyba. Nie wiem, czy to można nazwać głodzeniem, oni po prostu...
- ...niechętnie dawali ci jedzenie - dokończył za niego Snape.
- Tak. Nie. To znaczy... - Harry westchnął głęboko. Sam już nie wiedział, jak to
wyjaśnić. Po co w ogóle się odzywał? - Myślę, że oni... cóż, w końcu dali mi dach nad
głową i wychowali mnie i robili wszystko, co w ich mocy, żeby...
- Czy to są ich słowa, czy twoje? - przerwał mu ostro Severus. Harry włożył do ust
kolejny kęs i uciekł wzrokiem. Jak miał na to odpowiedzieć?
- Oni... starali się. Nienawidzili mnie, więc mogli mnie po prostu wyrzucić na ulicę, a
nie zrobili tego.
- I uważasz, że to jest jakiekolwiek usprawiedliwienie dla głodzenia, bicia...
- Ale oni nie...
- ...katowania, prześladowania i... - Severus urwał nagle i zacisnął usta, jakby
powiedział coś, czego nie powinien. Harry wpatrywał się w niego szeroko otwartymi
oczami. - Nieważne - odezwał się po chwili, wsuwając widelec do ust.
Harry czuł napływające do serca ciepło, kiedy patrzył na zmarszczone czoło
pochylonego nad kolacją Severusa. Nie myślał, że mężczyzna aż tak przejmie się
tym, co spotykało go u Dursleyów. Myślał, że tak już musiało być. Dumbledore jakoś
nigdy się tym zbytnio nie przejmował, nigdy nie wyglądał na tak... oburzonego.
A ta myśl była niezwykle słodka, pomimo goryczy, którą przywoływała.
- Nie myśl sobie, że zawsze byłem uległy i pozwalałem im na wszystko - powiedział,
biorąc kolejny kęs. Poczuł na sobie wzrok mężczyzny. - Buntowałem się. W wakacje
przed trzecią klasą nadmuchałem swoją ciotkę. - Zachichotał, widząc zaskoczone
spojrzenie mężczyzny. - Przez przypadek. A później... spakowałem się i uciekłem.
Brwi Severusa powędrowały w górę.
- Co proszę? - Przełknął jedzenie i wbił w Harry'ego niedowierzające spojrzenie.
- Uciekłem. Miałem ich dosyć. Wiem, co chcesz powiedzieć - ubiegł Severusa, który
już otwierał usta. - To było dziecinne, głupie i niebezpieczne, ale musiałem. Nie
mogłem już tam wytrzymać. Natknąłem się wtedy na Błędnego Rycerza. I wszystko
skończyło się dobrze.
- Zawsze miałeś więcej szczęścia niż rozumu - prychnął Severus i Harry nie potrafił
powstrzymać uśmiechu rozbawienia.
- Później już się mnie bali i przez większość czasu zostawiali mnie w spokoju. I do tej
pory tak jest. Lubią udawać, że nie istnieję. To dla nich wygodne - mówił, biorąc
kolejny kęs. - Przynajmniej już mnie nie nękają. - Sięgnął po kieliszek z winem i wziął
kilka orzeźwiających łyków. Severus także sięgnął po kieliszek. - A więc widzisz, że
nie musisz się już tak o mnie martwić. - Harry wyszczerzył się i nie potrafił opanować
parsknięcia śmiechem, kiedy po tych słowach mężczyzna zakrztusił się swoim
winem.
- Twoje łudzenie się pochlebia mi - odparł cicho Severus, spoglądając mu prosto w
oczy.
- Wiesz, mam bogatą wyobraźnię - rzucił bezczelnie Harry. - Potrafię sobie wyobrazić
wiele rzeczy...
Oczy Snape'a rozbłysły zainteresowaniem.
- Na przykład?
"Na przykład, jak mnie całujesz..." - pomyślał, ale nie odważył się powiedzieć tego głośno. Oblizał wargi i przez chwilę po prostu wpatrywał się w te przyciągające go,
głębokie oczy naprzeciw.
- Na przykład rzeczy, których nie mogę mieć...
Severus pokręcił głową i sięgnął po półmisek z rybą.
- Nie możemy mieć wszystkiego - powiedział, kiedy już nałożył sobie i Harry'emu i
odstawił talerz z powrotem na stół. W jego głosie zabrzmiała jakaś gorzka nuta.
Chłopak zagryzł wargę. Rejony, w które się zapuszczał, były zbyt... grząskie, dlatego
wolał się wycofać, póki jeszcze mógł. Wziął widelec i zanurzył go w rybie.
- Wiesz... że to nasz ostatni wspólny wieczór. I noc - odezwał się po chwili. Severus
spojrzał na niego znad kieliszka.
- I?
- No... chciałem się tylko upewnić, czy wiesz - powiedział, rumieniąc się lekko. -
Zostaną nam tylko szlabany. Mógłbyś czasami na lekcji... no wiesz, wlepić mi jakiś
dodatkowy szlaban, żebyśmy mogli widywać się częściej. - Uniósł głowę i napotkał
wbity w siebie wzrok mężczyzny.
- Nie uważam, aby to był dobry pomysł - przyznał z powagą Severus. - I tak masz ze
mną szlabany dwa razy w tygodniu. Gdybym próbował dać ci ich jeszcze więcej,
mogłoby się to wydać podejrzane, a przynajmniej pociągnęłoby za sobą kilka
niewygodnych pytań, a tego nie chcemy, prawda?
Harry westchnął.
- Nie, nie chcemy.
- Grzeczny chłopiec.
Harry zobaczył krótki rozbłysk w oczach Severusa i pozwolił swoim ustom rozciągnąć
się w uśmiechu, pomimo rozczarowania, które poczuł.
- W takim razie będę musiał częściej się masturbować - odparł wyzywająco i z
satysfakcją zobaczył, jak brwi mężczyzny wędrują w górę. - Zacznę już jutro
wieczorem. Podejrzewam, że do tego czasu będę już zupełnie twardy. Nie dotkniesz
mnie przecież przez... ile? Chyba przez pół dnia... - Nie potrafił już wytrzymać i
roześmiał się. Severus rzucił mu na wpół rozbawione, na wpół zdumione spojrzenie.
- Bezpośredni jak zawsze - mruknął, biorąc ostatni kęs ryby.
- Nigdy ci to nie przeszkadzało. Zresztą podejrzewam... że będziesz robił to samo -
powiedział wyzywająco.
- I nie przeszkadza. Ale muszę cię rozczarować... moje ręce będą zajęte czymś
zupełnie innym.