jego okulary zostały zsunięte i poczuł ciepłe wargi, przyciskające się do jego skroni.

- Ci , śpij już.

Mruknął, niepocieszony, kiedy usta odsunęły się i został delikatnie uniesiony w górę,

a jego bluzka ściągnięta przez głowę. To go nieco rozbudziło, ale nie otworzył oczu.

Wystarczał mu sam dotyk. Kiedy na jego nagie ramiona opadło przykrycie, obrócił się

na bok i wyszeptał sennie:

- Jeżeli kiedyś... wyjęczysz moje imię... to wyjawię ci swój sekret - powiedział i nie

potrafił powstrzymać ziewnięcia, które nadeszło po tych słowach.

Poczuł chłodne palce gładzące jego policzek.

- W takim razie twój sekret jest bezpieczny - odparł cicho Severus. - Dobranoc.

Harry uśmiechnął się i wtulił twarz w poduszkę, ponownie zapadając w napierającą

ciemność.

- Dobranoc... Severusie.

Usłyszał kroki i trzask zamykanych drzwi, a po jakimś czasie szum płynącej wody.

Tak, był niesamowicie wręcz śpiący, ale przecież nie mógł zasnąć, zanim Severus do

niego nie dołączy. Wtedy nie różniłoby się to w ogóle od zasypiania w dormitorium, a

przecież był teraz w sypialni Snape'a, chciał przynajmniej usłyszeć szelest pościeli,

kiedy mężczyzna położy się obok niego, chciał poczuć jego obecność.

Z największym wysiłkiem udało mu się unieść powieki, ale jedyne co zobaczył, to

absolutna ciemność, która panowała w pomieszczeniu. Próbował skupiać się na

ledwie widocznych konturach przedmiotów, dzięki czemu miał pewność, że jego oczy

nadal pozostają otwarte, oraz wsłuchiwać w dochodzące z łazienki odgłosy.

Po pewnym czasie, który wydawał mu się wiecznością, szmer wody ucichł. Chwilę

później drzwi do łazienki otworzyły się i do sypialni wpadło jasne światło. Zbyt jasne.

Harry zacisnął powieki. Teraz już mógł.

Uważnie wsłuchiwał się w miękkie kroki Severusa, które stawiały jego bose stopy.

Materac po drugiej stronie łóżka ugiął się nagle, a cienkie, gładkie przykrycie

zaszeleściło w ciemności niczym ocierające się o siebie sowie skrzydła. I Harry nic

nie mógł poradzić na to, że kiedy tylko Severus położył się za nim, natychmiast

poczuł przemożną chęć, aby odwrócić się i go dotknąć. Pozostał jednak na miejscu,

leżąc bez ruchu i starając się oddychać głęboko i równomiernie. Teraz, kiedy

wiedział, że leży z nim w jednym łóżku, senność zdawała się, przynajmniej

częściowo, wypuścić go ze swych szponów. To było zbyt niesamowite przeżycie, aby

mógł tak po prostu zasnąć.

W panującej wokół ciszy słyszał spokojny oddech Severusa i zastanawiał się, czy

powinien coś powiedzieć, poruszyć się, dać mu znak, że jeszcze nie śpi. Ale co

mógłby zrobić? Co będzie, jeżeli odwróci się do niego, próbując nawiązać z nim

kontakt, a Snape odsunie się i przewróci tyłem do niego?

Leżał tak przez jakiś czas, zastanawiając się nad tym, co zrobić i nie potrafiąc się

zdecydować, kiedy nagle usłyszał za sobą krótki szelest. Początkowo nie zwrócił na

to większej uwagi, przekonany że Snape zapewne zmienił pozycję. Jednak po chwili

szelest powtórzył się, a materac za nim ugiął się mocniej, tak jakby Severus...

przysunął się.

Serce Harry'ego natychmiast przyspieszyło i poczuł mrowiącą w żyłach nadzieję, ale

nadal nie wykonał żadnego gestu, czekając w milczącym napięciu na kolejny ruch

mężczyzny i zastanawiając się, czy czasami nie wmawia sobie czegoś, co wcale nie

ma miejsca.

Ale nie! Kolejny szelest, tym razem dłuższy, i Harry wyraźnie poczuł łagodne

muśnięcie na plecach. Severus najwyraźniej przysunął się już na tyle blisko, że

dotykał go swoim ramieniem.

Harry walczył ze sobą. Tak bardzo pragnął się odwrócić, iż miał wrażenie, że aż drży

z tego pragnienia, ale z drugiej strony obawiał się, że wtedy Snape wycofa się z

powrotem na swoje miejsce, a wtedy wszystko...

O cholera!

Z trudem zapanował nad zaskoczonym westchnieniem, kiedy ponownie usłyszał

szelest i poczuł na swoim wystającym spod przykrycia, nagim ramieniu łagodny dotyk

palców Severusa, które powoli zaczęły przesuwać się wzdłuż jego ręki, gładząc ją z

taką delikatnością, jakby mężczyzna obawiał się, że w każdej chwili może go

obudzić. Harry nie śmiał nawet przełknąć śliny, zmuszając swój oddech do spokojnej,

rytmicznej pracy, chociaż miał wrażenie, że bicie jego serca jest wyraźnie słyszalne

w gęstej ciszy.

Jego skóra wydawała się ożywać w miejscach, w których dotknęły jej palce Sverusa,

i Harry westchnął w duchu, kiedy mężczyzna zabrał dłoń. Jednak bardzo szybko o

tym zapomniał, kiedy poczuł poruszenie za swoimi plecami i... Severus przysunął się

jeszcze bliżej, przywierając chłodnym ciałem do pleców Harry'ego i obejmując go w

pasie.

Nienienie, on tego nie zrobił. To z pewnością musi być sen. Zasnął i teraz śni mu się,

że Severus go przytula. Przecież to niemożliwe, żeby Snape... żeby on... sam... i do

tego... och! ...do tego przyciągnął go łagodnie do siebie, układając się za nim tak,

aby ich ciała idealnie do siebie pasowały i... i wtulił twarz w jego kark, owiewając go

tym niesamowicie gorącym oddechem, który sprawił, iż Harry był niemal pewien, że

zaczął drżeć. Ale najwyraźniej drżał jedynie w środku, ponieważ Snape nie odsunął

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги