się, nie odepchnął go, tylko przesunął twarz nieco w dół, przyciskając ciepłe, wilgotne
usta do jego ramienia i... i Harry był pewien, że usłyszał cichy, tak cichy, iż niemal
niesłyszalny, zachrypnięty szept:
- Nie mogę tego zmienić... - Severus przesunął rozgrzane wargi na jego szyję i złożył
na niej łagodny pocałunek. - Nie mogę... - powtórzył jeszcze ciszej, a ciężkie
westchnienie, które nastąpiło po tych słowach sprawiło, że coś w sercu Harry'ego
ścisnęło się boleśnie.
Severus nie powiedział nic więcej. Wtulił twarz w jego włosy i przytuliwszy się do
niego jeszcze mocniej, znieruchomiał. Harry leżał w ciszy i ciemności, otoczony
ramionami i zapachem mężczyzny, całym sobą wchłaniając jego niesamowitą
bliskość i pozwolił, aby spokojny oddech Severusa utulił go w końcu do snu.
* "Hysteria" by Muse
--- rozdział 43 ---
43. The taste, the smell, the touch of you
If I could have just a moment of you
Would I be wanting more?
If I could have just a taste of you
Would I be addicted?
If I could have just a touch of you
Could I tear myself away*
Czasami, kiedy ktoś śni, wydaje mu się, że marzenia senne są realniejsze od
rzeczywistości. Że nie ma w tym nic dziwnego, kiedy podczas ucieczki wyrastają mu
skrzydła i unosi się w powietrze. Że nie ma w tym nic zatrważającego, kiedy nagle
ziemia pod jego stopami znika, a on opada w bezdenną otchłań. Że nie ma w tym nic
niezwykłego, kiedy czuje chłodne palce zaciskające się na biodrach i widzi ciemną
głowę poruszającą się pomiędzy udami. Nie, coś takiego bywa jedynie niezwykle...
przyjemne.
Harry'ego często nawiedzały tego typu marzenia senne. Szczególnie to ostatnie.
Dlatego jego świadomość zdziwiła się nieco, gdy zamiast tego poczuła wędrujące po
ciele chłodne palce i podążające za nimi gorące usta. Nie uważała tego za coś
naturalnego, tak jak zawsze przy tego typu marzeniach. Nie, to było tak nierealne, że
aż...
...prawdziwe.
Zaraz, sny chyba nie powinny stawać się rzeczywistością? A już szczególnie nie
takie sny.
Nie, czuł to coraz wyraźniej. Dotyk palców muskających jego ramię i kark oraz ciepłe
pocałunki wędrujące wzdłuż kręgosłupa, coraz niżej i niżej...
Powoli otworzył oczy, niemal pewien, że kiedy to zrobi, wszystko natychmiast
zniknie, ale nic takiego się nie wydarzyło. Nadal ogarniało go to zniewalające
uczucie, teraz jeszcze wyraźniej. W polu jego widzenia pojawił się fragment nocnej
szafki. Te łagodnie wędrujące po ciele palce przesunęły się wzdłuż pleców na krzyż i
musnęły ubrane w slipy pośladki. Harry zamrugał, próbując przypomnieć sobie, gdzie
się znajduje i co się dzieje. Ale zanim zdążył to zrobić, czyjaś dłoń uniosła w górę
jego nogę, zmuszając go do zgięcia jej, i zaczęła gładzić wewnętrzną stronę jego ud,
powoli i delikatnie przesuwając paznokciami po rozgrzanym ciele. Zimny dreszcz,
który przebiegł wzdłuż całego ciała Harry'ego, ocucił go i przywołał wspomnienia.
Był w sypialni Snape'a. W jego łóżku. A ta dłoń, to ciało leżące za nim, te gorące usta
smakujące skórę jego pleców należały do...
Westchnął głęboko, kiedy palce musnęły uwięzionego w slipach penisa, który
zareagował na ten dotyk niemal bolesnym drżeniem. Harry zacisnął oczy i otworzył
usta, ponieważ nagle całe powietrze uleciało z jego płuc, jak za dotknięciem różdżki.
Słyszał za sobą ciężki oddech Severusa. Czuł, jak ta cudowna dłoń przesuwa się na
pośladki i zsuwa z nich slipy. Powoli zaczął odwracać głowę i mruczeć cicho z
powodu tych przyjemnych doznań. Materiał ocierał się o jego skórę, kiedy cal po calu
odsłaniał zaokrąglone pośladki i biegnące pomiędzy nimi zagłębienie. Usta dotarły z
powrotem do karku i oderwały się od niego, aby Harry mógł całkowicie odwrócić
głowę. Uniósł powieki dokładnie w tym samym momencie, w którym długi, wilgotny
palec wśliznął się w niego.
Jego ciało wygięło się, ale on nie oderwał wzroku od wbitych w siebie czarnych oczu,
pomimo iż wszystko, co widział, było niewyraźne i rozmazane. Podniósł rękę i
dotknął pochylonej nad sobą twarzy, na którą opadały ciemne, długie kosmyki,
otulając ją cieniem. Ten widok wywołał w nim gorącą eksplozję radości i nie potrafił
powstrzymać zaspanego uśmiechu, który wypłynął mu na usta.
- Dzień dobry... Severusie - powiedział cicho, czując jak palec mężczyzny łagodnie
się w nim porusza. W odpowiedzi Snape po prostu pochylił się niżej i przycisnął wargi
do jego skroni, szepcząc:
- Nic nie mów...
Odchylił się i przez chwilę spoglądał na Harry'ego, tak jakby próbował zapamiętać
jego rozczochrane od snu włosy, zmrużone, zaspane oczy, jasną, rozgrzaną skórę i
senny uśmiech zalegający na wargach. Harry odwzajemniał to spojrzenie,
pochłaniając każdy fragment twarzy przypatrującego mu się z uwagą mężczyzny i
nie przeszkadzało mu nawet to, że widział ją bardzo niewyraźnie.
Tak, to była prawda. Nie wydawało mu się. Po raz pierwszy obudził się i obok niego
leżał Severus. Po raz pierwszy po przebudzeniu mógł czuć jego bliskość, mógł
widzieć jego twarz pochyloną nad sobą, mógł cieszyć się tym, że jest tuż obok, że nie