opuścił go w nocy, jak miał to w zwyczaju. Po raz pierwszy Severus chciał być przy
nim po przebudzeniu i świadomość tego sprawiała, że krew Harry'ego zaczynała
krążyć jeszcze szybciej niż dotychczas.
Przesunął dłoń z policzka w dół, kierując ją na cienkie wargi, które rozchyliły się pod
wpływem tego dotyku, a jego palce skorzystały z zaproszenia i zanurzyły się w
ciepłym wnętrzu ust Severusa. Widok był tak niesamowity, że musiał wstrzymać
oddech, kiedy patrzył, jak wargi Snape'a zaciskają się wokół jego palca
wskazującego, a nieprawdopodobnie gorący język ślizga się wzdłuż niego i zatacza
powolne, lepkie kręgi wokół opuszka. Miał wrażenie, że usta Snape'a potrafią
generować swego rodzaju fale prądu, które przemieszczają się od palca wzdłuż
całego ciała i trafiają wprost w pewien niezwykle wrażliwy punkt w jego podbrzuszu.
A siła tych fal wzmogła się jeszcze, kiedy Harry poczuł wibrujące wokół palca
głębokie pomruki Severusa, które dotarły do jego uszu dopiero wtedy, kiedy przebiły
się przez iskrzący wrażeniami szum w umyśle.
Jednak wszystkie te doznania zbladły nieco, kiedy w jego ciało wsunął się drugi
palec. Z ust Harry'ego wyrwał się głośny jęk, którego nie był w stanie powstrzymać, a
który wzmógł się jeszcze, kiedy Severus zaczął poruszać w nim oboma palcami,
początkowo wolno, jednak z każdą chwilą, w której jego mięśnie rozluźniały się,
coraz szybciej i szybciej. Harry zabrał rękę i przesunął ją przez czarne, miękkie
kosmyki, zatrzymując ją na szyi Snape'a, który w tym samym momencie pochylił się i
zaatakował ustami jego klatkę piersiową. Oczy Harry'ego uciekły w głąb czaszki,
kiedy poczuł zęby przygryzające jego sutek, a później mokry język wijący się
pomiędzy brodawkami w niemal przedagonalnym pragnieniu, tak jakby Severus
powstrzymywał się zbyt długo, aby go posmakować, tak jakby czekał na ten moment
przez całą noc i teraz nareszcie mógł zatopić wargi i zęby w jego ciele i go pożreć.
Całego.
Harry wił się i jęczał, nie był w stanie uwolnić się od tych zachłannych ust, zresztą
wcale tego nie chciał, ale to wszystko było zbyt... zbyt... nie mógł już... po prostu nie mógł! Usta Severusa były wszędzie na nim, pochłaniały każdy fragment jego skóry
na klatce piersiowej, wgryzały się w ramię i szyję, wędrowały po karku, pozostawiając
za sobą mokry, poznaczony ugryzieniami ślad, a każde muśnięcie gorącego,
przyspieszonego oddechu na wilgotnej skórze sprawiało, że w żyłach chłopaka
rozlewało się podniecenie tak silne, iż miał wrażenie, że jeszcze tylko jedno, jeszcze
chociaż jedno takie muśnięcie i eksploduje.
Słyszał i czuł na sobie ciężki, przyspieszony oddech Severusa, pomimo że jego
własne pojękiwania zagłuszały niemal wszystko inne, i prawie zadrżał z ulgi, kiedy
palce wycofały się, a Snape odsunął się nieco, tak jakby po coś sięgał, pomimo że
ani na chwilę nie oderwał od niego ust. Wyglądało na to, że Harry ma ostatnią okazję
na zaczerpnięcie oddechu, zanim Severus... zanim on...
O tak! O właśnie tak!
Niemal to wykrzyczał, kiedy poczuł, jak coś gorącego i śliskiego wsuwa się w niego,
a palce Severusa zaciskają się na jego biodrze, zatapiając się w miękkim ciele
niczym szpony. Tak, kochał to, chciał tego, chciał, aby Severus zagłębił się w nim
jeszcze bardziej, jeszcze dalej, chciał poczuć go całego w swoim wnętrzu, jak
najwięcej, jak najwięcej Severusa. W nim. Jak najwięcej jego smaku, jego zapachu,
jego dotyku. Wszędzie. Wszędzie, gdzie jest w stanie dosięgnąć.
Kiedy ciepłe jądra dotknęły pośladków i pulsujący penis mężczyzny wypełnił go w
całości, a wnętrze ciała Harry'ego dopasowało się już do jego rozmiaru, Severus
zaczął się w nim poruszać łagodnymi, rozciągniętymi w czasie pchnięciami.
Usta, które wycałowywały wcześniej ścieżkę przez kark, zniknęły i w momencie, w
którym Harry uniósł rozgrzane powieki, ujrzał pochyloną nad sobą twarz Severusa,
znajdującą się w odległości zaledwie kilku centymetrów. Czarne spojrzenie
zanurzone było w jego szeroko otwartych, zielonych oczach i zachłannie spijało
każdą, najdrobniejszą nawet eksplozję przyjemności przetaczającą się przez oblicze
Harry'ego. I zdawało się niemal błyszczeć triumfem, kiedy penis trafiał w to
najwrażliwsze miejsce w jego wnętrzu, a Harry otwierał usta i niemal umierał z
przyjemności, nie potrafiąc wydać z siebie innego dźwięku poza długim, wibrującym
"ooooooooch". A Severus pożerał wzrokiem każdą zmarszczkę pojawiającą się na
jego twarzy, każdy spazm rozkoszy, dokładnie każdy moment, w którym oczy
Harry'ego robiły się jeszcze większe i jeszcze bardziej lśniące i nie odrywały się od
przypatrujących mu się źrenic.
Nasyciwszy się już tym widokiem, Severus pochylił się jeszcze bardziej i zaatakował
ustami pogrążoną w agonii upojenia twarz Harry'ego, a jego wargi wydawały się być
jeszcze gorętsze niż poprzednio, o ile to w ogóle możliwe. I jeszcze zachłanniejsze.
Tak jakby coś przerwało mu wcześniej posiłek i teraz odbierał go sobie z nawiązką. A
Harry pozwalał mu smakować każdy fragment swojej rozpalonej skóry. Teraz, kiedy
nie miał okularów, Severus miał wszędzie dostęp i całował jego skronie, czoło oraz