czekolady. Powinien skrzywić się z odrazą, czując tak odurzająco słodką mieszankę,

ale mimowolnie odwrócił do niego głowę, zamknął oczy i wciągnął ten zapach

głęboko w płuca. Woń Pottera. Zawsze ten sam, obrzydliwie rozkoszny zapach,

unoszący się wokół chłopaka jak dodatkowe okrycie. Silniejszy nawet od jego

magicznej aury. Czuł ten zapach zawsze, kiedy Potter przebywał w pobliżu, buchał

mu w twarz, kiedy pochylał się nad jego kociołkiem podczas zajęć, czasami potrafił

nawet stwierdzić, że przez korytarz, którym idzie, musiał wcześniej przechodzić

Potter, ponieważ w powietrzu pozostawały wstęgi tej woni, delikatne i rozwiane, ale

wciąż wyczuwalne.

Na surowej twarzy pojawiła się gorzka przyjemność, jakby nie mógł się zdecydować,

co powinien odczuwać. A raczej, co wolałby odczuwać. Kiedy uniósł powieki,

napotkał zaskoczone spojrzenie Pottera, wpatrującego się w niego tymi cholernymi,

zielonymi oczami.

Wyprostował się, odsunął od mokrych włosów chłopaka i odchrząknął, ponownie

spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Tym razem wyglądał jak ktoś, kto bardzo

potrzebuje czegoś mocniejszego. I to szybko.

*

Cóż, to było nieco dziwne... Severus wpatrywał się w niego, odkąd tylko Harry

wyszedł spod prysznica. To znaczy, nie żeby nigdy mu się nie przyglądał, ale nie aż

tak... Bez okularów nie potrafił odczytać tego spojrzenia, ale czuł, jak ono niemal go

dotyka, jak łaskocze go językami płonącego w nim ognia. Było to przyjemne, i to

cholernie przyjemne, ale jednocześnie trochę krępujące.

Jednak nawet nie to spojrzenie tak bardzo wyprowadzało go z równowagi, tylko

widok, który ujrzał. Severus stał przy umywalce i... golił się. Widok był tak

surrealistyczny, iż zdawał sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie wybałusza teraz

oczy, aby lepiej widzieć, ale nic nie potrafił na to poradzić. Wiedział, że to głupie, że przecież Severus jest człowiekiem i musi wykonywać pewne zarezerwowane dla

zwykłych ludzi czynności, ale jego wyobraźnia nie potrafiła tego przetrawić. Cóż,

mimo wszystko i tak wyglądało to... nieziemsko seksownie.

- Cholera! - zaklął nagle mężczyzna, odrywając ostrze od twarzy.

- Severusie? - zapytał z niepokojem, podchodząc bliżej. Zbyt słabo widział, aby

dostrzec, co się wydarzyło. - Coś się stało?

- Nic takiego - mruknął w odpowiedzi Snape, lecz wydawał się nieco zdenerwowany.

Może był zły, że Harry nie pozwoli mu się w spokoju ogolić? Może powinien po

prostu wyjść i zostawić go tutaj samego? Może nie lubił wykonywać porannej toalety

w czyjejś obecności? Ale w sumie sam za nim przyszedł. Harry pierwszy wszedł do

łazienki i zdziwił się, kiedy, znalazłszy się już pod prysznicem, usłyszał trzask

otwieranych drzwi i ujrzał sylwetkę Severusa podchodzącą do umywalki. Więc

najwidoczniej jego obecność mu nie przeszkadzała.

Zatrzymał się tuż obok mężczyzny i spojrzał na jego twarz. Wydawało mu się, że

zauważył czerwoną kroplę na brodzie Snape'a i natychmiast zrozumiał powód jego

złego humoru. Jednak zanim zdołał wykonać jakikolwiek gest, Severus nagle

przymknął oczy i pochylił się w jego stronę, wciągając mocno w nozdrza powietrze,

tak jakby, tak jakby... go wąchał. Harry spojrzał w górę, na pochyloną nad sobą

twarz, na spokojne, niemal odczuwające przyjemność oblicze i na ten duży nos, który

wyglądał tak, jakby pragnął zanurzyć się w jego włosach, i poczuł, jak coś ściska go

w żołądku. Jednak po chwili powieki uniosły się i Severus odsunął się szybko, z

powrotem spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Harry'emu wydawało się także, że

mężczyzna odchrząknął cicho, ale nie był tego do końca pewien. Niemniej jednak

sytuacja wydawała się być... nietypowa.

Odetchnął głęboko i spojrzał na własne odbicie. Obraz przed jego oczami był

zamazany i niewiele widział, poza dużymi zielonymi oczami, błyszczącymi pomiędzy

czarną, przyklejoną do czoła grzywką i zielonym ręcznikiem przewieszonym przez

ramiona. Nie krępował się tym, że był nagi. Już nie. Severus widział jego ciało tyle

razy, że nagość w jego obecności wydawała mu się teraz czymś naturalnym. Sięgnął

na półkę, na której zostawił wcześniej swoją szczoteczkę, lecz niestety z powodu

kiepskiego wzroku, udało mu się to dopiero za drugim razem, ponieważ przy

pierwszej nieudanej próbie strącił do umywalki pędzel do golenia i zapasowe ostrze.

Czując na sobie zirytowane spojrzenie mężczyzny, wymamrotał przeprosiny, po

czym wziął do ręki ziołową pastę Severusa i bez skrępowania zaczął myć zęby.

Severus przyglądał mu się przez chwilę z zaskoczeniem, zanim powrócił do golenia.

Tak, jakby to, że Harry mył tuż obok niego zęby, było czymś... zwyczajnym. Tak

jakby to, że mężczyzna, który jednym spojrzeniem potrafił sprawić, że uginały się pod

nim kolana, stał teraz obok i po prostu się golił było czymś... normalnym. Tak jakby

to, że byli tutaj razem, w łazience Snape'a i robili te wszystkie rzeczy obok siebie,

było czymś... oczywistym.

Harry wypluł pastę i roześmiał się. Kiedy poczuł na sobie zaskoczony wzrok

Severusa, zaczął chichotać jeszcze głośniej.

- Czy mógłbyś mi powiedzieć, co cię tak rozbawiło, Potter? - zapytał w końcu Snape,

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги