Harry westchnął i przeniósł wzrok na biurko, przy którym siedział Mistrz Eliksirów,
pochylając się nad jakąś książką. Próbował nad tym panować, ale za każdym razem,
kiedy na niego spoglądał, czuł rozlewające się w żyłach ciepło. Nic nie potrafił
poradzić na to, że po tak długim czasie sam na sam i po tym wszystkim, co razem
przeszli, nie potrafił oddzielić wizerunku tego półnagiego mężczyzny, którego jeszcze
wczoraj widział, golącego się w łazience, od wizerunku dumnego, surowego
nauczyciela, na którego zdecydowanie nie powinien spoglądać takim tęsknym,
rozmarzonym wzrokiem.
Szlag by to trafił! - zaklął w myślach, spoglądając na swój w połowie wypełniony test.
Snape układał go przy nim. Pamiętał to. A skoro granica pomiędzy uczniem i
nauczycielem została już poważnie naruszona, to teraz mógł spróbować przekroczyć
ją już całkowicie.
Przynajmniej będzie zabawnie - pomyślał, sięgając do kieszeni i zaciskając dłoń na
kamieniu.
Severusie... Główny składnik wywaru antydepresyjnego to oko przyrazy czy kieł
utopca?
Nie podnosząc głowy, zerknął na Snape'a, który poruszył się nieznacznie, sięgnął
pod biurko i spuścił wzrok, jakby coś czytał. A po chwili przeszył go tak
niedowierzającym spojrzeniem, że Harry z trudem opanował drżący w kącikach warg
uśmiech.
W momencie, kiedy poczuł, że kamień się rozgrzewa, jego serce nagle podskoczyło.
Zerknął w dół, próbując odczytać płonące litery.
Ty chyba sobie żartujesz, Potter?
Harry zmarszczył brwi.
No powiedz mi. Nie bądź taki.
Och, powinien dostać jakiś pieprzony medal za to, że nie roześmiał się, kiedy
zobaczył minę Severusa po tym, jak mężczyzna odczytał wiadomość. Skrajne
niedowierzanie, które odmalowało się na surowej twarzy, było jedynie jej ostatnim
stadium. Snape był chyba zbyt zszokowany, aby odpowiedzieć, dlatego Harry
postanowił drążyć dalej.
Jeżeli mi powiesz, to pozwolę ci zerżnąć moje usta.
Och, to był strzał w dziesiątkę, sądząc po nagłym rozbłysku ognia w czarnych
oczach, które na moment na nim spoczęły. Ale odpowiedź, którą otrzymał, nieco
utemperowała jego poczucie zwycięstwa.
Potter, obaj doskonale wiemy, że nie potrzebuję do tego twojej zgody.
Fakt.
No dobra. To... uklęknę przed tobą, zupełnie nagi, tylko w krawacie i będę ci
obciągał, mówiąc do ciebie "panie profesorze". I będę się przed tobą masturbował...
Czy to jest odpowiednia cena za jedną niewielką podpowiedź?
Harry'emu już dawno nie biło tak serce, kiedy czekał na wiadomość od najwyraźniej
absolutnie zaskoczonego tą ofertą Snape'a.
Chcesz mi się sprzedać w zamian za wyższą ocenę? - odczytał kilka chwil później i
poczuł, jak żołądek podskakuje mu do gardła, a w podbrzuszu rozlewa się fala żaru.
O cholera!
To, co robili, było takie... takie...
Jeżeli tak pan to nazywa, profesorze... Ja to nazywam... wymianą.
Uśmiechnął się do siebie i pochylił nad kartką w oczekiwaniu na odpowiedź. Wolał
już nie spoglądać na siedzącą przy biurku, ciemną sylwetkę Mistrza Eliksirów.
Rozgrzewające jego policzki podekscytowanie mogłoby być wtedy zbyt widoczne na
jego twarzy. Kiedy otrzymał wiadomość, niemal zgniótł kamień w dłoni.
Jesteś obrzydliwą, bezwstydną dziwką, Potter. Wiesz o tym?
Merlinie, czy to możliwe, żeby tak płonąć od środka czymś gorętszym nawet od
ognia?
Wiem. Ale tylko twoją.
Mam nadzieję. Ale zapłacisz mi za to. Obiecuję, że kiedy tylko przekroczysz próg
moich komnat, nie zdążysz nawet powiedzieć słowa, ponieważ wedrę się w twoje
usta i wbiję się tak głęboko w twoje gardło, że będziesz mnie prosił, abym pozwolił ci
chociaż zaczerpnąć tchu.
Krew Harry'ego zaczęła wrzeć i krzyczeć w jego żyłach. Otakotakotak! Kurwa!
Taktaktak!
Dopiero, kiedy zorientował się, że nadal trzyma spoconą dłoń zaciśniętą wokół
kamienia i wysyła te okrzyki Severusowi, wypuścił go ze swojej ręki, z całej siły
próbując zapanować nad pełzającym po jego wnętrznościach podnieceniem.
Zerknął na sekundę w stronę Severusa i zobaczył, że kąciki jego cienkich warg
uniosły się nieznacznie, podczas odczytywania litani , którą nieświadomie wysłał mu
Harry. Przez chwilę oddychał głęboko, próbując się uspokoić, a wtedy ponownie
poczuł ciepło w kieszeni.
Oko przyrazy. I minus pięć punktów dla Gryffindoru za język, panie Potter.
Harry nie potrafił powstrzymać uśmiechu. Nie tym razem.
Jak pan może odbierać mi punkty za język? Jestem pewien, że dzisiaj wieczorem ten
język tak pana zadowoli, że przyzna mi pan te punkty z powrotem. I to w znacznie
większej ilości.
Z pewnością nic takiego się nie wydarzy. Ale bądź pewien, że odbiorę ci jeden punkt
za każdą kroplę, która wypłynie z twoich ust.
Dupek!
I to będzie cię kosztować kolejne pięć punktów. I radzę wrócić do testu, o ile nie
chcesz stracić kolejnych.
Harry zacisnął zęby i wepchnął kamień do kieszeni, przeklinając w myślach Snape'a i
jego punkty, a jednocześnie czując w sobie niezwykłe podekscytowanie. Rozejrzał
się ukradkowo, ale na szczęście każdy był zbyt zajęty testem, aby zwracać na niego
uwagę. Pochylił się nad kartką i po chwili wahania zaczął wypisywać właściwości...
nie, jednak nie oka przyrazy, tylko kłów utopca.