tak samo podniecony, jak Harry. Wiedział, że go pragnie. Dokładnie teraz, w tym
miejscu, mógłby go zerżnąć. Szybko, w pośpiechu zsunąć mu spodnie, tylko tyle, ile
potrzeba, a później wbić się w niego swoim twardym jak skała i gorącym jak lawa
penisem. I wziąć go przy ścianie, wsuwając się w niego kilka razy, tylko kilka, to by
wystarczyło, aby...
- Nie możemy - wydyszał w końcu Snape, odsuwając się i uwalniając z uścisku szyję
chłopaka. Harry wydał z siebie bolesny pomruk straty, gdy dłonie i zapach
mężczyzny zniknęły. Uniósł powieki i nieco zamglonym wzrokiem spojrzał w równie
zamglone, hebanowe oczy naprzeciw. - Później będziemy mieli na to czas -
powiedział zachrypniętym głosem Severus, poprawiając swoje szaty, aby ukryć
oczywistą erekcję, która wybrzuszała się w jego czarnych spodniach. - Harry
uśmiechnął się do siebie na ten widok, pomimo iż zdawał sobie sprawę, że sam
wygląda podobnie. - To nie miejsce na to. Gryffindor traci pięć punktów.
Harry niemal natychmiast powrócił do rzeczywistości.
- Co? Za co?
- Za uwodzenie swojego nauczyciela w najmniej odpowiednim do tego miejscu.
Harry wydął usta.
- To nie ja zacząłem! - obruszył się, a w odpowiedzi na wargach Severusa pojawił się
ten cudowny, krzywy uśmieszek. Mężczyzna obrzucił przeszywającym spojrzeniem
rozczochrane włosy Harry'ego, błyszczące gorączkowo za okularami, zielone oczy,
łagodnie rozchylone usta i wciąż płonący na policzkach rumieniec. Zatrzymał go
dopiero na wyraźnie widocznej pod materiałem spodni erekcji.
- I kolejne pięć punktów... - dodał, spoglądając ponownie na jego twarz - ...za tak
niemożliwie ponętny wygląd.
Po pierwszym zaskoczeniu, wargi Harry'ego rozciągnęły się w uśmiechu.
- No wiesz co? Tylko pięć?
- Z chęcią odjąłbym wszystkie, gdyby nie pytania, które mogłoby to za sobą
pociągnąć... - odparł miękko Severus, patrząc prosto w zmrużone oczy Harry'ego,
którego uśmiech po tym wyznaniu stał się jeszcze szerszy. - I gdyby nie ten
głupkowaty uśmiech - dodał po chwili.
- Lubisz mój uśmiech.
Severus zagryzł wargę.
- Lubię znacznie więcej - powiedział przyciszonym głosem, po czym pochylił się do
Harry'ego i musnął gorącymi wargami płatek ucha. - Miłego dnia, panie Potter. - Po
tych słowach, nie czekając na odpowiedź, zniknął za zakrętem.
Harry stał jak rażony piorunem, czując pełzające po skórze iskry i skręcający
wnętrzności żar.
Czy Severus właśnie... właśnie przyznał, że coś w Harrym lubi?
Och, ten dzień zapowiadał się wyjątkowo przyjemnie...
***
Przewidywania Harry'ego zostały jednak zweryfikowane już podczas pierwszej lekcji.
McGonagal uparła się, aby sprawdzić, czy pamiętają jeszcze, w jaki sposób
zamienia się ropuchę w imbryk, i chyba tylko Hermiona pamiętała. Imbryk Rona był
zielony i próbował podskoczyć, co skończyło się na tym, że pozostały z niego jedynie
skorupy. A imbryk Harry'ego miał irytujący zwyczaj nabierania powietrza i puchnięcia.
Co skończyło się dokładnie tak samo.
Kiedy nauczycielka uprzątnęła już rozbite skorupy i, kręcąc głową, odjęła im po pięć
punktów, obaj parsknęli śmiechem - ku karcącemu spojrzeniu Hermiony, która
próbowała pomóc Neville'owi, ponieważ jedyne, co udawało mu się wyczarować, to
żaba w kształcie imbryka. Imbryka, który kumkał.
Historię Magii Harry w większości przespał, a na Wróżbiarstwie Firenzo zrobił im
"lekcję relaksacyjną", ponieważ stwierdził, że po feriach i tak są zbyt rozkojarzeni, aby cokolwiek zapamiętać. W związku z tym Harry znowu mógł się zdrzemnąć.
Po obiedzie pozostały im jedynie Eliksiry i Harry już teraz czuł przyjemny uścisk w
żołądku, na samą myśl o nich. Szczególnie, kiedy czuł spojrzenie Mistrza Eliksirów,
wędrujące po jego plecach podczas uczty w Wielkiej Sali.
Ferie feriami, ale naprawdę cieszył się, że szkoła znowu się zaczęła. Tętniące
życiem mury Hogwartu jako jedyne potrafiły odciągnąć ponure myśli od trwającej
wokół wojny i ofiar, jakie za sobą pociągała. Przynajmniej na razie.
***
Podczas pierwszych zajęć po przerwach, czy to świątecznych, czy wakacyjnych,
uczniowie byli zawsze nieco rozleniwieni i zniechęceni. Ale Severus Snape miał
sposób, by zmusić ich małe móżdżki do wytężonej pracy już od pierwszej lekcji.
Test.
Harry uśmiechnął się pod nosem, kiedy wylądowała przed nim kartka z pytaniami.
Wiedział! Wiedział, że ten niemożliwy drań to zrobi! Ha! Jak to dobrze, że uczył się w
czasie ferii. Niewiele i niekoniecznie rzeczy przewidzianych w programie nauczania
(może jedynie w ramach zajęć z Wychowania Seksualnego, gdyby takowe odbywały
się w Hogwarcie), ale zawsze to było już coś. Nie był przynajmniej tak zaskoczony,
jak reszta klasy, i tak przerażony, jak Ron.
Podczas gdy siedzący za jego plecami przyjaciel rzucał przekleństwa w kierunku
"tego tłustowłosego, wrednego dupka", Harry pochylił się nad kartką i zaczął pisać.
Cóż, okazało się, że jego wiedza była skromniejsza, niż przypuszczał. Zdołał
odpowiedzieć zaledwie na połowę pytań. Niech to!
Ukradkowo rozejrzał się po klasie. Hermiona skrobała po pergaminie z obłąkańczym
wyrazem twarzy, a Ron gapił się tępo w kartkę, wyglądając tak, jakby miał zamiar się
rozpłakać.