Drewniane gniazdo, wyrosłe na podbrzuszu świni, nie miało nawet pół stadionu długości, a szerokością nie przekraczało dwudziestu pusów. Dolny poziom zajmowała w całości ładownia; pod nią jeszcze, na wręgach z likotowego drewna i otwartych szkieletach stalowych, można było podwiesić setki lithosów dodatkowego ładunku. Rufowe kabestany pracowały na łańcuchach głównego perpetuum mobile aerostatu. Poziom górny przeznaczono na kabiny dla załogi i pasażerów, jadalnię, sterownię, makinownię oraz obserwatorium dziobowe; przed makinownią znajdowała się nadto kuchnia, izby łaziebne i sanitarium. Główny korytarz oddzielał dwa szeregi kabin, po siedem w każdym; na obu końcach łączył się on z korytarzami prostopadłymi, które wychodziły na obiegający cały górny poziom „pokład widokowy”, to znaczy wąski balkon, z którego można było zajrzeć wprost w chmurne przepaście. Pokład widokowy był zabezpieczony gęstą siatką z likotowej plecionki, rozpiętą od krawędzi drewnianej podłogi aż do zielonego podbrzusza świni — przez oka wielkości dłoni nie wypadnie nawet dziecko.

Na balkon można było wyjść także bezpośrednio z kabin, każda posiadała dwoje przeciwległych drzwi: jedne otwierające się na ów centralny korytarz, „kręgosłup” świni, i drugie — na zewnątrz. Po obu stronach drzwi zewnętrznych znajdowały się wąskie okienka, zwykle zresztą zaparowane. Ale i tak nikt przez nie nie wyglądał w chwili, gdy doszło do mordu.

Pan Hieronim Berbelek zajmował wraz z Porte i Antonem kabiny Č-I, pierwsze od dziobu na prawej burcie. Dwie dalsze, Κ-Λ, zajęli Alitea i Abel. Esthle Amitace ze swoją niewolnicą Zueią ulokowały się w kabinach A-B, które znajdowały się na lewej burcie, naprzeciwko kabin Hieronima. Ihmet Zajdar wybrał prawą kabinę rufową Î.

Należy przedstawić pozostałych pasażerów „Al-Hawidży” Pan Berbelek spotkał ich po raz pierwszy na obiedzie 22 Aprilisa. Był to akurat Dies Martis i podano krwiste mięsiwa, zapach gorącej wieprzowiny wypełniał rufową jadalnię. Kapitan Azuz Wawzar wzniósł toast za szczęśliwą podróż. — Pomyślnych wiatrów! — odpowiedział Wukacjusz, kupiec gocki (kabina E). Demiurgos meteo, małomówny młodzieniec negrowej morfy, tylko skłonił głowę. Na honorowym miejscu po prawej ręce kapitana siedziała esthle Amitace. Od początku pozostawało to poza dyskusją, wystarczył był jeden ruch jej wachlarza, błysk szmaragdowego ślepia wężowej bransolety; teraz tylko unosiła brew, a Wawzar przerywał w pół słowa. Pan Berbelek siedział po kapitana ręce lewej. Dalej posadzono rodzinę Trettów, Gaila i Annę z trojgiem dzieci (kabiny TA); z uwagi rzuconej przez Gaila nad pieczenia pan Berbelek wnosił, iż udawali się oni do Alexandrii na ślub krewnej. Naprzeciw Trettów, po prawicy Szulimy, posadzono Aliteę i Abla, jako, było nie było, aristokratów.

Перейти на страницу:

Похожие книги