Czy zadziałał ten pretensjonalny rytuał i Alitea istotnie zdołała sobie narzucić tak mocną formę fizjologii, czy raczej zadziałały zioła Porte — w każdym razie nazajutrz choroba morska zniknęła jej bez śladu. Obiad zjadła z największym apetytem, okazując Zabachajowi już szczere zainteresowanie, gorliwa adeptka sztuki flirtu i uwodzenia. Szulima posłała Hieronimowi porozumiewawczy uśmiech; nie odpowiedział, milcząc jak zwykle. Zresztą i tak zaraz wybuchła głośna kłótnia między Wukacjuszem a Gailem Trettem. Jak można było wnioskować z przekleństw tego ostatniego, oskarżał on Gota o niecne zamiary wobec swej żony. Kupiec z początku reagował śmiechem, co jeszcze bardziej rozjuszyło pana Tretta; rzucił się na Gota przez stół. Znowu kapitan wołać musiał doulosów, odprowadzili skłóconych do kabin. Pozostali pasażerowie obserwowali incydent z ledwo skrywanym rozbawieniem; także sama pani Trett z trudem powstrzymywała śmiech.

Po obiedzie Azuz Wawzar zabrał chętnych na krótką wycieczkę po aerostacie. Abel i dzieci Trettów zamierzali oczywiście wetknąć nos do każdego zakątka świni; Urcz i Hieronim mieli dość już po wizycie w makinowni. Pomieszczenie było ciasne, jak wszystkie pomieszczenia aerostatu, a przy tym prawie w całości wypełnione skomplikowanym artefaktem z metalu, likotu i twardo morfowanego szkła, nieustannie dygoczącym — to od niego szło przez aerostat to irytujące drżenie. Z wnętrza konstrukcji dochodziły syki, hurgoty, piski i łomoty, jakby w tych rurach, pudłach i retortach ścigało się stado wściekłych daimonów. Wszedłszy — a Wawzar musiał wpierw odkluczyć pół tuzina kłódek i zasuw — nie zamknęli za sobą drzwi, przecież i tak momentalnie spłynęli potem, temperatura i wilgotność godne były rzymskich łaźni.

Kapitan musiał podnieść głos, aby być słyszanym, południowy akcent w jego zanieczyszczonym greką ockim stał się tym bardziej wyraźny. Słowa swe kierował do najmłodszych, tłumacząc wszystko zaiste jak dzieciom, pochylając się i prawie kucając przed małymi synami Trettów.

— Cała Materia zbudowana jest z czterech żywiołów: Ognia, pyru, Wody, hydoru, Powietrza, aeru, i Ziemi, ge. Dla obiektów ziemskich — w odróżnieniu od ciał niebieskich, o których powiadają, że zbudowane są z jakiegoś piątego żywiołu, pempton stoikheion: uranoizy, aetheru — dla obiektów ziemskich naturalnym stanem jest spoczynek. Każdy przedmiot dąży do osiągnięcia sobie tu właściwego miejsca: toczący się kamień, padający deszcz, wnoszący się dym. Ziemia ciąży najniżej, nad nią Woda, nad nią Powietrze, nad nim Ogień. Widzicie to codziennie. Wrzućcie kamień do jeziora — spadnie na dno. W zamkniętym naczyniu to ciecz zawsze układa się na dnie, powietrze napiera ku górze. A ogień wyrywa się wzwyż przez każde powietrze. To jest ruch naturalny. Ale jest też ruch nienaturalny wymuszony, który trwa tylko tyle, ile trwa przymus: poruszający się ludzie i zwierzęta, poruszane przez nich przedmioty. Człowiek, który jako jedyna istota zdaje sobie sprawę z natury rzeczywistości i potrafi naginać ją do swojej woli, zdolen jest zmieniać Formę nie tylko samego siebie, ale i innych obiektów: rzemieślnik przekształcający bryłę Ziemi w garniec, hodowca tworzący nowe odmiany roślin. Tych o szczególnych uzdolnieniach woli zwiemy demiurgosami, keros ugina się pod ich pracą szczególnie łatwo. Tych, którzy potrafią narzucić Materii Formy ostateczne, ku którym dąży ona odtąd także w ich nieobecności, uwięziona już na zawsze w nowej ścieżce doskonałości, tych zwiemy teknitesami. Teknites Powietrza zmienił oto morfę niewielkiej ilości powietrza tu pochwyconego w ten sposób, iż odtąd naturalnym jego stanem jest ruch, jak ruch gwiazd i planet, więc krąży ono w tym obiegu niezmordowanie, napędzając płaty wiatraka. Wiatrak zaś wymusza na aerostacie ruch do przodu i póki się kręci, „Al-Hawidża” może lecieć nawet wbrew prądom powietrznym. Jeszcze łatwiej od Powietrza byłoby narzucić Formę aetherowego ruchu Ogniowi, lecz pyr jest praktycznie niemożliwy do wykorzystania w jakichkolwiek urządzeniach. Aether zaś sprowadzić na Ziemię i włączyć do jakiejkolwiek makiny nie sposób; powiadają, że potrafią go wykorzystywać Księżycanie. W czwartym wieku Ery Alexandryjskiej Heron z Alexandrn skonstruował podobną makinę parową, trzeba ją jednak było nieustannie podgrzewać, palić pod wodą i karmić ten ogień. Natomiast ten tu automaton zwie się pneumatonem i został wynaleziony przez wielkiego vodenburskiego sofistesa imieniem Ire Gauke, na pewno o nim słyszeliście. Ponoć w Herdonie wykorzystują już pneumatony także do poruszania się po powierzchni Ziemi, chociaż z pewnością jest to niewygodne i wolniejsze od podróży na grzbiecie zwierzęcia lub w powozie. Podobnie pneumatonowe okręty morskie są wolniejsze i bardziej zawodne od żaglowców prowadzonych przez demiurgosów i teknitesów Wody i Powietrza. Albowiem w ostatecznym rozrachunku to Forma człowieka, antropomorfe, zawsze zwycięża.

Перейти на страницу:

Похожие книги