zapadła cisza, Harry odwrócił się i wszedł do holu głównego. Rozejrzał się po

opustoszałym zamku i wziął głęboki wdech, rozkoszując się panującym wokół

spokojem. Był sam. Nie licząc nauczycieli, paru uczniów, którzy, tak jak on, zostali na

święta, całego zastępu duchów i mnóstwa skrzatów domowych. No, prawie sam. I

miał cały czas tego świata (a dokładniej - dziesięć dni), aby spędzać go z

Severusem, u Severusa i pod Severusem. No i może na Severusie. Zachichotał pod

nosem i ruszył w długą drogę do Pokoju Wspólnego. Miał resztę popołudnia dla

siebie, nie niepokojony przez nikogo, więc może zrobić to, co planował już od

wczoraj. Czyli "uzupełnić" prezent dla Snape'a o dźwięki i słowa. A żeby to zrobić, będzie potrzebował dużo skupienia, chociaż i tak wciąż się wahał i nie był pewien,

czy da radę. Ale skoro już się przed nim masturbował podczas jego urodzin, to nie

powinno to być takie trudne. Przynajmniej miał taką nadzieję.

***

Harry po raz dziesiąty już przybliżył ukrytą w dłoniach, błyszczącą figurkę do ust i

wyszeptał:

- Jęcz dla mnie.

Teraz już się tak nie rumienił, kiedy z figurki zaczęły dobiegać jego zduszone,

przeciągłe jęki i ciężkie, pełne przyjemności sapanie. Na początku, tuż po nagraniu,

kiedy po raz pierwszy to odsłuchał, miał wrażenie, że jego twarz jest tak czerwona, iż

niemal paruje. Dziwaczne było słuchanie swoich własnych jęków, które wydawał

podczas masturbacji. Dziwaczne, a jednocześnie całkiem... ekscytujące. Chyba już

zaczynał rozumieć, dlaczego Snape aż tak bardzo to lubił. A teraz zawsze będzie

mógł tego słuchać. I może nawet, może nawet... Nie, nie pomyśli o tym, o czym

chciał pomyśleć, bo zaczyna się coraz bardziej podniecać. Znowu.

Jęki i sapanie osiągnęły już najwyższy poziom, przeradzając się w ochrypłe

pokrzykiwania. Harry oblizał wargi, zamykając oczy i przypominając sobie dokładnie

to uczucie, kiedy już prawie, już prawie...

O tak, teraz. Długi, zachrypnięty krzyk. Tak jakby umierał z przyjemności i ostatkiem

tchu próbował przekazać światu, jak mu dobrze. Nawet nie wiedział, że tak brzmi...

Jego penis drgnął, ale Harry rozkazał mu leżeć spokojnie. Ponieważ teraz, teraz, po

tym ciężkim, urywanym sapaniu, po tym łapczywym łapaniu powietrza i ostatnich

rytmicznych pomrukach pulsującej przyjemności, teraz miało nadejść

najważniejsze...

Cichy, ochrypły, ale zadziwiająco dobrze słyszalny szept:

"Dobranoc, Severusie..."

Uśmiechnął się do siebie. Doskonała robota. Ha, Severus nawet się nie spodziewa...!

Harry wziął małe pudełeczko w zielono-srebrne płatki śniegu i ostrożnie ułożył figurkę

na znajdującej się w środku atłasowej poduszeczce. Zamknął je i przy pomocy magii

owinął srebrną wstążka. Sięgnął po leżącą obok kartkę z wygrawerowaną na niej

podobizną lwa i węża. Otworzył ją ostrożnie i zapatrzył się w znajdujący się w środku

tekst. Bardzo długo myślał nad tym, co napisać. Chyba nawet dłużej niż zajęła mu

masturbacja. Wszystko, co wymyślił, wydawało mu się albo zbyt sentymentalne, albo

zbyt ckliwe, albo po prostu głupie.

"Chce być z tobą", "Zawsze będziesz w moim sercu", "Nie potrafię bez ciebie żyć"...

Nie, nie i jeszcze raz nie! To wszystko było do niczego. Potrzebował czegoś,

czegoś... Potrzebował czegoś, co poczuje.

I w końcu, po godzinie czy dwóch intensywnego wpatrywania się w widniejących na

kartce lwa i węża, przenikających się wzajemnie, łączących ze sobą w jedność,

zatapiających w sobie... złapał pióro i nakreślił to, co spłynęło prosto z jego serca.

Severusie...

Nie mogę z tym walczyć, nie mogę od tego uciec, mogę jedynie spędzić swoje życie,

zatracając się w tobie. I wciąż potrzebuję więcej ciebie.

Na pamiątkę naszych pierwszych wspólnych Świąt,

Twój Harry

***

Kiedy obudził się następnego dnia, słońce stało już wysoko na niebie. Był tak

zmęczony poprzednią nieprzespaną nocą, że teraz, kiedy nie było nikogo, kto by go

obudził, spał tyle, ile tylko mógł. I przegapił śniadanie. Na szczęście zapewne któryś

ze skrzatów zostawił mu kilka tostów na stoliku nocnym obok łóżka. Jego poranny

nastrój był jeszcze lepszy niż wczoraj. Ponieważ dzisiejszy dzień był tym, na który tak

bardzo czekał. Dzisiaj... spędzi Wigilię ze Snape'em!

Zaraz po skonsumowaniu posiłku, przypomniał sobie o tym, że zaplanował napisać

list do Lupina. Miał teraz wystarczająco dużo czasu. Złapał pióro i pergamin i

nakreślił kilka typowych słów, że u niego wszystko w porządku, że dobrze się uczy, a

Dumbledore pilnuje go jak oka w głowie. I wtedy wpadł mu do głowy pewien pomysł.

Dyrektor pewnie zataja przed nim pewne fakty, ale może Lupin... może on powie mu

cokolwiek o tym, co dzieje się na zewnątrz? Jest przecież członkiem Zakonu

Feniksa. Na pewno wie więcej, niż to, co mówi mu Dumbledore. Pomyślał jeszcze

przez chwilę, po czym zdecydował się i zadał kilka pytań, które wydawały mu się

wystarczająco niewinne, aby Lupin nie pomyślał o tym, że Harry chce od niego

wyciągnąć jakieś tajne informacje. "Zastanawia mnie, jak radzisz sobie ze swoją

pracą dla Zakonu? Czy wszystko jest w porządku? Dochodzą do nas dziwne plotki.

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги