zaczął, nie bardzo wiedząc, co właściwie chce powiedzieć. - Dziękuję za to wszystko,
co dla mnie zrobiłeś. Nie chciałem, żeby tak to wyglądało. Myślałem, że po prostu
przyjdę tutaj dzisiaj i... spędzimy miło wieczór. Nie chciałem cię denerwować, a już z
pewnością nie chciałem spaść z tych cholernych schodów. Ale wyszło jak wyszło.
Mam nadzieje, że się już nie gniewasz? - ostatnie, wypełnione nadzieją pytanie
zawisło w powietrzu niczym balon, który w każdej chwili może pęknąć.
Severus spojrzał na Harry'ego z irytacją.
- Nie, nie gniewam się już, ty głupi chłopaku. Czy potrzebujesz mojego pisemnego
zaświadczenia, aby to dostrzec?
Harry potrząsnął głową, czując jak spływa z niego napięcie. Odetchnął z ulgą,
rozluźnił się i oparł w fotelu. W tym czasie mężczyzna podniósł się i wyszedł do
gabinetu, z którego wrócił po chwili, niosąc w ręku czysty kawałek zwiniętego w rulon
pergaminu. Położył go na stole i wziął z biblioteczki książkę oprawioną w czarną,
pozbawioną jakichkolwiek wytłoczeń okładkę, więc Harry nie mógł jej rozpoznać.
Położył ją obok pergaminu i podszedł do barku po karafkę z winem. Nalał Harry'emu
połowę kieliszka i odstawił ją na stolik, prawdopodobnie po to, aby móc jej później
znowu użyć bez konieczności wstawania albo przywoływania jej za pomocą magii.
Po tych wszystkich przygotowaniach opadł na fotel, wziął do ręki pióro, zanurzył w
atramencie, lewą ręką chwycił kieliszek z winem, napił się odrobinę i pochylił nad
pergaminem.
Harry spojrzał na zegar. Czas iść. Jego pół godziny minęło i Snape najwyraźniej
chciał w ten sposób dać mu do zrozumienia, że zamierza zająć się teraz swoimi
sprawami, a Harry ma sobie już pójść.
Westchnął cicho i powoli, mozolnie zaczął podnosić się z fotela. Pochylił się, lewą
ręką zabrał ze stolika wszystkie swoje książki i odwrócił się w stronę wyjścia, ale
zatrzymał się, kiedy poczuł na karku palące spojrzenie i usłyszał za sobą ostry głos:
- Gdzie się wybierasz, Potter?
- Ee... - Harry odwrócił się do mężczyzny. - Chciałem wrócić do dormitorium.
Powiedziałeś, że mogę tu zostać tylko na pół godziny i pomyślałem, że...
- Twoim problemem jest to, że zaczynasz myśleć tylko wtedy, kiedy jest to zbędne.
Siadaj. - Zabrzmiało to jak rozkaz, więc Harry opadł na fotel, całkowicie zaskoczony
obrotem spraw.
- Nie chciałbym ci przeszkadzać... - powiedział cicho.
- Jeżeli uznałbym, że mi przeszkadzasz, to już dawno by cię tutaj nie było. O ile
dobrze pamiętam, to chciałeś się tu uczyć. Chyba nie zabrałeś ze sobą tych książek
tylko po to, żeby poćwiczyć przenoszenie ciężarów na odległość?
Harry poczuł, że na jego usta mimowolnie wypływa uśmiech. Severus chciał, aby
został. To znaczy, że wszystko wraca do normy. Odłożył książki z powrotem na
stolik, po czym podniósł się i powoli go okrążył. Ignorując podejrzliwe spojrzenie,
pochylił się i objął Snape’a za szyję. Zanim zaskoczony mężczyzna zdążył wykonać
jakikolwiek ruch, Harry zamknął oczy i przycisnął policzek do jego policzka. Mocno.
Słyszał obok siebie przyspieszony oddech Severusa, czuł ciepło jego twarzy i
delikatnie drapiący zarost. I to wystarczyło, aby zapomniał o wszystkim, co się dzisiaj
wydarzyło. To się nie liczyło. Nic się nie liczyło, jeżeli tylko zawsze będzie mógł
podejść i po prostu się do niego przytulić. Tak jak teraz. I pocałować go w policzek.
O, właśnie tak...
Oderwał twarz i przycisnął usta do ciepłej skóry. Kiedy się odsunął, Severus
przyglądał mu się ze zmrużonymi oczami i wykrzywionymi ustami, a Harry w jednej
ulotnej chwili zapragnął scałować ten kwaśny uśmiech z jego warg. Chociaż i tak
uważał go za najpiękniejszy na świecie.
Uśmiechnął się do Snape'a, po czym bez słowa odwrócił się i z niewielkim trudem
dotarł do swojego fotela.
- Wiem, że nie mogłeś się powstrzymać, ale byłbym wdzięczny, gdybyś zajął się
teraz swoją pracą, a mnie pozwolił zająć się moją, o ile nie jest to dla ciebie aż tak
wielkim poświęceniem.
Harry pokiwał głową i wyciągnął podręcznik do Eliksirów. Severus rzucił okiem na
okładkę, ale nie skomentował tego. Harry dostrzegł jednak w jego oczach słaby błysk
i wytłumaczył to sobie tym, że mężczyzna zapewne jest zadowolony z tego, że ze
wszystkich przedmiotów najpierw postanowił pouczyć się właśnie tego.
Otworzył książkę na rozdziale z Eliksirami Rozgrzewającymi i Ochładzającymi, oparł
się wygodniej w fotelu i zagłębił w lekturze.
Uczenie się o Eliksirach, kiedy zaledwie metr od niego siedział Mistrz Eliksirów było
przedziwnym doznaniem. Dlaczego zamiast skupiać się na treści w podręczniku,
wolał skupiać się na profilu mężczyzny, kiedy ten odwracał głowę w stronę książki i
pochylał się do przodu albo na sposobie, w jaki opadają wtedy jego włosy?
Zastanawiał się, czy istnieje jakaś metoda, aby swoje zainteresowanie Snape'em
przenieść na Eliksiry, ale było to chyba nierealne.
Co jakiś czas, kiedy rzucał spojrzenie na Severusa, widział na jego ustach złośliwy
uśmieszek. I wyjątkowo szybko zrozumiał, co on oznacza. Snape przygotowywał
test. Test, który zapewne zrobi im zaraz pierwszego dnia po powrocie z przerwy