sposobie "siekania". I tak właśnie spreparowane kłącza kłaposkrzeczek nadają się później do użycia jako składnik eliksiru. W przeciwnym wypadku albo będą miały za
dużo soku, albo będą wyglądać niczym wyciągnięte z żołądka gumochłona. I z tego
powodu mikstura straci swój kolor, a nawet konsystencję. Podczas warzenia
eliksirów najważniejsze jest ścisłe i dokładne trzymanie się zasad. Każda,
najmniejsza nawet czynność jest bardzo ważna i jeżeli zostanie wykonana
niepoprawnie, niedokładnie albo niechlujnie, wtedy cała praca pójdzie na marne.
Harry słuchał z ogromnym zainteresowaniem. Znacznie większym niż kiedykolwiek
okazywał na lekcjach. Tutaj, teraz, kiedy byli zupełnie sami, to wszystko wydawało
mu się o wiele ciekawsze. Szczególnie, kiedy opowiadał o tym Snape.
- Rozumiem - odparł. - Dziękuję, że mi to wytłumaczyłeś. Teraz, kiedy już wiem, że to
jest takie ważne, nie powinienem mieć problemów z prawidłowym przyrządzaniem
eliksirów - wyszczerzył się.
- Zobaczymy - mruknął mężczyzna i powrócił do swojej pracy, co Harry uznał za
wyjątkowo czytelny znak, że rozmowa dobiegła końca. Przynajmniej na razie.
Kiedy uporał się z Eliksirami, zabrał się za Historię Magii. Po kilku stronach złapał się na tym, że zaczyna przysypiać, więc szybko odłożył książkę i wziął się za coś
znaczne ciekawszego i angażującego większą część mózgu - za Zaklęcia.
Po zapoznaniu się ze wstępem i ogólnym omówieniem zasad działania zaklęcia
kopiującego, odłożył podręcznik na bok i wstał z fotela. Następnie wyciągnął różdżkę
i skierował ją na leżącą na stole książkę do Eliksirów.
- Geminio - wypowiedział, wykonując w powietrzu dwa szybkie ruchy, jakby strząsał
coś z różdżki. Na ułamek sekundy w książce pojawił się zarys drugiej książki, ale
zamigotał i szybko zniknął. - Geminio! - powtórzył głośniej i mocniej szarpnął
różdżką, lecz jedyną reakcją był nieco wyraźniejszy kształt książki, który jednak
zniknął równie szybko, jak za pierwszym razem. - Co się dzieje? - mruknął. -
Przecież to nie jest trudne. Widziałem, jak Hermiona to robiła.
Severus przerwał pisanie i podniósł głowę, spoglądając na Harry'ego.
- Jeszcze raz przeczytaj w podręczniku jaki ruch należy wykonać różdżką, Potter.
Chłopak zajrzał do leżącej obok, otwartej książki.
- "Skieruj różdżkę na obiekt i wykonaj dwa oddzielne, pionowe uderzenia różdżką.
Pamiętaj, że mają one być oddzielone od siebie i wykonane z dużą siłą i precyzją."
No przecież tak właśnie robię. Uderzam różdżką, o tak. - Trzepnął różdżką powietrze.
- Robię przerwę i uderzam jeszcze raz. - Wykonał ruch ponownie i spojrzał z
oczekiwaniem na Snape'a, który odłożył pióro, oparł się w fotelu i wbił w niego na
wpół zirytowane, na wpół rozbawione spojrzenie.
- A czy pomyślałeś o tym, że "oddzielne" nie zawsze oznacza "rozdzielone odcinkiem czasu", ale na przykład także i przestrzenią? - Harry spojrzał na niego tępo. Severus pochylił się do przodu i splótł dłonie. - Powiedz mi, Potter, w jaki sposób zamierzasz
stworzyć duplikat książki w tym samym miejscu, w którym znajduje się ta książka? -
Harry zmarszczył brwi i spojrzał na stół. I wtedy zrozumienie uderzyło w niego niczym
konar Wierzby Bijącej.
- Mam to drugie uderzenie wykonać obok, wskazując miejsce, w którym powinna
pojawić się kopia - powiedział takim tonem, jakby właśnie odkrył nowe prawo.
- Brawo - rzekł jowialnie mężczyzna, a Harry poczuł się wyjątkowo głupio, że sam się
tego nie domyślił.
Rzucił zaklęcie po raz kolejny, ale tym razem korzystając z porady Severusa i
uśmiechnął się szeroko, kiedy obok książki do Eliksirów pojawiła się druga,
identyczna.
Ćwiczył różne zaklęcia przez kolejne pół godziny, a gdy robił coś źle, Severus co
jakiś czas dawał mu wskazówki.
Kiedy skończył i ponownie usiadł w fotelu, odetchnął głęboko czując zadowolenie z
siebie, ponieważ wykonał naprawdę dużo pracy.
- Dziękuję, Severusie - powiedział, obserwując jak Snape zwija ostatni kawałek
zapisanego drobno pergaminu. - Nie spodziewałem się, że masz aż tak rozległą
wiedzę. Jestem naprawdę pod wrażeniem. Gdyby nie ty, to nie dałbym rady sam
nauczyć się tego wszystkiego. Szkoda, że nie mogę cię mieć zawsze pod ręką, kiedy
czegoś nie wiem. Jesteś niesamowity - wyszczerzył się. Mężczyzna rzucił mu
nieokreślone spojrzenie i Harry mógłby przysiąc, że jego oczy promieniowały...
czymś ciepłym i jeżeli nie byłoby to aż tak niemożliwe, to Harry mógłby przysiąc, że
także czymś... radosnym. I zdumiał się, kiedy na jego twarzy dostrzegł również z
trudem tłumiony uśmiech. Ale być może tylko to sobie wyobraził, ponieważ po chwili
oblicze Severusa powróciło do swego zwykłego surowego wyrazu. Kąciki ust były
tylko nieznacznie uniesione. Wyglądało na to, że było to po prostu zwykłe kpiące
skrzywienie.
Jednak po chwili zamyślenia Harry stwierdził, że nie, nie mogło mu się przewidzieć.
Znał już Severusa, nauczył się czytać z jego twarzy. I zrozumiał, co oznaczała ta
reakcja. Severus ucieszył się z komplementu. Tak po prostu. Przecież nikt go do tej
pory nie chwalił, a przynajmniej Harry tak podejrzewał. Snape'owi zrobiło się miło,