świątecznej. I wyglądało na to, że postara się o to, aby był piekielnie trudny.
Harry uśmiechnął się do siebie i powrócił do czytania. Rozdział, przez który próbował
przebrnąć wydawał mu się nawet zrozumiały, do czasu aż dotarł do skutków
ubocznych. Nie miał obok siebie Hermiony, która zazwyczaj była pomocna przy tego
typu problemach, ale przecież miał Severusa. Może nie będzie zły, jeżeli Harry o coś
go zapyta?
- Severusie... - zaczął cicho. Mężczyzna podniósł głowę, najwyraźniej czekając na
dalszą część zdania. - Mogę cię o coś zapytać? Nie rozumiem pewnej kwestii.
- A to nowość - prychnął Snape. Harry zacisnął usta.
Doprawdy, mógłby już sobie darować tę kpinę.
- Już nic - odpowiedział mruknięciem i wrócił do czytania.
- Potter, nie zachowuj się jak jakiś obrażalski dzieciak.
Harry podniósł wzrok i spojrzał twardo na Severusa.
- Po prostu chciałbym, żebyś od czasu do czasu powstrzymywał się od złośliwych
komentarzy dotyczących mojej wiedzy czy czegokolwiek innego. Byłbym naprawdę
wdzięczny.
Mistrz Eliksirów przez chwilę wpatrywał się w niego nieruchomo. Harry nie odwrócił
wzroku. Musi w końcu załatwić tę sprawę, nie może za każdym razem tego
ignorować. Wiedział, że Snape ma taki sposób bycia i nic tego nie zmieni, ale mógłby
się czasami powstrzymywać. Chociaż czasami.
- Pomyślę o tym - odparł po chwili mężczyzna. - Słucham, o co chciałeś zapytać?
"Pomyślę o tym"... W końcu był to jakiś początek. Harry naprawdę przez moment
sądził, że Snape go wyśmieje. Cieszył się, że tego nie zrobił.
- Co to jest wstrząs anafiklektyczny? Tutaj jest napisane, że nie należy eliksiru
podawać osobom uczulonym na ikrę jeżanek, ponieważ może u nich wystąpić ten
wstrząs.
- Po pierwsze jest to wstrząs anafilaktyczny, Potter, a po drugie... czy znasz kogoś,
kto jest na coś uczulony?
Harry szybko przeszukał swoją pamięć. Przypomniał sobie, jak pewnego razu Dudley
został użądlony w policzek przez pszczołę, strasznie spuchł, dostał jakichś drgawek i
musiał zostać odwieziony do szpitala. Ciotka Petunia kazała mu później przez całe
wakacje nosić na głowie siatkę, która wyglądała jak woalka i Harry miał świetną
zabawę, kiedy ktoś robił sugestywne uwagi na temat nowego nakrycia głowy
Dudleya.
Pokiwał głową.
- Wstrząs anafilaktyczny występuje wtedy, kiedy osoba uczulona na dany alergen ma
z nim bezpośredni kontakt. Organizm doznaje szoku, co może objawiać się
drgawkami, krwotokami, puchnięciem, zagrażającą życiu wysypką, dusznościami i
boleściami.
Harry ponownie skinął głową, przypominając sobie swoje plany dotyczące
wpuszczenia do pokoju Dudleya kilku pszczół. Dobrze, że tego nie zrobił. Nawet
Dudley na to nie zasługiwał.
- Coś jeszcze? - zapytał Severus z niecierpliwością w głosie.
- Nie, dzięki - mruknął Harry i ponownie zagłębił się w lekturze. Jednak po jakimś
czasie, w połowie kolejnej strony, zmarszczył brwi. - Nie rozumiem - wymamrotał do
siebie. Poczuł na sobie wzrok Snape'a. Podniósł głowę i zauważył, że mężczyzna ma
nienaturalnie mocno zaciśnięte usta. - Tutaj jest napisane, że kłącza kłaposkrzeczek
trzeba pokroić i posiekać.
- Tak? - zapytał w końcu Severus, kiedy Harry nie odezwał się już więcej, wpatrując
się w tekst ze zmarszczonymi brwiami.
- Przecież to jest to samo - powiedział w końcu Gryfon. - Jak można coś
jednocześnie pokroić i posiekać? Rozumiem, gdyby było na przykład "pokroić i
zmiażdżyć" albo "pokroić i rozetrzeć"...
- Potter... - rzekł powoli mężczyzna, przerywając paplaninę Harry'ego. - Czy ty
naprawdę nie nauczyłeś się niczego przez te sześć lat? Zaczynam mieć obawy, że w
twoim przypadku nawet i pięćdziesiąt by nie wystarczyło.
Harry skrzywił się. No tak, najwyraźniej Snape prędzej odgryzłby sobie język niż
powstrzymał się od kpiny.
- To nie o to chodzi. Tylko że to po prostu... nie ma sensu. A później wrzeszczysz na
nas, że źle uwarzyliśmy eliksir.
Mistrz Eliksirów zamknął oczy. Wyglądało to tak, jakby prosił duchy o cierpliwość.
- Czy możesz mi powiedzieć, na czym polega krojenie? - zapytał, kiedy uniósł
powieki.
- Bierzesz kłącze i kroisz je na małe kawałki.
- Dobrze. A siekanie?
- No... to jest to samo, tylko że robisz mniejsze kawałki. Ale po co kroić na większe
kawałki, a później na mniejsze? Nie można od razu posiekać?
- Po kolei. Kiedy kłącze albo cokolwiek innego wypuszcza więcej soku? Podczas
krojenia czy siekania?
Harry zamyślił się i próbował sobie przypomnieć zajęcia w klasie. Jakoś nigdy nie
zwracał na to uwagi. Po prostu ciął wszystko na kawałki.
- No... ee... chyba podczas siekania.
- Dokładnie, przyciskasz wtedy roślinę mocniej i częściowo podczas tego procesu
miażdżysz ją szybkimi ruchami noża. Podczas krojenia robisz to delikatniej - piłujesz
kłącza, nie masakrując ich aż tak bardzo, dzięki temu wyciskasz z nich mniej soku.
Ale jeżeli połączysz krojenie i siekanie, wtedy ogólna ilość wyciśniętego z rośliny
soku jest większa niż podczas zwykłego krojenia i zwykłego siekania, a to, co
pozostanie nie jest jedną wielką miazgą, która zazwyczaj pozostaje po waszym