wiadomość Schowek. Teraz! i, wykręcając się potrzebą pójścia do toalety, biegł w
umówione miejsce, gdzie czekał już na niego Severus. Nie marnowali czasu na
zbędne rozmowy, zdarzało się, że nie zamieniali ze sobą nawet słowa. Po prostu
mężczyzna brał go przy ścianie, dysząc mu do ucha i niemal miażdżąc go w swoich
dłoniach, jak gdyby pragnął go tak bardzo, że mógłby go zetrzeć na proch. Czasami
Harry miał zadrapania na policzku od chropowatych, kamiennych ścian schowka albo
pełnej drzazg powierzchni drzwi, ale Severus zawsze skrupulatnie usuwał wszystkie
ślady, pozostawiając jedynie te niewidoczne dla oka.
Po jakimś czasie Harry również zaczął wysyłać mu takie "zaproszenia na spotkania".
Jednak Mistrz Eliksirów nie zawsze się na nie stawiał, chociaż jeżeli już to robił, to
zawsze z pewną dozą nonszalancji, jak gdyby próbował udawać, że zjawił się tam
przypadkowo i po prostu przechodził obok. Lecz kiedy już dobrał się do Harry'ego, to
robił to z takim zapałem, że za każdym razem Harry musiał się głęboko zastanawiać,
zanim ponownie wysyłał zaproszenie.
Ale i tak to robił.
*
Cholera!
Nie powinien był na niego patrzeć. Czuł, że jest twardy, a przecież za dziesięć minut
zaczynają się Eliksiry!
Westchnął i ponownie zerknął na siedzącego przy stole nauczycielskim Severusa.
Jeszcze nigdy nie robili tego przed Eliksirami... W zasadzie to sam nie wiedział
dlaczego. Podejrzewał, że zapewne istnieje jakiś powód, ale w tej chwili jakoś nie
miał ochoty się nad nim zastanawiać. Miał ochotę tylko na jedno.
A tam! Walić to wszystko!
- Zapomniałem czegoś - rzucił do Rona i Hermiony, wstając od stołu. - Idźcie beze
mnie. Dołączę do was.
Nie czekając na odpowiedź, ruszył w kierunku wyjścia z Wielkiej Sali, bardzo
wyraźnie czując na sobie odprowadzające go spojrzenie ciemnych oczu. Kiedy tylko
minął drzwi, wsadził rękę do kieszeni, zacisnął ją na kamieniu i wysłał:
Schowek. Teraz!
Zarzucił torbę na ramię i pobiegł na drugie piętro. Wśliznął się do schowka i zapalił
różdżką stojącą na półce świecę.
Rzucił torbę w kąt i oparł się o ścianę, zastanawiając się, czy Severus się zjawi.
Wpatrywał się w drzwi niczym jastrząb, słysząc bicie własnego serca oraz krew
przepływającą przez jego ciało i kumulującą się w podbrzuszu, kiedy tylko wyobrażał
sobie, co będą robić.
Czuł, że z niecierpliwości drżą mu ręce. Musiał sobie ulżyć chociaż na chwilę.
Ostrożnie zsunął spodnie na biodra i dotknął swojego ciepłego penisa, czując
natychmiastowe szarpnięcie w okolicach lędźwi.
Och, lepiej tego nie robić! Nie, lepiej zaczekać na te długie, pajęcze palce, które już
niedługo owiną się wokół niego i...
Klamka poruszyła się i Harry poczuł, że jego serce przemieściło się aż do gardła.
Drzwi otworzyły się i do środka wśliznął się Severus.
- Potter. Zdajesz sobie sprawę, że za chwilę obaj powinniśmy być na lekcji? - zapytał
szeptem, stojąc przy samych drzwiach i nie zbliżając do chłopaka, chociaż jego
zmrużone oczy zachłannie przesunęły się wzdłuż całej sylwetki Harry'ego, najdłużej
zatrzymując się na coraz bardziej ekspresyjnie domagającej się uwagi erekcji. - Być
może po Eliksirach...
- Mamy jeszcze całe siedem minut - szepnął zadziornie Harry, zbliżając się do
Severusa i spoglądając w górę na jego zaciśnięte w cienką linię usta. Mężczyzna
wzdrygnął się lekko i oblizał wargi. Jego oczy zdawały się błyszczeć czymś znacznie
gorętszym niż tylko odbitym w nich światłem świec. - Jeżeli się pospieszymy... -
mówił dalej Harry z tym samym zuchwałym uśmiechem na ustach - ...to może
będziemy nawet przed wszystkimi.
Nie czekając na odpowiedź najwidoczniej walczącego ze sobą Severusa, sięgnął do
jego zamka i rozsunął go. Wsunął dłoń w spodnie, zacisnął palce wokół ciepłego
penisa i wyciągnął go. Był taki gruby i ciężki. Idealny.
Powoli, niemalże leniwie przesunął dłoń wzdłuż trzonu, naciągając napletek i
rozkoszując się widokiem głębokiej zmarszczki przyjemności, która pojawiła się na
czole Severusa. Mężczyzna przymknął oczy i westchnął. Harry przesunął dłoń z
powrotem, czując pod palcami twarde, pulsujące żyłki. Stanął na palcach, przysunął
twarz do ucha Severusa i wyszeptał:
- Chcę, żebyś mi go wsadził...
To stało się niemal natychmiast. Mężczyzna wydał z siebie głośny, prawie zwierzęcy
pomruk, odwrócił go szarpnięciem i rzucił na ścianę. Harry usłyszał odgłos
rozrywanego materiału i dopiero po chwili zorientował się, że to jego koszula. W tym
samym momencie poczuł gorące, opętańcze pocałunki na karku i plecach oraz śliską
erekcję wbijającą się w niego tak gwałtownie, że na chwilę stracił dech w płucach.
Zanim zdołał rozgraniczyć te dwa doznania, dołączyło jeszcze trzecie. Chłodna dłoń,
oplatająca się wokół jego rozgrzanego penisa. Przesuwająca się po nim w rytmie
pchnięć. Obciągająca mu. Ściskająca i maltretująca jądra. I wyciągająca z niego
orgazm niemal siłą.
Doszli prawie w tym samym momencie. Harry pierwszy, drapiąc kamienne ściany i
przyciskając do nich rozgrzane wargi. Snape chwilę później, dysząc ciężko i wbijając
zęby w nagie ramię Harry'ego.
Przez chwilę jedynym dźwiękiem w niewielkim pomieszczeniu były dwa nierówne,