dać to Severusowi. Odsunął pudełko i sięgnął na samo dno kufra, gdzie odnalazł

zielony kamień. Z wyblakłą już wiadomością:

Wszystko z tobą w porządku, Potter?

Harry zagryzł wargę. Snape musiał mu to przysłać w nocy, po tym, jak Harry nie

wysłał mu "dobranoc". Niech to szlag! Jak mógł o tym zapomnieć? A jeżeli Severus martwił się o niego przez całą noc?

Nie, wróć. Przecież Severus chyba nie martwiłby się o niego przez całą noc... Nie, z

pewnością nie. Po prostu... pewnie zdziwił się, że Harry nic mu nie wysłał i chciał się

dowiedzieć, co się dzieje. Tak, pewnie tak. Severus nie należał do osób, które

martwiłyby się z takiego powodu.

Westchnął, zastanawiając się, co odesłać i w końcu zdecydował się na:

Przepraszam, ale zostawiłem kamień w kufrze, a potem byłem zmęczony i

poszedłem spać. I dopiero teraz wstałem. Nie gniewaj się.

A po chwili dodał jeszcze:

Przyjdę wieczorem.

Co prawda miał zamiar iść tylko po to, aby wytłumaczyć Severusowi, dlaczego nie

może zostać, ale przecież... przyjdzie.

Schował kamień do kieszeni w tej samej chwili, w której do dormitorium wpadł Ron.

- No w końcu wstałeś. Wiesz może, gdzie się podziewa Hermiona? Próbowałem

napisać wypracowanie z Astronomii, żeby zdążyć przed imprezą, ale mam problem.

A jej od wczoraj nigdzie nie ma.

Harry westchnął. Czekała go chyba długa rozmowa...

***

Kiedy zatrzymał się przed tak dobrze znanymi drzwiami, ogarnęły go wątpliwości.

Może nie powinien był się zgodzić? Może powinien odmówić Hermionie?

Zastanawiał się nad tym przez cały dzisiejszy dzień, ale za każdym razem, kiedy

przypominał sobie jej zaczerwienione oczy, przygniatało go poczucie winy. Ostatnio

naprawdę kompletnie nie miał dla nich czasu, a Hermiona zawsze mu pomagała,

jeżeli miał jakiś problem, nie mógłby teraz odwrócić się od niej plecami, nieważne jak

bardzo wolałby spędzić ten wieczór z Severusem. Przecież będą mieli jeszcze setki

innych wieczorów... prawda?

Z ciężkim westchnieniem dotknął drewnianej powierzchni drzwi i wszedł do gabinetu.

W środku zdjął z siebie pelerynę niewidkę i podszedł do kolejnych drzwi, jednak

przez kilka chwil po prostu się w nie wpatrywał, zanim w końcu zdecydował się

zapukać. Czuł się tak, jakby najadł się kamieni, które teraz nieznośnie ciążyły mu w

żołądku. Drzwi otworzyły się niemal natychmiast, kiedy tylko ich dotknął, ukazując

wysoką, ciemną sylwetkę. Severus miał zmrużone oczy i zaciśnięte usta, które

wykrzywiły się w szyderczy grymas, kiedy tylko jego wzrok padł na stojącego w progu

Harry'ego.

- Och, a więc postanowiłeś przyjść... Cóż za niespodzianka - wypluł z siebie,

odwracając się plecami do Harry'ego i ruszając w stronę fotela.

- Wystarczyłoby zwykłe "dobry wieczór" - wymruczał Harry, wchodząc do środka.

Cóż, spodziewał się, że Severus nie będzie w najlepszym nastroju, ale nie myślał, że

będzie aż tak źle...

Mężczyzna opadł na fotel i sięgnął po w połowie opróżnioną szklankę. Harry zerknął

na stojącą obok butelkę. Była niemal pusta.

No to jeszcze gorzej...

- No siadaj - mruknął Severus, wypijając jednym haustem resztę zawartości szklanki.

- Zamierzasz tam stać przez cały wieczór?

Harry wziął głęboki oddech, obserwując, jak mężczyzna przechyla butelkę i wylewa

do szklanki resztkę trunku.

- Ja.... przyszedłem tylko, żeby ci powiedzieć... - przełknął ślinę, gdyż miał wrażenie, jakby jego gardło nagle się ścisnęło, nie pozwalając mu wydusić z siebie słowa - ...że

nie mogę zostać.

Ręka z butelką zawisła w powietrzu i przez kilka sekund wydawało się, że czas się

zatrzymał. Harry próbował wyczytać coś z twarzy Severusa, ale była przykryta

kurtyną włosów. Po chwili czas ruszył ponownie i mężczyzna bardzo ostrożnie

odstawił butelkę z powrotem na stolik, chociaż Harry miał dziwne wrażenie, że ściska

ją trochę zbyt mocno. Pomyślał, że chyba powinien jakoś się wytłumaczyć, nawet

jeżeli wydawało mu się, że każde kolejne słowo może być jego ostatnim.

- Ja... dzisiaj jest impreza w Pokoju Wspólnym, a Hermiona pokłóciła się z Ronem i

poprosiła, żebym z nią poszedł. A ja nie mogłem odmówić, bo ostatnio ciągle tylko...

- Zamknij się i wyjdź.

Słowa, które przecięły powietrze, wydawały się dobiegać z bardzo daleka.

Harry zacisnął usta i oblizał wargi. Snape nie wrzeszczał na niego ani nim nie rzucał.

Nie było tak źle. Ale coś w tym głosie niepokoiło go... Nie miał jednak czasu, aby

teraz się nad tym zastanawiać, ponieważ odczuwał zbyt dużą ulgę.

- Przepraszam - wymamrotał w podłogę. - Następnym razem zostanę, obiecuję. Tak

bardzo...

- Skoro tak bardzo chcesz iść, to po co tu jeszcze stoisz? - warknął Severus, nie

odwracając głowy od kominka i nie spoglądając na niego.

Harry zagryzł wargę. Chyba lepiej będzie się ulotnić, zanim Severus się rozmyśli.

Najwidoczniej niepotrzebnie aż tak bardzo się obawiał.

- To... do zobaczenia - mruknął i odwrócił się do drzwi. Kiedy znalazł się za nimi,

odetchnął głęboko. Nie poszło tak źle, jak sądził. Myślał, że Snape będzie mu

wypominał to wyjście z Ginny, ale może w końcu sam stwierdził, że przesadza.

Chociaż w świetle tego, co się wydarzyło, kiedy Harry założył krawat od niej, takie

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги