stali Harry i Ginny. Wyciągnął przed siebie rękę. Harry widział długie palce,

zaciskające się w powietrzu i zbliżające coraz bardziej. Zapomniał, jak się oddycha.

Wiedział, że to już koniec.

Palce zacisnęły się na pelerynie i przez twarz mężczyzny przepłynął wyraz triumfu.

Gwałtownym szarpnięciem przyciągnął ją do siebie, a wtedy, kiedy jego wzrok padł

na wciśniętych w ścianę Harry'ego i Ginny... triumf zamienił się w osłupienie tak

wielkie, iż Harry miał wrażenie, że mężczyzna także zapomniał jak się oddycha. Jego

rozszerzone, czarne oczy przeniosły się z przerażonej twarzy Harry'ego na kulącą

się u jego boku Ginny i powoli przesunęły w dół, poprzez rozczochrane włosy,

pomiętą, niemal całkowicie rozpiętą bluzkę oraz czerwone malinki pokrywające szyję

dziewczyny.

Kiedy ciemne, błyszczące dziwnie oczy mężczyzny przeniosły się z powrotem na

Harry'ego, chłopak zobaczył w nich tylko jedno... potworną nienawiść. Jakby nagle

wszystko zniknęło, pozostawiając jedynie ziejącą, jadowitą, piekielną odrazę. Jakby

nagle cofnęli się o kilka miesięcy wstecz, do tamtego dnia, w którym wszystko się

zaczęło...

I Harry czuł, że zaraz osunie się po ścianie, ponieważ Severus... jego Severus

patrzył teraz na niego w taki sam sposób... jak przez całe sześć lat.

* "I will remember you" by Sarah McLachlan

--- rozdział 48 ---

48. One day before everything changed

It's a sad, sad situation

And it's getting more and more absurd

Why can't we talk it over

What have I got to do to be heard

What do I say when it's al over

And sorry seems to be the hardest word

What do I do when lightning strikes me

And I wake to find that you're not there*

Jeżeli jeszcze raz przyłapię cię z nią sam na sam, nie będę słuchał żadnych

wyjaśnień. Żadnych.

Echo tych słów odbiło się w głowie Harry'ego tak wyraźnie, jakby Severus

wypowiedział je przed chwilą. I kiedy wpatrywał się w te przewiercające go, płonące

nienawiścią oczy, wiedział, że nic, co powie, nie będzie wystarczające... Ale musiał

spróbować!

- Panie profesorze... - zaczął drżącym głosem. Każde słowo wydawało się ranić mu

przełyk. - To nie to, co pan myśli. Przysięgam.

- Milcz! - Głos, który wydobył się spomiędzy cienkich warg, był niczym wykuty z lodu.

Tak ciężki, twardy i zimny... - Pan Potter i panna Weasley... przyłapani na gorącym

uczynku podczas intymnej schadzki... Czyżby uprawianie seksu w schowkach stało

się jakąś nową modą?

Harry poczuł, że żołądek wywraca mu się na drugą stronę.

Schowek. To było ich miejsce! A teraz Severus myśli, że oni... że on...

Przez jego głowę przesunął się cały ciąg sytuacji.

Coś mi wypadło i Snape natykający się na niego i Ginny w Sali Wejściowej.

Wszystko z tobą w porządku, Potter?, kiedy zapomniał wysłać mu "dobranoc".

Nie mogę zostać, kiedy miał spędzić wieczór ze Snape'em, podczas gdy naprawdę...

wyglądało to tak, jakby olał Snape'a, bo wolał spotkać się potajemnie z Ginny...

O kurwa!

Czuł wzbierającą panikę. Panikę, która nie pozwalała mu oddychać i wypowiedzieć

choćby słowa. Od czego zacząć? Co powiedzieć? Jak to wyjaśnić?

Tego się nie dało wyjaśnić!

- Ale to... - zaczął, mając wrażenie, że zaraz coś rozsadzi mu płuca.

- Jeżeli tak bardzo chcecie się parzyć, to proszę to robić poza granicami Hogwartu,

ponieważ w tym zamku dziwkarstwo nie będzie tolerowane! - przerwał mu Snape

podniesionym tonem. I Harry słyszał w tym głosie autentyczną nienawiść, spływającą

z gardła niczym jad, pragnącą kąsać, kąsać... - Oboje tracicie po pięćdziesiąt

punktów i możecie być pewni, że profesor McGonagall dowie się o tym, co tu zaszło.

Zapewne będzie zdruzgotana, że jej zacni Gryfoni rżną się po kątach jak króliki...

- My nie...

- ...ale czego można się było spodziewać po Weasleyach? - Pełne odrazy spojrzenie

mężczyzny przeniosło się na drżącą Ginny. - Nie potraficie nic więcej poza

rozkładaniem nóg i rozmnażaniem się jak szczury. Powinno się was wszystkich

wytępić. Szczególnie taką wywłokę jak ty.

Harry widział, jak oczy Ginny otwierają się z przerażenia i szoku i napływają do nich

łzy. Rozchyliła usta, żeby coś powiedzieć, ale Snape nie pozwolił jej na to,

kontynuując jeszcze bardziej mściwym, jeszcze zjadliwszym tonem. Jakby próbował

ukamienować ją słowami.

- Jeżeli okaże się, że jesteś w ciąży, zostaniesz natychmiast usunięta ze szkoły

razem ze swoim bękartem.

- Jak pan może...? - zaczęła Gryfonka, ale Harry przerwał jej, krzycząc desperacko:

- Ja jej w ogóle nie dotknąłem!

Brew Snape'a powędrowała w górę.

- Właśnie tego się po tobie spodziewałem, Potter - wysyczał mężczyzna, jakby Harry

w ogóle nic nie powiedział. - Wystarczy, że zainteresowała się tobą pierwsza lepsza

ladacznica, a ty już nie potrafiłeś się powstrzymać... Widocznie sława już całkowicie

przyćmiła ci umysł. Jesteś Wybrańcem, więc możesz mieć każdą, tak? Przecież nikt

nie odmówi Chłopcu, Który Przeżył!

Harry miał wrażenie, jakby każde słowo rozdzierało go na strzępy, kawałek po

kawałku.

Nie, nie, nie, nie, nie!

- Powiedz mu! - krzyknął, spoglądając na Ginny. Czuł, że zaraz eksploduje od

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги