Nad ranem zasnął na kilka godzin, zbyt zmęczony ciągłym czytaniem i obudził się na

podłodze, zmarznięty i przemęczony. Zdążył wrócić do dormitorium, zanim

ktokolwiek jeszcze wstał, położył się w łóżku i udawał, że spędził w nim całą noc.

Ron oczywiście nie omieszkał wypomnieć mu podczas śniadania, że wygląda tak,

jakby przebiegło po nim stado buchorożców, ale Harry puścił to mimo uszu.

Hermiona z kolei wyglądała na coraz bardziej zmartwioną jego wyglądem i nawet

zasugerowała mu udanie się do pani Pomfrey, ale jedno przekrwione spojrzenie,

które jej rzucił, wystarczyło, aby więcej o tym nie wspominała.

Lekcje... udało mu się jakoś przeżyć. Wróżbiarstwo było tak samo mętne, jak

zazwyczaj, na Historii Magii udało mu się trochę zdrzemnąć, a na Transmutacji

powtarzali zaklęcia przemian zwierząt w różne przedmioty. Zadziwiająco szybko

poszło mu zamienienie traszki w poduszkę. Wolał nie zastanawiać się, dlaczego.

Ku jego zaskoczeniu, McGonagall zaczepiła go po lekcji i zapytała, czy dobrze się

czuje, ponieważ wygląda jak chodząca śmierć. Harry wytłumaczył, że po prostu dużo

się ostatnio uczy i jest trochę przemęczony. Chyba mu nie uwierzyła, sądząc po jej

uniesionych brwiach, ale na szczęście nie drążyła dalej.

Zostały jeszcze tylko Eliksiry. Harry miał nadzieję, że Snape nie ma zamiaru

ponownie odgrywać tego samego teatrzyku, którym uraczył ich na ostatniej lekcji.

Było jeszcze gorzej.

Już od chwili, kiedy wszedł do klasy, Harry wyczuł na sobie jego taksujące

spojrzenie. Zdeterminowany, że tym razem nie pozwoli mu wytrącić się z równowagi,

zabrał się za przygotowywanie składników. Ale to nie spojrzenia Snape'a nie

pozwalały mu skupić się na pracy. Raczej zachowanie mężczyzny. Było... jeszcze

dziwniejsze niż ostatnio. Snape wydawał się być ciągle pogrążony w myślach. Przez

całą lekcję nie powiedział im ani słowa, poza "Eliksir redukujący. Składniki są na

tablicy. Do roboty", a potem usiadł przy swoim biurku, pochylił się nad pergaminami i tylko co jakiś czas podnosił znad nich wzrok, przesuwał spojrzenie po całej klasie,

najdłużej zatrzymując je na Harrym, a potem odwracał głowę w stronę ściany i przez

kilka długich chwil po prostu wpatrywał się w przestrzeń.

To było... deprymujące. Nawet Lavender i Parvati zaczęły szeptać pomiędzy sobą, a

do uszu Harry'ego co jakiś czas docierały strzępy ich rozmów, w których ciągle

powtarzało się jedno słowo: "Snape".

Głowa, która bolała Harry'ego praktycznie non stop od samego rana, teraz już niemal

pulsowała. Miał wrażenie, jakby coś się w niej rozrastało i próbowało ją rozerwać.

Jakby ktoś uderzał w nią młotkiem od środka.

Zdjął okulary, kilka razy przetarł oczy i założył je ponownie. Niemal natychmiast

poczuł na sobie płonące spojrzenie Mistrza Eliksirów, ale kiedy podniósł wzrok,

mężczyzna odwrócił głowę do ściany. Harry zauważył, że Snape wciąż obraca pióro

w palcach, najwyraźniej zupełnie nieświadomie. I że robi to z coraz większą

nerwowością.

Hermiona kilka razy zapytała, czy na pewno wszystko z nim w porządku, ponieważ

coraz częściej przerywał pracę i przecierał oczy albo masował skronie. Ból stawał się

nie do zniesienia. Chyba rzeczywiście będzie musiał w końcu się porządnie wyspać.

Nie pociągnie tak dłużej.

Lekcja przebiegła w całkowitej ciszy, poza jednym incydentem. Neville'owi wybuchł

kociołek. To nie była jakaś wielka niespodzianka, w tym roku zniszczył już trzy.

Znacznie większą niespodzianką była reakcja Snape'a. Zareagował dopiero wtedy,

kiedy wszyscy uczniowie wbili w niego wyczekujące spojrzenia. Szczególnie Ślizgoni,

którzy uwielbiali oglądać, jak opiekun ich domu miesza z błotem "tego żałosnego

Longbottoma". Ale Snape nie wyglądał na kogoś, kto zamierza mieszać kogokolwiek

z błotem. Wyglądał raczej jak ktoś, kto powrócił z bardzo daleka. Oderwał wzrok od

ściany, rozejrzał się po klasie i niedbale machnął różdżką w stronę zniszczonego

kociołka, usuwając rozlany eliksir i skorupy, po czym bez słowa powrócił do

przerwanej czynności, czyli wpatrywania się w ścianę.

Neville rozejrzał się ze zdumieniem, jakby szukał jakiejś podpowiedzi, co powinien

teraz zrobić. W końcu usiadł, spakował się i po prostu czekał na dzwonek, wciąż

wyglądając tak, jakby nie dowierzał, że rekin, który wszelkimi prawami natury

powinien go pożreć, po prostu machnął ogonem i sobie odpłynął.

Harry nie mógł się powstrzymać. Przyglądał się Snape'owi tak, jakby widział go po

raz pierwszy w życiu. Ale mógł to robić bez obaw, ponieważ wszyscy teraz patrzyli na

nauczyciela. Szepty pomiędzy uczniami ucichły dopiero po kilku minutach i wszyscy

powoli wrócili do pracy. Wszyscy poza Harrym. Wciął wpatrywał się w odwróconą do

ściany twarz Snape'a. I wtedy ta twarz poruszyła się i odwróciła w jego stronę.

Czarne oczy przemierzyły klasę i zatopiły się w oczach Harry'ego. Nie potrafił

odwrócić od nich wzroku. I nie potrafił uciszyć tego krzyku w swoim umyśle:

"Przestań się tak zachowywać! Przestań! Przestań!"

Po chwili brwi mężczyzny zmarszczyły się, jakby zobaczył na twarzy Harry'ego coś,

Перейти на страницу:

Поиск

Книга жанров

Похожие книги