- Dlaczego? Dlaczego nie mogę uczyć się tego, co uważam za najlepsze dla siebie?
Nikt w tej szkole nie chce mnie niczego nauczyć, a kiedy sam próbuję, to wszyscy mi
to uniemożliwiają.
- Potter, czy ty naprawdę nie rozumiesz, z jak mrocznymi siłami próbujesz igrać? To
nie są zaklęcia domowe ani głupie dowcipy, które możesz rzucać sobie ot tak, dla
rozrywki. Każde z nich wyszarpuje z ciebie kawałek duszy. Kawałek
człowieczeństwa. Tak, dają ci poczucie siły, poczucie władzy, ale tylko przez chwilę.
Na tyle jednak długą, by się od tego uzależnić. A kiedy już raz zaczniesz je rzucać,
nigdy nie przestaniesz. Są jak nałóg. Niszczą ciebie i wszystko wokół, wszystko, co
znasz. Myślisz, że jakikolwiek Śmierciożerca zachowywał się tak bestialsko od
samego początku? Myślisz, że od początku, bez mrugnięcia okiem, palił, obdzierał
ze skóry i stosował najbrutalniejsze tortury? Do tego wszystkiego doprowadziła ich
Czarna Magia, którą ty tak bezmyślnie chciałeś wpuścić do swojej duszy, chciałeś
pozwolić jej zapuścić w niej korzenie. I teraz pytasz, dlaczego ci na to nie
pozwoliłem?
Harry wpatrywał się w Severusa z mieszaniną niedowierzania i przerażenia. Brwi
mężczyzny były ściągnięte, usta zaciśnięte w bladą linię, a na policzkach pojawił się
niewyraźny odcień gniewu i wzburzenia.
- Ale ten sen... - zaczął niepewnie Harry.
- Jeżeli chodzi o sen, to nie chcę, żebyś dalej zawracał sobie nim głowę. Nic takiego
się nie wydarzy, zapewniam cię - odparł niezwykle zdecydowanym, pewnym siebie
głosem. Harry'ego dziwiła trochę ta pewność.
- Skąd możesz wiedzieć? - zapytał. - Nie widziałeś tego. Nie wiesz, jakie to było
realne...
- Ale wiem, jak odróżnić projekcję zastraszonego umysłu od wizji sprowadzanych
przez Czarnego Pana. Musisz mi zaufać. - Coś w spojrzeniu mężczyzny zmieniło się.
Harry zmarszczył brwi. W końcu Snape był Mistrzem Oklumencji. Znał się na tym.
Harry nie miał powodu, by mu nie ufać.
- Dobrze - odparł cicho, wykrzywiając wargi w niewyraźnym uśmiechu.
Zapadła cisza. Snape przypatrywał mu się uważnie, jakby się nad czymś
zastanawiał, i to bardzo głęboko. Ale w końcu poruszył się i spuścił głowę, wbijając
spojrzenie w jeden z guzików znajdujących się na koszuli Harry'ego.
- Wydaje mi się, że powinniśmy na trochę wyrwać się z tego zamku. Co powiesz na
małą wyprawę do Hogsmeade? Jutro wieczorem?
Oczy Harry'ego rozszerzyły się.
- Do Hogsmeade? Chcesz iść ze mną do Hogsmeade? - zapytał osłupiały.
Snape przeniósł spojrzenie na podłokietnik fotela.
- Powinniśmy oderwać się od tego wszystkiego. Dobrze nam zrobi spędzenie trochę
czasu poza szkołą, poza jej murami. Takie chwilowe odetchnięcie, by wszystko
wróciło do normy.
Harry wpatrywał się w niego z oszołomieniem.
Do... do Hogsmeade? Severus zapraszał go do Hogsmeade? Przecież do
Hogsmeade zawsze chodziło się na randki! Czyżby Severus właśnie zaprosił go na...
na...? O cholera!
- Ja... To znaczy jasne, że pójdę z tobą do Hogsmeade. Chętnie. Nie ma sprawy -
wymamrotał, czując szaleńcze bicie własnego serca. Może Snape chciał mu tą ran...
tym wyjściem wynagrodzić te dwa tygodnie?
Snape oderwał wzrok od podłokietnika i przeniósł go na dywan. Harry miał dziwne
wrażenie, że mężczyzna unika kontaktu wzrokowego.
- Mam nadzieję, iż zdajesz sobie sprawę z tego, że nikt nie może o tym wiedzieć?
Nie możesz nikomu, absolutnie nikomu powiedzieć. I musisz być bardzo ostrożny.
Nikt nie może cię zobaczyć.
Harry'ego dziwiły te instrukcje. O co Severusowi chodziło? Przecież zawsze był
ostrożny. Nikt nigdy nie odkrył, gdzie znika wieczorami.
- W porządku - odpowiedział.
Snape zerknął w bok, na płonący w kominku ogień. Wciąż nie chciał spojrzeć
Harry'emu w oczy.
- Doskonale. W takim razie przyjdziesz do mnie wieczorem, po kolacji. A później...
udamy się tam razem.
- Dobrze. - Harry nie potrafił ukryć uśmiechu. Naprawdę pójdzie ze Snape'em do
Hogsmeade! To było niewiarygodne! - Co będziemy robić? - zapytał z zapałem.
- Dowiesz się jutro - odparł Severus, nie odrywając spojrzenia od płomieni.
Harry zmarszczył brwi. To wszystko było bardzo tajemnicze. A przez to również
niewiarygodnie... ekscytujące.
- Szykujesz dla mnie jakaś niespodziankę? - zapytał, uśmiechając się zadziornie.
Severus drgnął i zacisnął usta. Nie odpowiedział, a jedynie skinął lekko głową.
Dziwne. Wcale nie wyglądał na zadowolonego.
Po chwili jednak odwrócił głowę i spojrzał prosto na Harry'ego. Jego twarz była
opanowana i nieporuszona, a oczy wydawały się być pozbawione jakiegokolwiek
wyrazu.
Ale Harry był zbyt uradowany, by się nad tym głębiej zastanawiać. Rozpierało go
szczęście.
Wprost nie mógł doczekać się jutrzejszego dnia. Jutro... pójdzie z Severusem do
Hogsmeade! Miał przeczucie, że to będzie najcudowniejszy dzień jego życia!
54. Desiderium Intimum
Touch my tears with your lips
Touch my world with your fingertips*
Harry wszedł do słabo oświetlonej kilkoma tylko świecami oraz kominkiem komnaty.
Severus siedział w fotelu z nogą założoną na nogę i szklanką whisky w ręku.
- Dobry wieczór, Severusie - powiedział Harry, uśmiechając się. Na oparciu fotela