— Długo nad tym myślałeś? — parsknął esthlos. — Coś ty sobie właściwie uroił?

Abel wypuścił powietrze z płuc. Zgarbił się, wbijając spojrzenie między swoje stopy.

— Nic.

Pan Berbelek również się pochylił. Ścisnął ramię syna. Chłopak nie podniósł oczu.

— Co? — powtórzył Hieronim, znacznie ciszej, prawie szeptem.

Abel pokręcił głową.

Pan Berbelek nie nalegał. Czekał. Zegar w holu wydzwonił powoli jedenastą. Ulicę dalej pijak wyśpiewywał sprośną wyliczankę, wreszcie zgarnęła go straż miejska, to też usłyszeli w nocnej ciszy. Co chwila coś trzeszczało i skrzypiało w pogrążonym w ciemności domu, oddech starego budynku. Pan Berbelek nie cofał ręki.

— W Bresli, w bibliotece akademejskiej — zaczął mrukliwie Abel — kiedy studiowałem dzieje Polan… W końcu wszystko sprowadza się do historii najnowszej, do świata dokoła. Nauczyciel polecił mi Czwarty sen Czarnoksiężnika Kreszczowa. Jesteś, jest pan w indeksie.

— Ach. No tak.

— Oblężenie Kolenicy, 1183, cały rozdział. Kreszczow nazywa pana „największym strategosem naszych czasów”. Ja oczywiście słyszałem wcześniej, i od matki —

— O?

Abel zarumienił się.

— Pomyślałem sobie: z jego nasienia poczęty, z jego Formy, cóż bardziej naturalnego? To jest szlachetne marzenie, pójść w ślady swego ojca. Strategos Abel Latek. Będzie pan się śmiał.

— Mój ojciec, twój dziadek, on był kancelistą urgrabiego.

— Będzie pan się śmiał.

— Nie. Zadatki masz, to przecież ty namówiłeś Marię, by wysłała was do mnie, prawda? Chociaż nie chciała. I w końcu pewnie tak ją ulepiłeś, że sama siebie przekonała, iż to od początku był jej pomysł.

Abel wzruszył ramionami.

Pan Berbelek puścił rękę syna, wyprostował się. Coś się w nim burzyło, formował się prąd konwekcyjny emocji, coś, czego nie ośmielał się nazwać ambicją — zapowiedź wielkiego głodu satysfakcji, pragnienia dumy. Mógłbym jeszcze być wielki! Mógłbym na powrót wzrosnąć pod niebiosa! W ciele Abla. Bo tylko Forma jest nieśmiertelna. Mógłbym! Mogę!

— Nie bardzo wiem, jak ty to sobie wyobrażasz — mruknął z obojętną twarzą. — Widzisz, kim teraz jestem. To już prędzej ja przy tobie zdziecinnieję, niż ty przy mnie dorośniesz.

— Nie sądzę.

— Nie sądzisz.

— Wszedłeś do pokoju, sekunda, dwie — i nie byliśmy w stanie oderwać od ciebie oczu. Tak gwiazdy i planety obracają się dokoła Ziemi.

— Lepiej idź ty już spać, zaczynasz ulatywać w poezję. Jakie macie plany na jutro?

— Mhm, obejrzeć miasto, oczywiście.

* * *

Miasto książęce Vodenburg założone zostało w roku 439 Ery Alexandryjskiej jako fort rzeczny u ujścia Meuzy, strzegący bezpieczeństwa śródlądowej żeglugi i pobierający myto dla lokalnego namiestnika macedońskiego. Istniejące tu wcześniej osady rybackie zniszczyły wielokrotne najazdy — dzisiaj ani po tych osadach, ani po pierwotnym rzymskim forcie nie pozostał najmniejszy ślad.

W pierwszych wiekach Po Upadku Rzymu, w czasie Wojen Kratistosów, gdy ustalała się równowaga polityczna i hilemorficzna w Europie oraz Afryce Alexandryjskiej, Vodenburg zyskał na znaczeniu na skutek wściekłego morfingu dorzecza Reinu. Tam przebiegał wówczas front, obszar nakładania się koron kratistosów. Jeszcze przez długie lata ziemia nie nadawała się do zamieszkania ani Rein do żeglugi.

Do siódmego wieku PUR Vodenburg pozostawał wszakże zaledwie stolicą pomniejszej prowincji królestwa Franków. Dopiero po roku 653, po wygnaniu kratisty Illei, gdy uścisk kratistosów na kerosie Europy nieco zelżał, Neurgia zdołała wybić się na względną niepodległość. Jej stolica z czasem zyskała na znaczeniu jako jedno z głównych miast kupieckich Europy. Przez kilka wieków była nawet miastem rezydenckim pomniejszego kratistosa, który wszedł tu w lukę między anthosami sąsiadujących Potęg. Siła Formy Grzegorza Ponurego pozwoliła Vodenburgowi do reszty zaćmić graniczne grody nad Reinem i południowe miasta frankońskie.

Kolonizacja Herdonu i początek transokeanosowego handlu na wielką skalę zainicjowały epokę dobrobytu. Otwarto akademeię, ruszyła jedna z pierwszych na północy faktur świń powietrznych, sława i wyroby tutejszych hut szkła docierały do najdalszych zakątków świata. Stocznie pracowały pełną parą, dzielnice perskie, żydowskie, gockie rozrastały się nieprzerwanie. Ciągnęli tu zewsząd teknitesi wysokich sztuk i rzemiosł, matematycy i alkimicy — przecież to w Vodenburgu Ire Gauke wynalazł pneumaton. Vodenburg był też trzecim miastem, po Alexandrii i Moskwie, gdzie zainstalowano uliczny system oświetlenia pyrokijnego…

Перейти на страницу:

Похожие книги