W nocy z siedemnastego na osiemnasty ruszył szturm od zachodu, całe trzy Kolumny Horroru — w poświacie niezliczonych pochodni, w ciągłej kanonadzie herdońskich wielolufowych keraunetów, nad wodami Kaikussu płonącymi od wylanych w nie trucizn alkimicznych, pod setkami czerwonoczarnobiałych sztandarów Horroru, pod dziesiątkami sztandarów horrornych aresów, w takim natężeniu śmiertelnych aur, że ludziom pękały serca, krew buchała uszami i nosem, płynęła z oczu, a ostatni obrońcy Twierdzy umierali na jej murach z czystego przerażenia. Noc była ciemna, duszna, cofnęły się burze znad Morza Śródziemnego, popiół unosił się w powietrzu, gorące piekło płonącego miasta tylko zagęszczało dookolną ciemność. Splecione z hydorowogesowych cefer, grafitowe zbroje horrornych, w których miękkich płytach grzęzły kule i odłamki szrapneli, wtapiały żołnierzy w matowy mrok. Nad ziemią przetaczał się nieprzerwanie jeden długi, rozedrgany huk, zagłuszający nawet ryki behemotów. Stulithosówki waliły ponad głowami szturmujących, z krążącej nad Twierdzą „Urkai” spadały pyrosowe bomby, makiny rozbijały się o mury, mury rozbijały się o makiny. Żelazna morfa Horroru objęła wszystkich atakujących, także ochotników spod znaku Seleukidyty, nikt się nie cofał, nie można było się cofnąć, odwrót był nie do pomyślenia, klęska była nie do pomyślenia możliwe było jedynie zwycięstwo — Hieronim Berbelek wspinał się ku Pergamonowi na grzbiecie brunatnego gebehemota, obejmując swym spojrzeniem i anthosem pole walki — możliwe było jedynie zwycięstwo.
Świt osiemnastego Juniusa ujrzał Pergamon pod sztandarami Czwórmiecza i Szarańczy, z głową uralskiego namiestnika zawieszoną u południowej baszty; milczały pyresidery i keraunety, zwijano obozowiska na Równinie Krwi, czarne szeregi Horroru wlewały się do miasta — Pergamon padł.
„Urkaja” zaniosła wiadomość o zwycięstwie do Amidy; zaraz wróciła z posłem od Mariusza, nowo mianowanym kanclerzem Króla Skały. Strategos skończył właśnie przyjmować hołd od pergamońskiej aristokracji i powitał kanclerza w sali audiencyjnej cudem ocalałego pałacu namiestnikowskiego, na gorejącym krześle z kości fenixów, z leonidasami Horroru po prawicy, z Aurelią w pełnej zbroi hyppyresa po lewicy, w otoczeniu horrornych Obola, z inkrustowaną oczyma fenixów zdobyczną ryktą w dłoni.
Forma chwili zmusiła kanclerza do przyklęknięcia.
— Esthlos.
— Mów.
— Gratulacje i honory od króla Mariusza Seleukidyty. Lud świętuje na wieść o odzyskaniu starożytnej stolicy. Wczoraj wieczorem do Amidy przybył z pełnomocnictwami z Nowego Babilonu esthlos Sayheed Piąty z Katrybitów. Kratistos Siedmiopalcy zapytuje o czas i miejsce rokowań w sprawie szczegółowego traktatu pokojowego między Babilonem i Czwartym Pergamonem.
— Pozostaje to w gestii króla.
— Tak, esthlos. Sayheed Katrybita zapytuje jednak również o warunki nowego podziału kerosu. Mariusz Petra chciałby wiedzieć, pod czyim anthosem ma się ostatecznie znaleźć Czwarty Pergamon. Kratista Jezebel Miłosierna nie żyje od czterdziestu lat. Kratisos Siedmiopalcy pyta: czy ma się układać bezpośrednio z kratistosem Rogiem? czy będzie nowa wojna o keros? kto zamieszka we Floreum Pergamonu?
Tradycja Drugiego i Trzeciego Pergamonu odsuwała króla poza bezpośredni wpływ kratisty, inaczej niż na przykład w Aegipcie, gdzie Hypatia mieszkała zaledwie kilkanaście stadionów od wieży Nabuchodonozora, czy we Frankonii, gdzie kratistos Leo Vialle wizytował co chwila dwór królewski — ale już w Dżazirat al’Arab książęta pustyni wędrowali ze swymi plemionami wzdłuż i poza granicą korony Efrema. Podobnie tutaj: Seleukidyci rezydowali w Amidzie, kratista — w Pergamonie.
W istocie to właśnie anthosowi Jezebel Łagodnej, Jezebel Miłosiernej i Wybaczającej przypisywano winę za klęskę Seleukidytów i rozbiór Trzeciego Królestwa. Gdyby tutejszych aristokratów nie rozmiękczyła tak tolerancyjna morfa kratisty, nie ulegliby najeźdźcom, a najpewniej w ogóle nie sprowokowaliby najazdu swą słabością. Nic dziwnego, że Jezebel uciekła i w końcu zmarła w samotności (ponoć pękło jej serce z rozpaczy). Cóż to bowiem za kratista, co za sprzeczność w Potędze: siła słabości. Aurelii wystarczyło porównać ją z Illeą. Nie dlatego Wiedźma jest potężna, że jest okrutna, lecz okrucieństwo stanowi atrybut potęgi. Jezebel nie wyciągnęła wniosków z przykładu Kristosa, którego miłosierdzie jawnie przekroczyło wszelkie granice szaleństwa, choroby morfy. Ci, co wybaczają, winni być w razie potrzeby zdolni do okrucieństw największych.
Aurelia natychmiast ujrzała wszakże dalsze implikacje Pytania kanclerza. Bo i co z tego, że zagarnęli ziemie, skoro w kerosie nadal najsilniej odbija się morfa okupantów? Królestwo Pergamonu nie jest niepozornym kraikiem w rodzaju Neurgii, który może w nieskończoność balansować na granicy wielkich anthosów.