Postanowiła trzymać się z dala od owych pyresider, nie wystawiać się na straszną pokusę, wróciła do głównego obozu. Pozostawała tu anonimowym członkiem świty strategosa, przez obóz przewijały się w każdej godzinie dziesiątki, setki osób, co chwila ktoś wpadał galopem na spienionym koniu czy zebrze i przedzierał się do namiotu strategosa, podobnie wrzało dokoła namiotów leonidasów poszczególnych Kolumn Horroru. Naliczyła ich pięć, prawdopodobnie było to największe w tym wieku zgromadzenie żołnierzy Horroru, jeśli nie w ogóle od czasu Wojen Kratistosów. Jak okiem sięgnąć — identyczni żołnierze o identycznych ruchach, w identycznych węglowych zbrojach, a do którego by się nie odezwała, odpowie w ten sam sposób, z tym samym akcentem. Już kilkanaście dni temu otoczyli miasto ciasnym pierścieniem. Oblężenie trwało przez cały ten czas, gdy strategos szedł z alexandrettyjskim desantem Horroru pod Amidę, gdy zdobywał kluczowe grody, mosty i przełęcze wschodniej, babilońskiej strefy okupacyjnej, gdy Mariusz się koronował w Amidzie i organizował pośpiesznie struktury nowego państwa.
Z platformy masztu cumowniczego, dokąd nie sięgał ostrzał z Twierdzy, strategos Berbelek obserwował teraz postępy Horroru; Aurelia wspinała się za nim. Owego pierwszego wieczoru po ich przybyciu, czternastego Juniusa, zniszczono trzecią wieżę mostową Pergamonu; pozostały cztery, dwie selinusowe i dwie cetiusowe. Dwieście stadionów na zachód, w porcie u ujścia Kaikussu, czekała flota płaskodennych statków, gotowa uderzyć na Wrota Kaikussu, gdy padnie wieża ostatnia.
Upadek wieży wyglądał jak upadek drzewa, ścięto ją jednym celnym ciosem stulithosówki w podstawę budowli: przechylając się bardzo powoli, zakreślała w powietrzu majestatyczny łuk, tuż przed osiągnięciem gruntu rozpadła się na części jak dziecinna zabawka. Gdy weń jednak uderzyła, zatrząsł się niczym pod pięścią Hefaistosa.
— Tak upada potęga Czarnoksiężnika — mruknął esthlos Berbelek, odjąwszy od oczu opticum.
— Się nie ciesz, zaraz będziesz musiał to odbudowywać. — Janna-z-Gniezna splunęła przez ramię. — Jedno wiem: nigdy, nigdy nie można być pewnym, po której stronie barykady się skończy. — Tu mrugnęła porozumiewawczo do Aurelii. — Weź za przykład obecnego namiestnika Pergamonu. Słaliśmy mu już rozmaite propozycje, ale będzie się bronił do ostatka. Kiedyś był przywódcą ruchu powstańczego, wydał swoich ludzi i Wdowiec zrobił go w nagrodę namiestnikiem Pergamonu. Wie, że żadne odgórne gwarancje nie zapewnią mu teraz przeżycia. — Janna splunęła po raz drugi. — Co za świat, miły Boże, już nawet skurwysyństwo nie popłaca.
Owej nocy, patrząc z masztu aerostatów na ciągnący się stadionami wokół murów Pergamonu pierścień ognisk wojsk Berbeleka — hen, dokąd sięgał wzrok, po ciemny horyzont — i na brudnoczerwoną łunę nad ostrzeliwanym miastem — dym przesłaniał gwiazdy nad Kaikussem — owej nocy Aurelia była przekonana, iż oblężenie Twierdzy wyglądać będzie tak samo, jak wyglądało oblężenie Kolenicy, tylko że na proporcjonalnie większą skalę i potrwa proporcjonalnie dłużej. Jednak w czasie tych kilku miesięcy, jakie minęły od Kolenicy, nastąpiła zmiana, którą Księżycanka jakoś przeoczyła — być może znajdowała się zbyt blisko strategosa Berbeleka, a być może zmiana zachodziła zbyt powoli — i ze wszystkich ludzi strategosa to właśnie Aurelia Krzos została zaskoczona najbardziej.
Szesnastego Juniusa padły wszystkie cztery jeszcze ocalałe wieże mostowe. Pyresidery Horroru uderzały z nieludzką precyzją, puszkarze Berbeleka systematycznie masakrowali oblicze miasta, odłupywali wielkie kawały centralnego wzgórza. Zgruzowano do reszty zewnętrzny mur południowy i wschodni. Wieczorem Pierwsza Kolumna Byzantyjska pod dowództwem leonidasa Prerugi w gwałtownym ataku z ziemi i wody zajęła Wrota Kaikussu. Horror przesuwał się na nowe pozycje za szańcami na tarasach zboczy Doliny Kaikussu. Hieronim Berbelek wysłał herolda z propozycją honorowego poddania Pergamonu; zastrzelono go, gdy podjechał pod bramę. W nocy jednak — rzeką i przez wyłomy w obalonych murach — zaczęli spod oblężenia uciekać sami pergamończycy. Nagle wszyscy okazywali się zagorzałymi poplecznikami Seleukidytów. Wypytywano ich o liczebność, rozmieszczenie i uzbrojenie obrońców, o zapasy i morale.
Siedemnastego Juniusa strategos Berbelek objechał kilkakrotnie Pergamon od strony wschodniego dopływu Kaikussu, Cetiusu. Obrońcy musieli widzieć Berbeleka — jechał z nim chorąży z Czerwoną Szarańczą. Horrorni wznosili okrzyki, grały rogi. Zaraz potem poszły trzy szybkie szturmy: wschód, wschód, południowy wschód. Do wieczora zajęto międzymurze. „Urkaja” spadała z nieba na ocalałe stanowiska pergamońskich pyresider, uderzenie ogona aetherycznego skorpiona rozbijało metal i kamień. Mekanicy Horroru rozpoczęli podkopy pod mury wewnętrzne. Po zmierzchu przybyły pierwsze oddziały nowo sformowanej Armii Czwartego Pergamonu. Strategos Berbelek kazał im rozbić wielki obóz na północ od miasta, każdy człowiek miał rozpalić jedno ognisko.