Aurelia Krzos ujrzała je po raz pierwszy o zmierzchu czternastego Juniusa z wnętrza łba „Urkai”, gdy wirujący szaleńczo skorpion wuja Ombcosa schodził po stromym łuku nad rozłożony na Równinie Krwi obóz Horroru. Ujrzała Pergamon zrujnowany. Miasto leżało w gruzach, a co jeszcze nie obróciło się w gruz, to płonęło: z ruiny wyrastały widoczne z daleka wielkie słupy ciemnego dymu, samo niebo miało barwę popiołu. Pergamon nadal wszakże stawiał opór, nadal walczył, nie łopotał nad nim złoty Czwórmiecz.

Strategos nie planował był jednoczesnego szturmu na wschodzie i zachodzie — Pergamon na czas pierwszej kampanii miał zostać jedynie odcięty, by nie przeszkadzać w zajmowaniu ziem południowych — lecz ta nagła wolta polityczna, dająca szansę na przymierze z Babilonem, zmusiła Berbeleka do znacznie większego podzielenia sił i ataku z marszu; takich okazji się nie przepuszcza. Nie mógł wszakże znajdować się w dwóch miejscach naraz, Amida była ważniejsza, serce odrodzonego państwa, dom Seleukidytów, Amidę wyrwał Siedmiopalcemu. Teraz przybywał, by zdobyć Twierdzę; zdobyć i czym prędzej na nowo ją ufortyfikować przeciwko nadciągającym z odsieczą wojskom Czarnoksiężnika. Nadciągną, niezależnie od tego, czy Siedmiopalcy zdecyduje się honorować owo pośpiesznie zawarte przymierze.

Bo skoro zobaczy, że przy nim jest siła — że wbrew deklaracjom esthle Latek, Pergamon się broni — jaką korzyść przyniesie mu dotrzymanie słowa? Honor, powtarzał ojciec Aurelii, jest tym, co ludzie otrzymali od bogów zamiast prawdziwej mocy. Zachować honor lub go stracie możesz jedynie wobec kogoś równego sobie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje honorowego zachowania ze strony doulosa czy kratistosa. Wobec silniejszego zachowujemy się tak, jak pozwala nam jego Forma; słabszym sami ustalamy Formę zachowania. Pies może być ci wdzięczny i możesz być dla psa łaskawa, ale nie sposób złożyć psu przysięgi

„Podgwiezdna” wypluła pasażerów za głównym szańcem południowym. Wzniesiono tu prowizoryczny maszt cumowniczy dla świń powietrznych. Nie licząc oroneiowego Łamichmura”, strategos Berbelek dysponował czterema aerostatami. Używał ich do przerzutu ludzi, zaopatrzenia i uzbrojenia, zwłaszcza ciężkie pyresidery Horroru, stulithosowe burzycielki murów wyczekiwane były z niecierpliwością. Wszystkie cztery aerostaty trzeba było kupić, nikt bowiem nie podejmował się ich ubezpieczyć na okoliczność działań wojennych. Złoto pochodziło z Labiryntu, lecz oficjalnie należały one teraz do Domu Kupieckiego Njute, Ikita te Berbelek. Jeszcze tego samego wieczoru i w nocy, przy świetle ognisk i pochodni, przycumowały dwie świnie, dostarczając z Amidy kolejną setnie Horroru (Druga Kolumna Salicka; dopiero co przerzuciły ją pod Amidę) oraz zapasy kul i pyrosu z kaftorskich i alexandryjskich składów NIB. Grzmot pyresider nie ustawał.

Grzmot pyresider nie ustawał, ziemia się trzęsła od eksplozji potężnych ładunków pyrosowycłi. Aurelia obeszła wszystkie stanowiska, z których prowadzono ostrzał Twierdzy. Na Księżycu nie znano takich pyresider i makin oblężniczych, nigdy nie zaszła tam potrzeba prowadzenia oblężeń, jeden był anthos, jedna Pani, a anairesy nie wznosiły umocnień. Tymczasem pyresidery Horroru stanowiły najpotężniejsze makiny zniszczenia znane człowiekowi, do ich przesuwania i nakierowywania na cel używano behemotów °raz chowołów w zaprzęgach dziesięciokrotnych. Metalowe lufy, długie na trzydzieści i więcej pusów, obracały się na łożyskach trzeszczących przy każdym drgnięciu niczym Pękający Lód. W metalu wyżegano symbole cefer mikstur Pyrosowych, których zastosowanie wytrzymywała dana pyresidera. Te największe, stulithosówki, znakowane były ceferami najwyższych permutacji alkimicznych, przygotowywanych specjalnie dla Horroru przez pitagorejczyków z Południowego Herdonu:

11γ9973π

Tylko one niosły tak daleko i z taką siłą. Był to pyr omal puryniczny i po każdorazowym odpaleniu, gdy powietrze wibrowało od biegnącego nad równiną grzmotu, a stanowisko otaczała szara chmura aerowej spalenizny, wyciskająca z oczu kwaśne Izy — za każdym razem Aurelię przeszywał wówczas dreszcz jakiejś pierwotnej, nieludzkiej rozkoszy, nieporównywalnej z niczym, czego dotychczas doświadczyła. To pyr, myślała, to zapalenie pyru — arche Ognia w moich żyłach i mięśniach również się budzą i również pragną eksplodować, wejść w Formę tej alkimicznej transmutacji. Czy tak właśnie wygląda śmierć hyppyresa, o której mi tyle opowiadali: ptrruch! — i pozostaje garść popiołu? Czy tak właśnie odchodzimy, w ekstazie Ognia…?

Перейти на страницу:

Похожие книги