— Ach. No tak. Potem mógł przejść środkowym korytarzem do swojej kabiny i wyjść z niej jak gdyby nigdy nic.

Pan Berbelek pokręcił głową.

— Nie sądzę. Rano trzeba będzie przepytać pasażerów. Gdyby ktoś go zobaczył wychodzącego z kabiny ofiary… On albo przebiegł od razu i miał wielkie szczęście, albo odczekał. Niektórzy nie pokazali się tu w ogóle.

— Pan Trett i pan Wukacjusz — Pan Berbelek uniósł rękę.

— Nie i nic takiego nie będziesz rozpowiadał. — Obrócił się do niewolnika. — Ty! Bo chłosta.

Doulos zasłonił sobie uszy, zamknął oczy.

— Nic, nic, nic — powtarzał w skłonie.

Pan Berbelek skinął głową kapitanowi.

— Dobranoc.

— Dobranoc, esthlos.

Hieronim wrócił do kabiny Magdaleny Leese. Co ona wtedy robiła? Wyszła na balkon zaczerpnąć nocnego powietrza czy na przykład porozmawiać z mordercą? Zapewne przyszedł, zapukał, czy mogłaby na słówko, jeszcze się pani nie położyła, nie zajmę wiele, może tutaj, nie będę wchodził do kabiny samotnej kobiety — i kiedy się odwróciła…

Przy czym ją zastał? Nalała sobie wina. Pan Berbelek powąchał. Tania różyczka. Lubi wino, to wszyscy wiemy. Lubiła. W każdym razie tego nie zdążyła wypić. Książki. Otworzył pierwszą. Piąta Wojna Kratistosów pióra Oryxa Bryta. Przekartkował. Żadnych zakładek, dopisków. Nie wygląda na często czytaną. Otworzył drugą. Nie rozpoznał alfabetu, przedhelleńska piktografia, trochę symboli uproszczonych prawie do liter, ale także dosyć skomplikowane obrazki, głowa, rogi, koń, wóz, statek, ręka, skrzydło, fala. Kto drukuje takie rzeczy? To nie może być opłacalne. Przekartkował, zatrzymując się na rycinach. Front pałacu. Jakiś plac trójkątny. Kobiety w kaftorskich sukniach, w każdym razie z odkrytymi piersiami i ściśniętymi taliami (ryciny nie były najlepszej jakości). Mężczyzna z głową lwa, mężczyzna z głową ptaka. Topór o podwójnym ostrzu. Tańczący ludzie, nadzy. Byk. Wojownik w biodrowej przepasce, z włócznią i owalną tarczą. Rolnik w polu, pochylony nad pługiem. Kobieta z —

Pan Berbelek przysunął książkę bliżej lampy.

Kobieta z misą w wyciągniętych rękach, naga, nad nią Księżyc w pełni, obok druga, w kaftorskiej sukni, gołąb nad jej głową, wąż pod stopami.

Pan Berbelek wypił wino i ukradł książkę.

* * *
Перейти на страницу:

Похожие книги