Pan Berbelek posłał pisemne zapytanie, w jakiej to dyscyplinie miałby startować sobowtór esthle Amitace.
Sztylet był lekki, chłodny w dotyku, śmiertelnie piękny. Hieronim przypiął go sobie pod lewym przedramieniem, bliżej łokcia, rękaw kirouffy krył broń bez śladu. W nocy, w ciemności i ciszy swej sypialni w pałacu Lotte pan Berbelek ćwiczył ruch prawej dłoni — raz, palce w rękawie, dwa, kciuk pod rzemieniem, trzy, uścisk na rękojeści cztery, płynne wycofanie, pięć, pchnięcie bez zamachu, sześć koniec — aby ciało pamiętało, nawet jeśli umysł się podda.
Musiały zostać spełnione ściśle określone warunki czasu i miejsca. Żadnych świadków — a więc tylko oni dwoje w czterech ścianach lub na absolutnym pustkowiu. Nie dać jej czasu na obronę — a więc bez długich przygotowań, nie wdając się w rozmowę, poznałaby przecież. I samemu ujść z życiem — a więc uderzać wyłącznie ze stuprocentową pewnością, że nigdzie w pobliżu nie ma Zuei.
Ten trzeci warunek okazał się najtrudniejszy do spełnienia. Zueia i tak rzadko odstępowała swą panią dalej niż na kilka kroków, do sąsiedniego pomieszczenia; teraz, po zamachu na Izydora Woła, rozdzielić je było praktycznie niemożliwością. Pan Berbelek zaczął się nosić z myślą o uprzedzającym ataku na niewolnicęaresa czy nawet o skorzystaniu z pomocy Zajdara, nimroda przecież. Instynkt strategosa podpowiadał mu jednak, by nie komplikować planu.
Tymczasem zbliżał się aegipski Nowy Rok, w ludowych rytuałach i kultach starożytnych zapamiętany mimo ponad tysiąca lat panowania rzymskiego kalendarza. Astrologowie z Memphis zapowiadali początek wylewów Nilu na trzeci tydzień Juniusa. Urodziny Izydy wypadały dziewiątego Juniusa. Był to dzień początku nowego życia, nowych miłości, dzień nadzwyczajnych ozdrowień i niespodziewanych zapłodnień. O świcie w menoutyjskim sanktuarium Izydy zmartwychwstanie Ozyrys, w południe odbędzie się na Rynku Świata doroczne Zaślubienie Hypatii, o godzinie drugiej ukaże się w oknie swej wieży w Menout Nabuchodonozor Złoty, wieczorem kapłanki i kapłani Izydy pobiją się na ulicach z kapłankami i kapłanami Manat, a o zmierzchu na Nil na kanały, jeziora i dopływy wyroją się dziesiątki tysięcy „kołysek Ozyrysa”: smukłych łódek z zielonymi lampionami zawieszonymi u dziobu.