tylko i poprosił, żeby nie wspominał o tym przy jego mamie. I przy Hermionie.
Na czwartym roku po raz pierwszy miał kontakt z czasopismami dla dorosłych, które
Seamus zwędził swoim starszym kuzynom. Był to magazyn dla czarodziejów, więc
pary na zdjęciach poruszały się tak, jak w filmie, który Harry oglądał. Wszyscy
chłopcy w dormitorium, poza Nevil e’em, który siedział w kącie zarumieniony jak
piwonia, wpatrywali się w obrazki błyszczącymi oczami i wzdychali do znajdujących
się na zdjęciach kobiet. Czasami nawet do takich, obok których nie było żadnego
mężczyzny. Pokazywali sobie nawzajem ich piersi i uśmiechali dwuznacznie. Harry
próbował ich naśladować, ale nic nie potrafił poradzić na to, że podniecają go tylko te
zdjęcia, na których jest para. Wtedy jeszcze nie wiedział, dlaczego.
Pod koniec roku postanowił wykonać eksperyment. Pożyczył od Seamusa jeden
magazyn i w środku nocy, kiedy wszyscy już spali, otworzył go i zaczął się dotykać. I
kiedy po raz pierwszy poczuł tę niewyobrażalną falę przyjemności pochłaniającą całe
jego ciało, pomyślał, że zaraz umrze ze szczęścia. Po piętnastu minutach zrobił to
ponownie. Był tak podniecony, że wystarczało mu zaledwie kilka pociągnięć, aby
dojść. Bardzo szybko nauczył się też usuwać ślady swoich wybryków. Spędził pół
wakacji otoczony zamówionymi przez siebie czasopismami i kiedy na piątym roku
powrócił do Hogwartu, postanowił spróbować doznać tego samego na żywo. Ale
nieśmiałość w stosunku do dziewczyn pokrzyżowała wszystkie jego plany. Nic na to
nie mógł poradzić, że nie potrafił z nimi rozmawiać. Cho mu się naprawdę podobała.
A przynajmniej wtedy tak mu się wydawało. I pomimo że obściskujące się na
zdjęciach pary zaczęły go coraz mniej podniecać, próbował dalej, szczególnie kiedy
nasłuchał się o wakacyjnych "przygodach" Deana i Seamusa.
Jednak jedynym, do czego udało mu się doprowadzić, był pocałunek z Cho. Który
okazał się całkowitą klapą. Zawsze sądził, że poczuje ten sam żar, który go zalewał,
kiedy się dotykał, wyobrażając sobie kochające się pary, a w szczególności
pieprzących swoje partnerki mężczyzn. I nie wiedział dlaczego, ale to właśnie
mężczyźni zawsze przykuwali jego wzrok. Ich szerokie klatki piersiowe, ciągnące się
od pępka w dół włosy, ich masywne, sterczące penisy i okrągłe, miękkie jądra...
W końcu doszło do tego, że masturbował się jedynie z obrazem mężczyzny przed
oczami i tylko w ten sposób potrafił się podniecić i dojść. Był tym coraz bardziej
przerażony, szczególnie, kiedy jego przyjaciele wciąż zachwycali się wypiętymi
pośladkami i piersiami roznegliżowanych kobiet. I podejrzewał, że raczej nie
powinien im o tym mówić.
Wciąż udawał, że podobają mu się dziewczęta, a nawet sam sobie próbował
wmawiać, że to prawda. Że to tylko chwilowe, że niedługo mu przejdzie. Jednak po
śmierci Syriusza zapomniał o wszystkim. Zarówno o kobietach, jak i mężczyznach.
Przez całe wakacje był w tak ciężkim psychicznym dołku, że nawet przez sekundę o
tym nie pomyślał. I odpowiadało mu to. Powrót do Hogwartu podniósł go nieco na
duchu. Początek roku szkolnego minął niezwykle szybko i myśli Harry'ego ani razu
nie powędrowały w stronę nagich mężczyzn.
Do czasu, kiedy Snape kazał mu wypić eliksir Desideria Intima.
I wtedy wszystko się zawaliło. Harry już wiedział, że to, co czuł, było prawdziwe. I nie potrafił z tym walczyć. Już nie.
A więc poddał się.
A teraz nocował w sypialni Snape'a. I kochał się z nim. Czuł się szczęśliwy. I chciał,
aby tak pozostało.
Przewrócił się na bok i uśmiechnął się do swoich myśli.
Zegar w Pokoju Wspólnym wybił porę kolacji.
***
Harry po raz kolejny przekręcił się na łóżku. Nie mógł zasnąć. Otaczała go niezwykła
pustka i cisza. Nie słyszał pochrapywania Rona ani niespokojnego oddechu Neville'a.
Był całkowicie sam. I jeżeli w ciągu dnia mu to nie przeszkadzało, to teraz odczuwał
niepokój.
I tęsknotę. Nic nie potrafił poradzić na to, że brakuje mu Severusa. Że brakuje mu
jego zapachu i dotyku. Zwinął się w pozycji embrionalnej, wyobrażając sobie, że
poduszka, do której się przytula, to ramię Snape'a.
Ale to nie pomagało. W ciemności rodził się strach, wyciągając po niego swoje
szpony, a on był sam i nie potrafił się przed nimi bronić. Nie chciał, aby ponownie
przyśniło mu się to samo, co poprzedniej nocy, więc przed położeniem się do łóżka
wypił dwa łyki Eliksiru Bezsennego Snu.
Severus pojawił się na kolacji i Harry czuł nieopisaną radość, mogąc zwyczajnie na
niego patrzeć, nawet jeżeli dzieliło ich kilka metrów drewnianego blatu. I tak bardzo
zapragnął zrobić to, co poprzedniej nocy, czyli pójść do niego prosto po kolacji. Ale
mężczyzna nie spojrzał na niego ani razu, tak jakby w ogóle nie rozważał takiej opcji
i Harry po prostu wrócił do dormitorium i położył się w zimnym łóżku.
Ale teraz żałował tej decyzji.
Wyjął spod poduszki zielony kamień i przez chwilę się w niego wpatrywał.
Wiedział, jaką otrzyma odpowiedź, jeżeli spróbuje wysłać Severusowi pytanie, czy
mógłby przyjść do niego na noc.
"Oczywiście, że nie, ty głupi chłopaku!" byłoby pewnie najbardziej eufemistyczną wersją.