Harry obudził się. Rozejrzał się po ciemnym wnętrzu, rozważając, gdzie też może
przebywać i dopiero kiedy jego zaspany umysł zaczął w końcu pracować, wszystko
sobie przypomniał.
Przyszedł w nocy do Snape'a. A ten pozwolił mu zostać.
Nie pamiętał, kiedy zasnął. Przypominał sobie tylko, że długo leżał w ciemności,
wsłuchując się w spokojny oddech mężczyzny i napawając się ciepłym uściskiem na
swojej dłoni. Ale teraz Severusa nie było obok. A Harry nie miał pojęcia, która może
być godzina. Rozejrzał się po pokoju i w słabym świetle kilku świec dostrzegł stojący
na nocnym stoliku zegar. Założył na nos leżące obok okulary i spojrzał na
wskazówki. Było piętnaście po szóstej.
Westchnął i ponownie opadł na poduszkę, spoglądając w sufit.
Obudził się w sypialni Severusa. To było... cudowne uczucie. Miał wrażenie, jakby
tutaj właśnie było jego miejsce. Och, co by zrobił, aby móc budzić się tu codziennie...
Nawet, jeżeli Snape'a nie było obok niego.
A właściwie, to gdzie mógł być? W salonie?
W normalnej sytuacji Harry byłby zbyt zaspany, aby zmusić się do wstania, ale to
zdecydowanie nie była normalna sytuacja. Czuł się za bardzo rozbudzony, za bardzo
przejęty miejscem i okolicznościami, w których się znajdował. Dlatego błyskawicznie
zerwał się z łóżka, chwycił swoje rzeczy i ruszył do łazienki.
Po szybkim prysznicu, w czasie którego nie mógł sobie odmówić rozkoszowania się
spowijającymi go aromatami, ubrał się i z uśmiechem zabarwionym
podenerwowaniem, wyszedł z sypialni.
Snape, ubrany w swoje codzienne czarne szaty, czekał na niego siedząc w fotelu. A
przynajmniej podekscytowany umysł Harry'ego tak to sobie przedstawił. Szczególnie,
kiedy dostrzegł stojące na stoliku dwa talerze wypełnione faszerowanymi jajkami i
tostami oraz karafkę białego wina. Mężczyzna spoglądał w ogień i wydawało się, że
w ogóle nie zauważył wejścia Harry'ego, ale chłopak wiedział, że to tylko pozory.
- Dzień dobry, Severusie - powiedział cicho, próbując wybadać grunt i zorientować
się, w jakim nastroju jest dzisiaj mężczyzna. Jakże inaczej brzmiało to słowo od
zwykłego "dobranoc". To było coś zupełnie odmiennego. Teraz zaczynali razem
dzień. Nie tylko go kończyli.
- Siadaj, Potter. Przygotowałem śniadanie.
Harry wykonał polecenie, a w jego głowie kołatała się tylko jedna myśl: "Zje
śniadanie z Severusem!"
Mężczyzna wziął do ręki karafkę i nalał do dwóch kieliszków przezroczystego płynu.
Harry sięgnął po widelec i po kilku kęsach usłyszał wypowiedziane pozornie od
niechcenia słowa:
- Jak ci minęła noc, Potter? Znowu coś ci się śniło?
Harry zamarł z widelcem w ustach.
- N-nie - wymamrotał po chwili. - Nie, wszystko w porządku. Nic mi się nie śniło. Ja...
wziąłem wczoraj Eliksir Bezsennego Snu - powiedział, dochodząc do wniosku, że
lepiej wyznać to od razu, ponieważ Snape i tak pewnie znalazłby jakiś sposób, żeby
później to z niego wyciągnąć.
- Hmm. - Severus wziął kęs i przeżuł go w zamyśleniu. Harry spiął się, czekając na
kolejne pytanie. Wiedział, że Snape tego nie zostawi, że będzie chciał się
dowiedzieć. To było tylko kwestią czasu. - W jaki sposób zginąłem? - zapytał w
końcu, spoglądając Harry'emu prosto w oczy.
Cholera! Czy musiał być aż tak bezpośredni?
Harry nie chciał sobie tego przypominać. Nie teraz, nie w tej idealnej chwili. Byli
razem, jedli wspólnie śniadanie i było tak miło... Ale wiedział przecież, że z tym
mężczyzną nigdy te miłe chwile nie trwały dłużej niż kilka minut. W porywach do
kilkunastu.
- Ty... eee... - zaczął, nie bardzo wiedząc, jak opisać coś, co na samo wspomnienie
mroziło mu krew w żyłach. To był tylko sen! Musi pamiętać, że to był tylko sen! To się
nie działo naprawdę! - Byliśmy na cmentarzu. To znaczy ja i Cedrik. Wtedy, kiedy
Voldemort powrócił. Ale później... Cedrik zamienił się w ciebie i... i oni cię... -
Dlaczego nie chciało mu to przejść przez gardło? - ...zabili - dokończył niemal
niesłyszalnie, spuszczając głowę i wpatrując się w swoje kolana.
- Śniło ci się to już kiedykolwiek wcześniej? - zapytał Severus.
- Tak. To znaczny nie. Nie w taki sposób. To znaczy... Wiele razy po tamtych
wydarzeniach na cmentarzu śniłem o nich. O śmierci Cedrika i o jego powrocie.
Dursleyowie byli na mnie wściekli, ponieważ... ehm... krzyczałem w nocy. Ale teraz
było inaczej. Teraz po raz pierwszy śniło mi się, że to ciebie zabijają, a nie jego. A to było... o wiele bardziej przerażające. - Harry nie był teraz w stanie podnieść głowy i
spojrzeć na mężczyznę. Wpatrywał się w swoje śniadanie, ale przed oczami widział
jedynie obrazy ze snu.
- Opowiedz mi o tym. - Głos Snape'a był dziwnie napięty. - Opowiedz mi o tamtych
wydarzeniach. O jego powrocie. Co tak naprawdę się tam wydarzyło, Potter?
Harry poderwał głowę i spojrzał na Severusa z zaskoczeniem.
- Myślałem, że Dumbledore ci mówił.
- Tak, ale chciałbym usłyszeć to od ciebie.
Harry zawahał się. Coś w głosie, w wyrazie twarzy Snape'a niepokoiło go. Dlaczego
aż tak bardzo się tym interesował? Chciał o tym zapomnieć i nigdy do tego nie
wracać. Ale to był przecież Severus. Skoro prosił, aby Harry mu o tym opowiedział, to