Przed drzwiami stało dwóch horrornych, ciężkie, żarłogębne keraunety opierali w zgięciach łokci — te „żarłacze” o lufach niczym asymetryczne muszle, ładowano zazwyczaj gwoździami i żwirem; w wąskich pomieszczeniach (jak tutaj) jeden z nich strzał kładł pokotem wszystko, co żywe. Horrorni zasalutowali Aurelii. Strzepnęła popiół z humijowego płaszcza i weszła.
Po lewej salon i kabina armatora, po prawej kabiny luksusowe. Statek zakołysał się lekko pod jej stopami, odruchowo zbalansowała ciałem. Przez rozetowy bulaj wpadały poziome promienie wschodzącego Słońca; nie zmrużyła oczu: nic nigdy jej nie oślepiało. Otworzyła bez pukania drzwi lewe.
— …na wpływy Trzeciego Pergamonu, jeśli Mariusz Seleukidyta Bez Korony stanie pod murami Amidy. Tam stykają się anthosy Czarnoksiężnika i Siedmiopalcego. Gdy będziesz miał za sobą tę zwycięską kampanię w Europie, powitają cię z otwartymi ramionami, esthlos, to mogę powiedzieć z pewnością.
— W imieniu?
— Zawsze mówię w jego imieniu. Chyba że powiem, że nie.
Wszyscy się roześmiali.
Aurelia weszła i cicho zamknęła za sobą drzwi. Kilka głów obróciło się w jej stronę, lecz nikt nie skomentował przybycia śniadoskórej dziewczyny.
Obszerną kajutę wypełniał niewidoczny dym harkazowego kadzidła, zmarszczyła nos. Przeszła do otwartego gabinetu win (bose stopy nie wydawały dźwięku, gdy brodziła w futrach Nordu i perskich kobiercach) i nalała sobie czarę midajskiego.
Gdy się odwróciła, strategos Berbelek stał nad rozłożoną na stole mapą i wodził palcem po morzach, górach i miastach. Podeszła. Pomyślał, że wino jest dla niego i wy jął jej czarę z dłoni. Skinęła głową.
Berbelek wypił, postawił kielich za Uralem i spojrzał pytająco na Jakuba ibn Zazę, szczura kratistosa Efrema od piasków. Szczury siedziały w skórzanych fotelach rozstawionych w nieregularnym półokręgu wokół owalnego stołu. Było ich sześcioro — oczy, uszy i głosy Potęg, z którymi esthlos Berbelek zawarł był już sojusz takiego czy innego rodzaju.
Jakub ibn Zaza, ejdolos Efrema od Piasków, którego korona dotyka na północy koron Siedmiopalcego i Nabuchodonozora, a który kładzie swą morfę na całym Dżazirat al’Arab, aż do Okeanosu Wschodniego.
Esthle Anna Ormicka, ejdolos Światowida, Pana Lasów i Łąk, zepchniętego za Vistulę przez armie Moskwy, ściśniętego teraz między ziemiami Gotów, Celtów, Nordlingów i Hunów a anthosem Czarnoksiężnika.
Ryter Olaf Splamiony, ejdolos Thora, którego korona sięga od Bałtyku do Lodu Północnego, a w którego morfie rodzi się po równo gorące szaleństwo i zimne piękno.
Lapides, anioł żelaza i brązu, ejdolos Juliusza Kadecjusza, Króla Burz, bazyleusa Oronei.
Esthle Rabitia Szwejg, ejdolos Ruperta Młodego, Protektora Gotów, którego granice aury pokrywają się z granicami Gothlandu, od Thora do Leo Vialle, teraz także do Eryka Helwety.
Mussija, ejdolos Mauzalemy, najsłabszego z Trojaczków Indusu, osiadłego najdalej na północy, Śpiącego Kochanka, w którego morfie każdy odnajduje miłość swego życia, o koronie ocierającej się o korony Efrema, Siedmiopalcego i Czarnoksiężnika; trzysta lat temu Czarnoksiężnik porwał, zrnorfował i ukrzyżował córkę Mauzalemy, odtąd trwa wojna między książętami Indu i hordami uralskimi.
Jakub ibn Zaza tylko wzruszył ramionami w odpowiedzi na spojrzenie Berbeleka.
Strategos uniósł brew.
— Seleukidyci siedzą nam na karku już sto lat — westchnął szczur Efrema. — Oficjalnie jednak to nie korona Dziadka Pustyni ich chroni. Po prostu: udali się na Pielgrzymkę do Kamienia i nie wrócili. Rezydują w anthosie AlKaby. Może, esthlos, powinieneś wezwać ambasadora Kamienia, he, he, he.
Aurelia spojrzała na mapę. Była to mapa kerograficzna: barwy, linie i opisy na niej dotyczyły podziału kerosu świata, odzwierciedlały aktualną równowagę sił kratistosów, pokazywały ogniska ich anthosów, kierunki spadku natężenia morfy i granice aur. Mapa obejmowała Europę, północną Afrykę i większą część Azji. Pośrodku rozlewała się fioletowa plama anthosu Czarnoksiężnika, czarnymi pentagramami oznaczono trzy twierdze uralskie, Moskwę i Rodzieżogród Aralski. Syberyjskie szlaki plemion spod morfy Dziadka Mroza kończyły się i zaczynały gdzieś poza wschodnim krańcem mapy. Berbelek postawił był czarę w samym sercu fioletu.
— Seleukidyci nie mają żadnej armii — rzekł strategos. — Mariusz jest nie tylko Bez Korony, ale i Bez Miecza.